Niemcy się promują

15-05-2007

Autor: Anna Przybyll

Dwanaście lat narodowego socjalizmu odcisnęło tak mocne piętno na historii Niemiec, że dziś kraj ten nadal kojarzy się z II wojna światową i Hitlerem. Oktoberfest, autostrady, Bach i Goethe zajmują dalsze miejsca w rankingach asocjacji z RFN. By dostosować postrzeganie Niemiec do współczesnych realiów, rząd i prywatne firmy nie szczędzą środków na kampanie społeczno-medialne, mające z jednej strony polepszyć obraz Niemiec za granicą, a także przekonać własnych obywateli do pozytywnego patrzenia na swój kraj.

„Ogromne wydarzenia jak Dni Młodzieży w Kolonii i Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej sprawiły, że Niemcy postrzegane są przez turystów jako nowoczesne i otwarte na świat”. - mówi Emmerich Babernitz z Niemieckiej Centrali Turystyki. Ekipa Gerharda Schrödera zapoczątkowała program „Partner für Innovations”, który Angela Merkel w swoim expose obiecała kontynuować. „Pomysły uczynić sukcesem”, jak głosi slogan akcji, pomaga siedemnastu CEO największych niemieckich przedsiębiorstw. Poprzez konkursy i akcje medialne reklamują Niemcy jako kraj nieograniczonych możliwości dla kapitału zagranicznego. Poziom innowacyjności mierzy Deutsche Telekom Stiftung kierowana przez byłego ministra spraw zagranicznych, Klausa Kinkela. Andrea Servaty, rzecznik prasowy fundacji, mówi, że „wskaźnik innowacyjności opiera się na danych ekonomicznych, ale bierze pod uwagę też takie czynniki jak optymizm, elastyczność i pragmatyzm”. W tym sposób tworzony jest ranking państw, w którym Niemcy zajmują wysoką siódmą pozycję. „Made in Germany to nadal gwarancja wysokiej jakości” – stwierdza raport Fundacji. Servaty zaprzecza, że metoda pomiaru jest elementem promocji Niemiec w świecie, podkreśla jednak wyjątkowość wskaźnika, który jako jedyny bazuje w tak dużym stopniu na „miękkich czynnikach produkcji”. „Kraj Idei” to z kolei akcja pod patronatem prezydenta Koehlera skierowana do potencjalnych inwestorów zagranicznych, opracowana przez agencję Scholz&Friends. Jej celem jest utrzymanie powstałego po FIFA 2006 obrazu Niemiec sympatycznych i otwartych na świat, które poprzez swoją konkurencyjność i trwałą innowacyjność są niezwykle atrakcyjne dla obcych firm. W ramach inicjatywy „Land der Ideen” pasażerowie metra w Londynie, Nowym Yorku i Tokio mogli podziwiać plakaty z najlepszym niemieckim towarem eksportowym, modelką Claudią Shiffer. „Stacja Dominacja” głosiły napisy pod posterami z piękną Niemką i miały obudzić apetyt świata na przyjazd do jej kraju. Największą organizacją promującą Republikę Federalną od 1951 r. jest obecny w 76 krajach Instytut Goethego. W styczniu 2001 włączono go w większą strukturę, Fundację Inter Nationes. Misja Instytutu polega na szerzeniu znajomości niemieckiego za granicą oraz na przekazywaniu pełnego obrazu RFN przez informowanie o życiu kulturalnym, społecznym i politycznym tego kraju. Berthold Stevens z Deutsche Welle podkreśla, że jego medium „jest ważnym czynnikiem promowania pozytywnego obrazu Niemiec w świecie, gdyż dociera do 90 mln odbiorców tygodniowo we wszystkich zakątkach globu”. Znany reżyser Soenke Wortmann w 2003 r. nakręcił film „Cud w Bernie”. Przypomniał Niemcom o wygranej 3:2 z Węgrami w finałowym meczu o mistrzostwo świata z 1954 r., która dla Niemców stanowiła pierwszy krok do odzyskania utraconej po II wojnie światowej dumy narodowej. Pomny tego sukcesu wpadł na pomysł, jak przedłużyć flagową euforię i futbolową magię, która ogarnęła Niemcy w czasie FIFA 2006. W ramach akcji „1. FC Deutschland 06“, prowadzonej przez agencję Hirschen, udokumentował losy narodowej jedenastki pod wodzą Juergena Klinsmanna aż po finał Mistrzostw Świata. Tytuł filmu, „Deutschland. Ein Sommermaechen”. nawiązuje wprost do utworu Heinego „Niemcy, opowieść zimowa”, który opisuje konsolidowanie się narodowości niemieckiej na długo przed rzeczywistym zjednoczeniem. Czy to Klinsiemu Niemcy zawdzięczają przebudzenie narodowej dumy w duchu wolnościowych ideałów Wiosny Ludów? Oliver Voss z agencji reklamowej JVM , twórca akcji „Du bist Deutschland”, mówi, że kraj z taką przeszłością jak Niemcy zawsze jest podatny na wszelkie możliwości promowania się jako „soft-power”. W ramach „DbD” apatię niemieckiego społeczeństwa za pomocą wzniosłego manifestu przełamywały takie osobistości jak piosenkarka Sarah Connor, bramkarz Oliver Kahn, papież literatury Marcel Reich-Ranicki, komik Harald Schmidt i łyżwiarka Katarina Witt. Medialne reakcje na swoją kampanię Voss odbierał nie tylko z Europy, ale też z Azji i Kanady. „Zagraniczni goście, którzy spędzili w naszym kraju miłe chwile, reagowali nadzwyczaj pozytywnie na multikultulturową atmosferę kampanii”. - stwierdza Voss, który zaangażował do niej także Niemców o innym kolorze skóry. „Świat spogląda z podziwem na Niemcy, gdzie spada bezrobocie, Hollywood zachwyca się niemieckimi filmami, a inwestorzy lokują miliardy euro”. - pisze Richard Herzinger w Die Welt. Rzeczywiście, niemieckie produkcje ostatnich lat święcą triumfy na całym świecie. Nagroda Akademii dla „Nigdzie w Afryce” zapoczątkowała nową epokę w kinie niemieckim, która trudne tematy pokazuje w sposób uniwersalny. Oskar dla Floriana Henckel-Donnersmarck’a za „Życie nad Podsłuchu” potwierdził, że niemieckie kino stało się przystępne dla widzów pod każdą szerokością geograficzną. A cóż jak nie medium obrazkowe najlepiej wpływa na zmianę skojarzeń z Republiką Federalną. „To sami Niemcy wątpią jednak w swoje możliwości” – narzeka dalej Herzinger. - „sceptycyzm wobec przyszłości służy im jako wymówka przed wzięciem pełnej odpowiedzialności za swoje działania.” Niemieccy pisarze dostrzegli, że zmiana image’u Niemiec poza granicami musi się zacząć od zreformowania własnego obrazu w głowach Niemców.  Matthias Matussek, w bestsellerze „My, Niemcy - dlaczego inni mogą nas lubić” stwierdza, że już najwyższy czas skończyć z roztrząsaniem makabrycznej przeszłości i budzenia poczucia winy za grzechy dziadków u młodego pokolenia. Florian Langenscheidt w książce „Najlepsze w Niemczech, 250 powodów, by kochać nasz kraj dziś” przekonuje Niemców, żeby nie wstydzili się okazywać miłości ojczyźnie, która dziś może pochwalić się światu Franzem Beckenbauerem, cnotą porządku czy Papieżem. Świat uwierzył, że w Niemczech jest „w gościnie u przyjaciół”, jak głosił slogan mistrzostw świata ukuty przez Andre Hellera. Teraz w swoje zalety muszą uwierzyć sami Niemcy.


Copyright by © 2006 by e-polityka.pl - Pierwszy Polski Serwis Polityczny. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.