Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Świat / Sprawy globalne / Demokracja kontra fanatyzm               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
Demokracja kontra fanatyzm 

12-07-2005

  Autor: Agata Motyl

Kolejny już niestety raz fanatycy islamscy uderzyli w “niewiernych wyznawców” kultury demokracji, tolerancji i poszanowania cudzej inności. Zamach w londyńskim metrze wstrząsnął Europą i rozpoczął zapomnianą po Madrycie dyskusję o bezpieczeństwie i możliwościach ograniczania wolności obywatelskich na rzecz wzmożenia kontroli.

 

 

Co powinna teraz zrobić Europa, żeby uniknąć kolejnych ataków? Rozpocząć rozmowy? Wznowić polowania na przywódców skrajnych ugrupowań islamskich? Ograniczyć wolności demokracji w zamian za zapewnienie większego bezpieczeństwa?

Nie ma jednej właściwej drogi. Każdy z krajów zaatakowanych w spektakularnych atakach terrorystycznych wybrał inne rozwiązanie. Amerykanie, którzy doświadczyli islamskiej nienawiści najwcześniej wybrali ograniczenie praw w zamian za bezpieczeństwo. Wzmożone kontrole na lotniskach, utrzymywane miesiącami wielokolorowe alarmy w głównych miastach, ewakuacje Białego Domu i Kapitolu przy każdym, najmniejszym nawet niedopowiedzeniu - oto obraz Stanów Zjednoczonych ostatnich lat. Działania administracji mogą pójść dalej - Ameryka zastanawia się nad wykorzystaniem nowoczesnych technologii do kontroli obywateli i przyjezdnych, m.in. wszczepianych pod skórę czipów elektronicznych lub czytników oka. Moczenie palców w atramencie przestało już wystarczać. Dodatkowo podjęto próby zwalczenia zjawiska w zarodku. Ogłoszenie przez prezydenta Busha wojny z terroryzmem, niemożliwej do wygrania i ataki na Afganistan i Irak, zamiast poprawy sytuacji wprowadziły chaos, na i tak już niespokojnym Bliskim Wschodzie.

Inną drogą poszła Hiszpania. Ataki w Madrycie wstrząsnęły społeczeństwem hiszpańskim, które dało temu wyraz w zbliżających się wyborach i jasno opowiedziało się za opcją schowania głowy w piasek, licząc na ... no właśnie, na co? "Udobruchanie" Al-Quaidy? Spojrzenie na Hiszpanię łaskawszym okiem niż na inne państwa koalicji? Strategia ta była jednak błędna - pomimo spełnienia żądań terrorystów Europa nie uniknęła kolejnego zamachu, tym razem w Londynie. Hiszpańska uległość nic nie dała, a Hiszpanie mogą się obawiać ataku na równi z innymi krajami koalicji.

Londyn wybrał "trzecią drogę" - ani nie uciekł, ani nie zwariował na punkcie wojny z terrorystami. Premier Blair powiedział jasno - nie zrezygnujemy z demokracji, nie poddamy się dyktatowi świata fanatyków islamskich. Nasza demokracja jest zbyt wielkim osiągnięciem, na które pracowaliśmy wiele wieków, by teraz przez grupkę fanatyków przekreślić dorobek całego sytemu anglosaskiego. Wielokrotnie potwierdzali te słowa świadkowie zamachów lub ich uczestnicy - trzeba dalej żyć, tak jak się dotychczas żyło. Londyn się nie ugnie, Londyn pokaże siłę demokracji.

Kulturowe uwarunkowania islamu wykluczają jakikolwiek kompromis. Religia muzułmańska, ok. 600 lat młodsza od chrześcijaństwa weszła właśnie w fazę, w której chrześcijaństwo było w XIII wieku - fazę wypraw krzyżowych, tropienia i palenia czarownic, heretyków i niewiernych w imię Boga. Islam jasno określa zasady wojny z "niewiernymi", przewijają się one także przy każdym oświadczeniu wydawanym przez grupy terrorystyczne. Bezprecedensowy atak na kulturę zachodnioeuropejską (i amerykańską) przybiera niespotykane dotąd skalę i zasięg. Celem jest uderzenie w czuły punkt demokracji - wolność pojedynczego człowieka, wykorzystanie jej w sposób niezgodny z założeniami doktryny. "Miękkie podbrzusze" Europy to społeczeństwa poszczególnych krajów - niemożliwa do kontrolowania grupa ludzi, poglądów, fobii. Nietrudno w nią przeniknąć tak, by nie zostać zauważonym. Mimo chęci i potencjalnych zabiegów mających zapobiegać takim sytuacjom nie ma żadnych szans na nadzorowanie procesów społecznych. Jakiekolwiek restrykcyjne prawo by nie było i jakiekolwiek wyszkolone i efektywne służby wojskowe, nikt jeszcze nigdy nie wynalazł sposobu na skontrolowanie myśli przeciętnego obywatela. A ekstremizmy jak wiadomo rodzą się w głowie.

Wydaje się, że londyńska taktyka jest najskuteczniejsza w walce z terroryzmem. Trudno bowiem mówić o możliwościach negocjowania z ludźmi, których zachowania determinuje ślepa wiara, nie pozwalająca na żadne ustępstwa. Zasadą negocjacji jest także chęć - obustronna! - rozwiązania konfliktu w sposób możliwy do zaakceptowania przez obie strony. W przypadku fanatyków islamskich o takich chęciach mówić nie można. Dlatego też rozmawianie z fanatykami staje się bezcelowe- mimo poczynionych ustępstw nie można liczyc na wzajemność. Europa powinna więc zewrzeć szyki i wypracować wspólny system radzenia sobie z naporem islamskiego fanatyzmu i ochrony bezpieczeństwa swoich mieszkańców. Żadną miarą nie powinna się wycofywać i rezygnować z dorobku kulturowego i politycznego, jaki udało się jej osiągnąć przez ostatnie  tysiąclecie.

Agata Motyl
Doktorantka na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl