Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Świat / Afryka / Zamach stanu w Mauretanii               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
06-03-2010

 

10-04-2007

  Kronika wyborcza: marzec 2007

10-01-2007

 

10-07-2006

  Kronika wyborcza: czerwiec 2006

+ zobacz więcej

Zamach stanu w Mauretanii 

17-08-2005

  Autor: Paweł Kuczma

Wojskowa grupa w stolicy kraju, Nawakszut zajęła siedzibę państwowych kanałów radiowych i telewizyjnych oraz rezydencję prezydenta Mauretani, Maaouyi Oulda Tayi, w pobliżu której słychać było strzały.

 

 

Początkowo nie było wiadomo co właściwie się dzieje. Okazało się, że inicjatorami zamachu stanu była grupa oficerów, która określiła się jako Wojskowa Rada Sprawiedliwości i Demokracji. Rada wydała oświadczenie, w którym stwierdziła, iż narodowe siły zbrojne oraz siły bezpieczeństwa zdecydowały o „definitywnym zakończeniu opresyjnych działań dotychczasowych władz, z powodu których naród cierpiał w ciągu ostatnich lat”.

Ta sama Rada wyznaczyła również następcę obalonego prezydenta. Został nim Ely Ould Mohamed Vall. Pięćdziesięciopięcioletni pułkownik i szef mauretańskich służb bezpieczeństwa był najwierniejszym pomocnikiem obalonego Oulda Tayi podczas puczu w 1984 roku, w wyniku którego objął on władzę. Od tego czasu Ould Taya wygrywał trzykrotnie wybory prezydenckie.

Pułkownik Vall był oskarżany przez opozycję o tortury i okrutne traktowanie, które były regułą w mauretańskich więzieniach.

Mieszkańcy Mauretanii wylegli na ulicę, entuzjastycznie witając nowe władze.

Uczestników zamachu potępiła Unia Afrykańska, wzywając do natychmiastowego przywrócenia porządku konstytucyjnego. Podobnie postąpiła Unia Europejska i ONZ.

Grupa oficerów oświadczyła, że zamierza sprawować władzę nie dłużej niż dwa lata. Okres ten uznała za niezbędny do wprowadzenia demokratycznych procedur i instytucji. Najpóźniej do tego czasu zostaną przeprowadzone wybory.

Jak pisze Todd Pitman, korespondent Associated Press, historia podobnych zamachów pokazuje, że często są one w końcu uznawane przez wspólnotę międzynarodową, zwłaszcza kiedy następują po autorytarnych, opresyjnych rządach, nawet jeśli obiecywana przez nie demokratyzacja nigdy nie ma miejsca. Dyktatorzy, którzy obiecywali oddać władzę w ciągu kilku lat rządzą przez dziesięciolecia. Przykładów jest wiele, m. in. Lansana Conte, prezydent Gwinei od 1984 roku.

Maaoya Sid'Ahmed Ould Taya próbował rozgrywać politykę międzynarodową i jednocześnie zwalczać swoich politycznych oponentów związanych ze środowiskami muzułmańskimi. Dlatego właśnie Mauretania włączyła się w tak zwaną wojnę z terroryzmem, użyczyła swoich terenów wojskom amerykańskim na potrzeby ćwiczeń, jest też jednym z trzech krajów Ligi Arabskiej, które utrzymują stosunki dyplomatyczne z Izraelem.

Sierpniowy zamach nie był pierwszą próbą obalenia prezydenta. Maaouyę Oulda Tayę próbowano obalić wcześniej już kilkakrotnie. Nie udało się w czerwcu 2003 roku. W roku 2004 były dwie takie próby, również bezskuteczne. Tym razem zamachowcy wykorzystali moment nieobecności prezydenta. Wyjechał on na pogrzeb zmarłego króla Arabii Saudyjskiej, Fahda.

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl