Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Świat / Krótka pamięć lewicy               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
20-04-2008

 

09-11-2007

 

16-10-2007

 

03-10-2007

  Olejniczak do wymiany

20-01-2007

  Lewica i Demokraci razem do parlamentu

17-06-2009

 

06-01-2009

  Napieralski raportem pokona Olejniczaka?

+ zobacz więcej

Krótka pamięć lewicy 

06-06-2007

  Autor: Paweł Kaleski

W ostatnich tygodniach obserwujemy aktywność partii z polskiej sceny politycznej objawiającą się poprzez kongresy czy też inne zjazdy. Nie zawsze są to udane inicjatywy, o czym świadczy przykład LPR, na zjazd której nie bardzo miał kto przyjechać. Takowe spotkania mają za sobą partie opozycyjne, czyli Platforma Obywatelska i Sojusz Lewicy Demokratycznej (czy też jak kto woli szerzej Lewica i Demokraci). Ci ostatni wzmocnieni poparciem przez osobę byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. I chyba z tego powodu wielu obserwatorów zwróciło baczniejszą uwagę na konwencję krajową SLD.

 

 

Liderzy lewicy jako największe nieszczęście i zagrożenie dla Polski uznali nie tylko obecną koalicję rządzącą, ale także postanowili mocno „dokopać” PO. Zaczęto od rządzącej ekipy i spore cięgi zebrały PiS, Samoobrona i LPR za zagrażanie demokracji, psucie i zawłaszczanie państwa, itd., itp. Przewodniczący Wojciech Olejniczak niczym były lewicowy premier Leszek Miller bez pardonu zaatakował obóz rządzący, nazywając go paranoikami i oskarżył o walkę z urojonymi wrogami. Z kolei Grzegorz Napieralski straszył ministrów obecnego gabinetu Trybunałem Stanu (Zbigniewa Ziobrę i Antoniego Macierewicza), a także szczególnym zbadaniem spraw, którymi zajmuje się obecnie prokuratura, policja i inne służby (np. sprawa samobójstwa byłej posłanki SLD Barbary Blidy). Głównym zadaniem dla działaczy lewicowych określono walkę o odsunięcie Prawa i Sprawiedliwości wraz z jego współkoalicjantami od rządzenia Polską. Są oni bowiem pozbawieni programu rządzenia i nie tylko, że nie jest lepiej, to zmiany prowadzą do pogorszenia się sytuacji w Polsce, a zwłaszcza kondycji demokracji. Jedyny ratunek na lepszą przyszłość może zatem nadejść z lewej strony.

Jednak szczególną uwagę obserwatorów i często nawet zdziwienie wywołało radykalne zaatakowanie Platformy Obywatelskiej, którą część ekspertów a nawet polityków (zwłaszcza premier Jarosław Kaczyński) już widziało we wspólnym obozie z SLD po kolejnych wyborach. Tymczasem Wojciech Olejniczak, jak się wydaje, rozwiał te przypuszczenia i to dosyć stanowczo. Być może rano przed swoim wystąpieniem przeczytał wywiad w dodatku świątecznym do Gazety Wyborczej z Donaldem Tuskiem, w którym szef PO nie zostawia suchej nitki na lewicy pod patronatem SLD i stąd zapewne ten atak z jego strony na niedoszłego koalicjanta partii braci Kaczyńskich. Platforma została przedstawiona jako PiS bis, albo jego marny klon, który różni się od rządzącej ekipy tylko ludźmi, bo pustka programowa jest taka sama i to właśnie personalia stanowią o opozycyjności PO. A zatem czas na lewicę i to lewicę skręcająca mocno w lewo, jak raczyła powiedzieć posłanka Joanna Senyszyn. To bowiem partia marszałka Wojciecha Olejniczaka jest jedyna prawdziwą opozycją w parlamencie wobec koalicji PiS – Samoobrona – LPR, to tylko do tej partii ludzie mogą się zwrócić ze swoimi problemami i liczyć nie tylko na to, że zostaną wysłuchane, ale i – kto wie – może rozwiązane. Dziś wiarygodny jest tylko SLD, jedyna prawdziwie odnowiona partia w Polsce, która na dodatek potrafi nie tylko przezwyciężać własne patologie, ale i uczyć się oraz wyciągać wnioski z własnych błędów. A teraz jeszcze dodatkowo wspiera ich własną osobą i autorytetem Aleksander Kwaśniewski.

Tyle liderzy SLD o obliczu polskiej sceny politycznej, a także sytuacji w kraju, która, jak widzimy, zmierza ku katastrofie. Całe szczęście, że ostał się ktoś wiarygodny, bo kto wie, co spotkałoby nas za kilka lat, a może już i miesięcy. Nie mam pretensji do szefa lewicy, że wytyka błędy czy jakieś zaniedbania obecnej władzy, bo należy powiedzieć, że tak jak każda inna także partia i PiS ze swoimi przystawkami popełnia błędy, gafy. Nie jest wolna od różnego rodzaju niedociągnięć, pojawiają się jakieś niejasności, kłótnie w rodzinie (jak nie z Andrzejem Lepperem czy Romanem Giertychem, to we własnym łonie z Markiem Jurkiem), ot normalne dla każdej władzy potknięcia. Owszem są też poważniejsze błędy (tolerowanie pewnych zachowań czy wręcz afer w Samoobronie, pomysłów ministra Orzechowskiego), ale nikt nie jest idealny i o tym powinni szczególnie pamiętać politycy SLD.

Trzeba otwarcie przyznać, że PiS popełnił wiele błędów większych i mniejszych; stąd podziały w jego gronie, stąd też zapewne krytyka wielu przychylnych tej partii publicystów i obserwatorów sceny politycznej. Także współkoalicjanci nie są wolni od negatywnych zachowań, ale w ich przypadku sondażowe poparcie pokazuje, co o tym sądzą wyborcy. Wyniki oscylujące wokół 3-5% poparcia powodują, że pojawiają się głosy o obniżeniu progu wyborczego, aby łatwiej było wskoczyć do parlamentu. Są także tacy, którzy fundamentalnie nie zgadzają się z braćmi Kaczyńskimi od zawsze, mimo że wywodzą się z podobnych środowisk byłej opozycji komunistycznej, są też i tacy, którzy zajadle atakują obecny rząd bez względu na wszystko i wystarczy powiedzieć, że coś jest pomysłem Jarosława Kaczyńskiego i od razu będzie lament, nawet gdyby powiedział, że 2 + 2 = 4, to i tak doszukaliby się jakiegoś błędu.

Jeśli chodzi o Platformę Obywatelską, to także i ta partia nie może służyć za ideał opozycyjnej postawy. Słusznie uważa się, że jej szefostwo chyba po dziś dzień nie może otrząsnąć się z amoku porażki wyborczej. I zapewne dlatego często nie reaguje na jakieś błędy obozu władzy, reaguje za późno, albo niewłaściwie. Często stara się być bardziej prawicowa niż PiS w różnego rodzaju postulatach. Ale podobieństwo do partii premiera Jarosława Kaczyńskiego chyba nie może nikogo dziwić. Środowiska tak PiS jak i PO wywodzą się z opozycji antykomunistycznej (co zapewne najbardziej przeszkadza panu Olejniczakowi i jego kompanom). Przecież jeszcze dwa lata temu politycy PO i PiS deklarowali wszem i wobec, że powstanie ich wspólny gabinet. Wreszcie to z kręgów Platformy wyłonił się postulat budowy IV RP (Paweł Śpiewak, Jan Rokita). Później okazało się, że jedni chcieli za dużo wziąć, drudzy za mało dać, a w ogóle to każdy miał co innego na myśli, mimo że głosił podobne czy wręcz bliźniacze hasła w wyborach i tuż po nich.

Partie i polityków w nich mamy takie, jakie mamy (czy raczej wybieramy), ale takie są reguły gry w demokracji. Natomiast dużą przesadą i hipokryzją jest to, że politycy SLD przedstawiają się w świetle kamer na swoich kongresach jako partia wyciągająca wnioski z własnych błędów, odnowiona i w ogóle jedyna godna zaufania. Jeśli odnowieniem jest przesadzenie byłych liderów do drugich rzędów (Marek Dyduch, Leszek Miller, Krzysztof Janik), ujawnienie tzw. taśm Oleksego, powrót Marka Borowskiego ze swoim SdPl, sprawa pani Aleksandry J., to nie ma co ukrywać, że jest to odnowienie o specyficznym obliczu. Jeśli zarzuca się komuś brak programu rządzenia to wypadałoby mieć własny (jeśli nie plan to chociaż konspekt), tymczasem nawet członkowie SLD (M. Dyduch) wytknęli Wojciechowi Olejniczakowi opieranie się tylko na krytyce władzy i nieprzedstawianiu w zamian niczego. Jeśli wypomina się komuś fatalną sytuację w służbie zdrowia, to trzeba by pamiętać, czyjego autorstwa jest obecny system. Jeśli wypominamy komuś zawłaszczanie państwa, to należy pomyśleć, czy samemu nie ma się takich grzechów na koncie (argument o skali tego procederu można sobie włożyć między bajki – żeby nie użyć dosadniejszego określenia, równie dobrze można rozmawiać o dobrych i złych komunistach czy nazistach). Jeśli krzyczy się o wyprowadzaniu lekarza w kajdankach to należy sobie przypomnieć, czy czasem nie wyprowadziło się kiedyś jakiegoś prezesa w takiej samej „biżuterii”. Można krytykować niewłaściwe postępowanie pracowników organów ścigania, ale czy jakiś czas temu nie powiedziało się, że w SB pracowało wielu porządnych ludzi? A już przyjmowanie bohaterskiej postawy Rejtana w obliczu zagrożonej demokracji i upadających w niej standardów to w sytuacji polityków o takich korzeniach to duża przesada. Należy sobie przypomnieć, kto swego czasu zabrał społeczeństwu dostęp do demokracji i przez 45 lat nie dopuszczał demokratycznych procedur i instytucji w kraju. Dostrzegajmy belki we własnych oczach, nim dostrzeżemy źdźbło w oku bliźniego czy nawet wroga, szanowna lewico.

Wojciech Olejniczak i jego kompania od pewnego czasu mówiąc slangiem „jedzie po bandzie” jeśli chodzi o obronę demokracji w Polsce. Skupili się lewicowcy na tropieniu pisowskich błędów, miast najpierw dokonać poważnych rozliczeń we własnym gronie. Samo robienie się na socjaldemokratów czy też socjalliberałów nic tu nie pomoże. Zmiana przewodniczącego partii nie oznacza automatycznie zmiany oblicza tejże partii. Tym bardziej, że dawni liderzy, wysadzeni do tylnych foteli, zdają się przesiadać coraz bliżej sceny. Kto wie, czy jeżeli nadal Wojciech Olejniczak i Grzegorz Napieralski z taką zaciekłością będą tropili potknięcia PiS, to czy za chwilę sami nie zasiądą w tylnych ławach partii zastąpieni przez Krzysztofa Janika, Jerzego Szmajdzińskiego, Aleksandra Kwaśniewskiego, Marka Dyducha. Ot, i historia zatoczy koło.

Na razie obrona demokracji w Polsce przez SLD wygląda na działanie farbowanych lisów. Muszą one jednak pamiętać, że ta farba wcześniej czy później z nich zejdzie. Może się jednak okazać, że już wcześniej zatrzasną się przed nimi drzwi do kurnika, bo społeczeństwo nie da się więcej nabrać na ich wyborcze frazesy à la Leszek Miller i jego „Przywróćmy normalność”.

Miejmy jednak nadzieję, że z taką samą zaciekłością Grzegorz Napieralski będzie wyjaśniał działania obecnych organów ścigania w wielu sprawach z ostatnich miesięcy, jak i w sprawie moskiewskich pieniędzy, pana Petera Vogla, afery FOZZ, działań panów Mariusza Łapińskiego i Aleksandra Naumanna itp. W końcu są odnowieni i jako jedyni wiarygodni, a zatem nie powinno być problemu. Mam jednak wrażenie, że pamięć lewicy, tak starej jak i nowej, jest nie dość, że wybiórcza, to jeszcze krótka.

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę
  Wasze komentarze
 

  [ 30 ]

(~zak53, 06-06-2007 23:02)

Opis:

 

(~Mika, 06-06-2007 17:45)

Opis:

  Lewa- lewica

(~AMON, 06-06-2007 17:43)

Opis: Lewica ktora uchwalila eksmisje ludzi na bruk.To lewica finansowana przez pracodawcow prywatnych.Wymienic to bydlo na ludzi!!!!!!!!.

 

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl