Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Świat / Sprawy globalne / Kto po Janie Pawle II?               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
Kto po Janie Pawle II? 

05-04-2005

  Autor: Jarosław Błaszczak

Polska i świat pogrążone są żałobie po papieżu Janie Pawle II - Karolu Wojtyle, którego historia z pewnością uzna za największego Polaka naszych czasów. Wspominając Ojca Świętego i starając się wsłuchać w jego nauczanie, nie możemy uciekać od myśli o Jego następcy. Zgodnie z podpisaną przez samego Jana Pawła II konstytucją apostolską z 1996 roku, w ciągu 15-20 dni od Jego śmierci rozpocznie się konklawe, które wyłoni kolejnego biskupa Rzymu. Kto ma szansę zasiąść na Tronie Piotrowym? e-Polityka.pl zebrała typy najważniejszych światowych mediów.

 

 

Pierwsze pytanie dotyczy pochodzenia przyszłego papieża. Część komentatorów uważa, że choć Jan Paweł II przełamał wielowiekowy monopol Włochów na zasiadanie na papieskim tronie, kolegium kardynalskie nie zdecyduje się wybrać drugiego z rzędu nie-Włocha. Tego zdania jest m.in. nasza "Rzeczpospolita". Inne media, jak brytyjskie BBC, twierdzą wprost przeciwnie: nowy papież będzie nie tylko spoza Italii, ale i spoza Europy. W tej wersji największe szanse miałby ktoś z Ameryki Łacińskiej lub Afryki. Istnieją wreszcie prognozy pośrednie: 265. papież nie będzie Włochem, ale przedstawicielem jednego z pozostałych krajów zachodnioeuropejskich.

Kolejna, nawet ważniejsza, kwestia to poglądy nowego zwierzchnika Kościoła katolickiego. Jan Paweł II uważany był, zwłaszcza na Zachodzie, za przedstawiciela konserwatywnego skrzydła w Kościele. Ponieważ Jego pontyfikat był bardzo długi, to On mianował niemal wszystkich uprawnionych obecnie do głosu kardynałów i wielu z nich prezentuje podobnie zachowawcze poglądy. Stąd wydaje się, że przewagę mają właśnie "konserwatyści". Nie ulega jednak wątpliwości, że w kolegium kardynalskim istnieje też grupa "liberałów", choć trudno w tej chwili oszacować jej liczebność.

Właśnie od relacji między tymi dwoma, oczywiście bardzo umownymi, "ugrupowaniami", zależeć może trzecia sprawa: wiek nowego papieża. Jeśli któreś skrzydło uzyska zdecydowaną przewagę, może doprowadzić do wyboru relatywnie młodego hierarchy, rokującego szanse na kolejny długi pontyfikat. Ale jeśli powstanie klincz, prawdopodobnym wyborem wydaje się jeden ze starszych kardynałów, który uznany zostanie, jak pisze "Rzeczpospolita", za "papieża tymczasowego".

W poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule tego artykułu, przejrzeliśmy opublikowane ostatnio materiały sześciu spośród najbardziej wpływowych światowych mediów (BBC, CNN, The New York Times, Agencja Reutera, Le Monde, Fox News). Do naszego zestawu dodaliśmy jeszcze warszawski dziennik "Rzeczpospolita" i największą niezależną katolicką agencję informacyjną na świecie - Catholic News Service (CNS). Na podstawie typów tych ośmiu redakcji sporządziliśmy poniższą listę możliwych faworytów. Prezentujemy sylwetki wszystkich hierarchów, na których wskazało co najmniej 5 z powyższych tytułów. Listę pozostałych kardynałów, wskazanych przez choć jeden tytuł, zamieszczamy na końcu artykułu.

Oczywiście nie można zapominać, że przed ponad 25 laty ówczesny arcybiskup krakowski, kardynał Karol Wojtyła, wymieniany był w bardzo nielicznych, jeśli jakichkolwiek, zestawieniach tego rodzaju. Naszym celem nie jest zatem przewidywanie wyników konklawe, gdyż uważamy to za bezcelowe i niemożliwe do naprawdę rzetelnego przeprowadzenia. Chcemy raczej przybliżyć osoby, których nazwiska z pewnością będą w najbliższych dniach pojawiać się w mediach bardzo często.


Kardynał DIONIGI TETTAMANZI, arcybiskup Mediolanu

Niewielu komentatorów decyduje się na ryzyko jednoznacznego wskazywania najbardziej prawdopodobnego kandydata na Stolicę Piotrową, ale ci, którzy to czynią, są zgodni: nowym papieżem będzie właśnie kardynał Tettamanzi. I choć może nie wypada o tym wspominać, taką opinię prezentują również bukmacherzy przyjmujący zakłady na wynik konklawe.

71-letni arcybiskup ma opinię umiarkowanie konserwatywnego teologa o szczególnym wyczuleniu na kwestie społeczne. Święcenia kapłańskie przyjął w 1957 z rąk abp. Giovanni Batisty Montiniego, który sześć lat później został papieżem Pawłem VI. Przez ponad 30 lat wykładał teologię moralności na katolickich uczelniach. W 1989 przyjął sakrę biskupią, zostając zwierzchnikiem archidiecezji Ankony. Zaledwie po dwóch latach porzucił pracę diecezjalną, aby zostać sekretarzem generalnym Konferencji Episkopatu Włoch ( KEW). W 1995 wybrano go wiceprzewodniczącym KEW, a papież powierzył mu prestiżową archidiecezję Genui. Trzy lata później przywdział kapelusz kardynalski. Obecną funkcję ordynariusza archidiecezji Mediolanu sprawuje od 2002 roku.

W 2001, gdy Genuę pustoszyli antyglobaliści, Tettamanzi stanął w obronie ich postulatów, co wywołało liczne dyskusje. Wcześniej, w roku 1999, został uznany przez media za jednego z głównych przedstawicieli nurtu konserwatywnego na Europejskim Synodzie Biskupów. O jego poglądach wymownie świadczy fakt, że utrzymuje bliskie związki z tradycjonalistycznym ruchem Opus Dei. Jest powszechnie uważany za współautora papieskiej encykliki "Evangelium Vitae", poświęconej wartości ludzkiego życia. Watykaniści podkreślają jego komunikatywność  - arcybiskup chętnie się uśmiecha i umie korzystać z zainteresowania mediów.

Zdaniem BBC, jego wielkim atutem są dalekie od radykalizmu poglądy, które mogą uczynić z niego kandydata możliwego do przyjęcia dla przedstawicieli wszystkich nurtów wśród kardynałów. Z drugiej strony, po Watykanie nie od dziś krąży porzekadło, że "Kto wchodzi na konklawe papieżem, wychodzi z niego kardynałem" - bardzo często osoby uznawane przed rozpoczęciem głosowań za faworytów, są ostatecznie odrzucane. Dlatego, choć kardynał Tettamanzi został wskazany jako jeden z najważniejszych kandydatów przez wszystkie osiem redakcji, niczego nie możemy być pewni.

Kardynał JOSEPH RATZINGER, prefekt Kongregacji Nauki Wiary, dziekan kolegium kardynalskiego

Choć zgodnie z procedurą wyboru papieża, to właśnie kardynał Ratzinger jako dziekan kolegium kardynalskiego powinien za kilka tygodni wypowiedzieć słynne słowa "Habemus Papam", niewykluczone, że będą się one odnosić właśnie do niego.

Ten najważniejszy bawarski duchowny ma 77 lat, z czego 54 spędził w kapłaństwie. Podobnie jak w przypadku arcybiskupa Mediolanu, jego karierę w kościelnej hierarchii poprzedziły długie lata pracy naukowej. Był m.in. głównym doradcą teologicznym arcybiskupa Kolonii podczas Soboru Watykańskiego II. Jeden z założycieli czasopisma teologicznego "Communio", które do dziś dochowało się już trzech wersji językowych i wciąż odgrywa dużą rolę na rynku idei. Przełomowy był dla niego rok 1977: najpierw został arcybiskupem Monachium, a już w kilka miesięcy później kardynałem. Obecnie jest jednym z zaledwie 14 żyjących (i 3 mających prawo głosu na konklawe) kardynałów, mianowanych jeszcze przez Pawła VI. W 1981 Jan Paweł II powierzył mu kierowanie Kongregacją Nauki Wiary, będącej w prostej linii sukcesorką Świętej Inkwizycji. Od trzech lat stoi także na czele kolegium kardynalskiego.

Wielu uważa go za najbardziej wpływowego teologa katolickiego na świecie. Papież Jan Paweł II zawsze z wielką uwagą wsłuchiwał się w opinie Ratzingera, a te wyrażały zawsze zdecydowanie konserwatywny punkt widzenia. 30 września 2003 jako pierwszy z najwyższych dostojników kościelnych dał do zrozumienia, że papież jest naprawdę bardzo poważnie chory, co wywołało na całym świecie lawinę spekulacji.

Prestiżowy amerykański tygodnik "Time" zwrócił uwagę w artykule sprzed 3 miesięcy, iż Ratzinger od trzech lat jest także biskupem Ostii. Funkcja ta ma charakter czysto tytularny, ale wielokrotnie w historii bywała przedsionkiem papiestwa. Sam kardynał często ostatnio wspominał o perspektywie emerytury w swojej ukochanej Bawarii. Jednak gdy było już wiadomo, że pontyfikat Papieża Polaka dobiega końca, miał zapewnić swoich przyjaciół, iż "weźmie na siebie każdą odpowiedzialność, jaką Bóg zechce go obarczyć".

Kardynała Ratzingera na swoją listę faworytów wpisały wszystkie redakcje poza katolicką agencją CNS i siecią CNN.

Kardynał CHRISTOPH SCHOENBORN, arcybiskup Wiednia

Członek zakonu dominikanów, najmłodszy, bo zaledwie sześćdziesięcioletni, z wymienianych kandydatów. Niektóre media (np. BBC) określają go wręcz "wschodzącą gwiazdą Kościoła" i twierdzą, że nawet jeśli nie zostanie wybrany tym razem, to stosunkowo młody wiek pozwala mu poważnie myśleć o kandydowaniu także podczas kolejnego konklawe. Amerykańska telewizja Fox News sugeruje z kolei, że część kardynałów po blisko 26 latach rządów Jana Pawła II wolałaby krótszy następny pontyfikat i z tego powodu może odrzucić kandydaturę austriackiego hierarchy.

Kardynał Schoenborn został duchownym w 1970 roku, mając już za sobą studia teologiczne i filozoficzne. Następnie pogłębiał wiedzę w Regensburgu, gdzie jednym z jego wykładowców był Joseph Ratzinger. W 1975 sam został wykładowcą, a pięć lat później zaproszono go do międzynarodowej komisji teologicznej przy Stolicy Apostolskiej. W 1987 został sekretarzem redakcji Katechizmu Kościoła Katolickiego. W kwietniu 1995 papież mianował go biskupem pomocniczym archidiecezji wiedeńskiej. Nieoczekiwanie już po pięciu miesiącach jego przełożony, kardynał Hans H. Groer, musiał ustąpić wobec oskarżeń o pedofilię. Ojciec Święty powołał na jego miejsce właśnie Schoenborna. W kolegium kardynalskim zasiada od 8 lat.

Pochodzi ze znamienitej szlacheckiej rodziny, w niektórych opracowaniach do jego nazwiska wciąż dopisuje się tytuł "hrabia". Oprócz ojczystego niemieckiego włada także francuskim, angielskim i włoskim. Francuscy komentatorzy z "Le Monde" określają go jako ideowo bliskiego kardynałowi Ratzingerowi, choć bardziej otwartego na dialog międzyreligijny. Paryski dziennik pisze, że kulą u jego nogi mogą być liczne skandale obyczajowe, które przez ostatnią dekadę trapiły austriacki Kościół.

Jego nazwisko znalazło się w przewidywaniach wszystkich ośmiu cytowanych mediów.

Kardynał CLAUDIO HUMMES, arcybiskup Sao Paulo

Brazylijczyk o niemieckich korzeniach, franciszkanin, najpoważniejszy spośród kandydatów latynoamerykańskich.

Ma 70 lat, co część obserwatorów uważa za najbardziej pożądany wiek nowego biskupa Rzymu. Posiada ogromne doświadczenie duszpasterskie - po raz pierwszy został ordynariuszem już w 1975 roku, kiedy to papież postawił go na czele głęboko robotniczej diecezji Santo Andre. Zasłynął z aktywnego wspierania opozycji wobec rządzącego Brazylią w latach 70. wojskowego reżimu. Udzielał wtedy prześladowanym dysydentom azylu w podległych sobie kościołach, zaś ich lewicowemu przywódcy Luizowi Inacio da Silvie (notabene dziś prezydentowi Brazylii) pozwalał wygłaszać wiecowe przemówienia w czasie mszy. Prowadził też kursy dla bezrobotnych i świąteczne zbiórki charytatywne.

Długo uważany był za kościelnego liberała. Jego dwuletnie, poczynając od 1996, rządy w diecezji Fortaleza zapisały się jako okres otwarcia kurii biskupiej na ruchy dysydenckie wewnątrz kościoła, m.in. charyzmatyków. Dopiero pod koniec lat 90. zaczął się jego wyraźny dryf na prawo. Najgłośniejszym tego przejawem była niezwykle surowa reprymenda, jakiej publicznie udzielił brazylijskiemu księdzu, który w 2000 zaproponował rozdawanie wiernym prezerwatyw jako sposób na walkę z epidemią AIDS. W 1998 został arcybiskupem Sao Paulo, a trzy lata później kardynałem.

Typują go wszystkie omawiane redakcje.

Kardynał GODFRIED DANNEELS, arcybiskup Brukseli

Wybór przewodniczącego Konferencji Episkopatu Belgii oznaczałby bez wątpienia nieoczekiwany triumf obozu liberalnego. 71-letni kardynał broni bowiem świeckiej coraz bardziej kultury Zachodu, mówiąc, że wciąż można w niej odnaleźć wiele wartościowych elementów. Na konsystorzu w roku 2001 był jednym z czołowych rzeczników głębszej decentralizacji w Kościele. Uważa, że kobiety powinny mieć szerszy dostęp do stanowisk kościelnych, choć tylko tych nie wymagających święceń kapłańskich. W obronie przed AIDS dopuszcza stosowanie prezerwatyw. Ale jego pobłażliwość ma swoje granice: jest zdania, że w kwestiach orientacji seksualnej Kościół nie może zmienić swoich fundamentalnych zasad. W roku 2000 zawiesił w pełnieniu obowiązków księdza, który najpierw ujawnił swój homoseksualizm, a potem wbrew zakazowi Danneelsa odprawiał nabożeństwa.

Arcybiskup Brukseli jest Flamandem, co w Belgii jest nie bez znaczenia. Święcenia uzyskał w 1957 roku, posiada doktorat z  teologii. Uważany jest za jednego z czołowych specjalistów od spraw liturgicznych. Był m.in. jednym z autorów "Sacrosanctum Concilium, dokumentu wprowadzającego w życie reformę liturgii wypracowaną przez Sobór Watykański II. W 1977 został arcybiskupem Antwerpii, a dwa lata później arcybiskupem Brukseli i prymasem Belgii, które to godności sprawuje do dziś.

Jest chyba niewiele osób, które wierzą w realną możliwość wyboru belgijskiego kardynała. Zdaniem większości, Kościół nie jest jeszcze gotowy na tak daleko idące reformy, o jakich myśli Danneels. Mimo to tylko "Le Monde" nie umieścił go na swojej liście pretendentów.

Kardynał FRANCIS ARINZE, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów

Nigeryjski kardynał, od 20 lat pracujący w Watykanie, jest niewątpliwie najpoważniejszym kandydatem z Afryki. Ale czy już czas na papieża z Czarnego Lądu? Bardzo wątpliwe, by kardynałowie odpowiedzieli twierdząco.

Ksiądz kardynał przyszedł na świat w 1932 jako syn plemiennego wodza, wyznawcy kultów animistycznych. Ochrzczono go dopiero jako dziewięciolatka, ale za to mając zaledwie 15 lat wstąpił do seminarium. Święcenia przyjął w Rzymie, gdzie studiował, w 1958. Początkowo był kościelnym specjalistą od oświaty, ukończył nawet podyplomowo pedagogikę w Londynie (jego podstawowe wykształcenie to teologia i filozofia). Sprawdził się i już w 1965 papież powołał go na biskupa pomocniczego diecezji Onitsza w Nigerii. Dwa lata później Ojciec Święty podniósł rangę tego obszaru do archidiecezji, a Arinze został ordynariuszem. W latach 1979-84 stał na czele Konferencji Episkopatu Nigerii. W 1985 wezwano go do Rzymu, aby wykorzystał swoje doświadczenia jako szef Sekretariatu ds. Niechrześcijan (dzisiejszej Papieska Rada ds. Dialogu Międzyreligijnego). Równocześnie stał się kardynałem. Dał się poznać jako hierarcha otwarty na inne wyznania, zwłaszcza umiarkowane nurty islamu. W 1994 przewodniczył nadzwyczajnemu, odbywanemu w Bazylice św. Piotra, Synodowi Biskupów Afrykańskich. W 2002 objął obecny urząd.

Arinze uważany jest za konserwatystę, co wobec obecnego składu kolegium kardynalskiego jest raczej atutem niż wadą. Największym problemem, niezależnie od tego, jak rasistowsko to brzmi, jest kolor jego skóry. Większość katolików nie wydaje się gotowa na czarnego papieża. I to właśnie prawdopodobnie pogrzebie jego szanse, które mimo wszystko dają mu wszystkie tytuły poza "The New York Times".

Kardynał JORGE MARIO BERGOGLIO, arcybiskup Buenos Aires

68-letni Argentyńczyk nie odpowiada wzorcowi typowego kardynała. Zanim odkrył w sobie powołanie, ukończył studia chemiczne. W 1969 uzyskał święcenia jako jezuita, ale wbrew tradycjom tego zgromadzenia zawsze był zwolennikiem dialogu ze wszelkimi nowymi ruchami pojawiającymi się w Kościele. Zaledwie cztery lata zajęło mu dojście do rangi argentyńskiego prowincjała swojego zakonu. W 1992 został biskupem pomocniczym Buenos Aires, a po sześciu latach ordynariuszem stołecznej archidiecezji. Do godności kardynalskiej papież wyniósł go przed czterema laty.

Znany z zamiłowania do bezpośredniego kontaktu z wiernymi i bardzo skromnego, wręcz ascetycznego jak na kardynała, trybu życia. Rzadko korzysta ze służbowej limuzyny, woli poruszać się komunikacją miejską. Pałac Arcybiskupi zamienił na niewielki apartament w pobliżu katedry, a posiłki przygotowuje sobie sam.

Uważany za porywającego kaznodzieję, bliskiego w swych poglądach kościelnym kręgom liberalnym. Ostro sprzeciwia się aborcji, ale wprowadził na swoim terenie programy wsparcia duszpasterskiego dla ludzi rozwiedzionych. W jeden z ostatnich Wielkich Czwartków zamiast 12 starcom, obmył nogi 12 chorym na AIDS. Mimo odległości dzielącej jego diecezję od Rzymu, jest świetnie znany większości kardynałów, gdyż w 2001 współprzewodniczył Światowemu Synodowi Biskupów. Znalazł się na listach wszystkich redakcji poza BBC.


Kardynał OSCAR RODRIQUEZ MARADIAGA, arcybiskup Tegucigalpy

Zajmuje trzecie miejsce wśród pretendentów zza Oceanu, na swoje listy wpisało go 6 redakcji. W jego szanse nie wierzą CNN ani "Rzeczpospolita".

Warto może przypomnieć, że obszar archidiecezji księdza kardynała obejmuje stolicę Hondurasu, którego arcybiskup jest obywatelem. To prawdziwy człowiek renesansu: jest poliglotą, posiada dyplomy teologii, filozofii i, co ciekawe, psychologii klinicznej. Bez problemu radzi sobie zarówno za sterami samolotu, jak i przy fortepianie. Niegdyś uczył matematyki.

63-letni kardynał uchodzi za najbardziej lewicującego spośród czołowych hierarchów Ameryki Łacińskiej. Gdyby został papieżem, jego priorytetem byłaby prawdopodobnie walka z takimi problemami społecznymi jako ubóstwo czy zadłużenie najuboższych krajów.

Kardynał IVAN DIAS, arcybiskup Bombaju

Kardynał Dias jest bez wątpienia jedynym branym pod uwagę kandydatem z Azji, ale kontynent ten, gdzie katolicy w niemal wszystkich krajach stanowią jedynie mniejszość, jest ostatnim miejscem, skąd mógłby pochodzić nowy papież.
 
To bardzo doświadczony watykański dyplomata. Zdaniem CNN, bardzo niewielu kardynałów porusza się równie swobodnie jak on w meandrach światowej polityki. Ksiądz od 1958, zdecydowaną większość tego czasu spędził na zagranicznych placówkach Stolicy Apostolskiej. Pracował m.in. w czterech państwach afrykańskich, a także w Indonezji i Skandynawii. Ukoronowaniem jego kariery dyplomatycznej było dwukrotne piastowanie funkcji nuncjusza apostolskiego: najpierw w Albanii, a następnie w Korei Południowej. W 1996 wrócił do rodzinnych Indii, aby z woli Jana Pawła II pokierować archidiecezją Bombaju.

Co ciekawe, w jego szanse nie wierzą tylko "Rzeczpospolita" i CNS. Natomiast wszystkie analizowane redakcje ze światowej I ligi uważają, że nie należy całkowicie przekreślać jego szans, gdyż mogą go solidarnie poprzeć wszyscy kardynałowie z krajów niżej rozwiniętych.


Kardynał GIOVANNI BATTISTA RE, prefekt Kongregacji Biskupów

Jeden z czołowych kościelnych biurokratów z Kurii Rzymskiej. Święcenia przyjął w roku 1957 w Brescii, następnie przeniósł się do Rzymu, gdzie najpierw studiował prawo kanoniczne, a w 1963 wstąpił do służby dyplomatycznej Stolicy Apostolskiej. Wyjeżdżał na placówki m.in. do Iranu i Panamy. W 1987 otrzymał sakrę arcybiskupią i stanowisko sekretarza Kongregacji Biskupów, którą można żartobliwie nazwać papieskim działem kadr. W 1989 objął funkcję substytuta Sekretariatu Stanu, co zdaniem agencji CNS czyniło z niego postać nr 3 w Watykanie. Po jedenastu latach wrócił do Kongregacji, aby stanąć na jej czele. W 2001 uzyskał godność kardynalską. Ma 71 lat.

Kardynał Re ma dwa ogromne atuty. Po pierwsze, jak mało kto jest obeznany z labiryntami korytarzy watykańskich urzędów. Po drugie, jest Włochem, co wciąż stanowi istotną zaletę. Niewątpliwym problemem może być brak doświadczeń duszpasterskich - ksiądz prefekt nigdy nie kierował parafią, nie mówiąc już o diecezji. Jego doświadczenia ograniczają się zatem tylko do administracji Kościoła.

Jego szanse jako realne ocenia 5 redakcji. Przeciwnego zdania są niemal wszystkie analizowane media amerykańskie: CNN, Fox News i The New York Times.
 
Kardynał ANGELO SCOLA, patriarcha Wenecji

Kolejny kandydat rodem z Italii, co z miejsca znacznie zwiększa szanse, niezależnie od dziennikarskich przewidywań. 63-hierarcha kapłanem jest od 1970 roku, posiada doktoraty z filozofii i teologii. Zaczynał karierę jako asystent kościelny eklezjastycznego ruchu "Comunione e Liberazione". W 1991 został biskupem Grosseto, a następnie pracował w Kurii Rzymskiej. Przez pewien czas był rektorem Papieskiego Uniwersytetu Laterańskiego w Rzymie. Trzy i pół roku temu objął bardzo prestiżowy urząd patriarchy Wenecji, a w październiku 2003 zasiadł wśród kardynałów.

Fox News zwraca uwagę na jego związki z Kościołem amerykańskim, potwierdzone okresem studiów na Amerykańskim Uniwersytecie Katolickim w Waszyngtonie. Według tej redakcji odgrywał także dużą rolę przy redagowaniu kolejnych encyklik Jana Pawła II. Z kolei CNS uważa go za przyjaciela nowych ruchów w Kościele. Podkreśla także jego znakomite kontakty z uznającymi zwierzchnictwo Watykanu chrześcijanami bliskowschodnimi i ze światem prawosławia.

Jego styl zarządzania weneckim Kościołem przypomina to, co Jan Paweł II czynił w skali globalnej: bardzo dużo podróżuje, mówi w wielu językach, a do tego nie zaprzestaje wytężonej pracy pisarskiej. Za możliwego nowego papieża uważa go 5 redakcji. Szans nie daje mu CNN oraz oba brane pod uwagę media brytyjskie: Reuters i BBC.


* * *

Wielkim nieobecnym naszej listy jest z pewnością watykański sekretarz stanu, kardynał Angelo Sodano. W Polsce przedstawia się go często jako jednego z najważniejszych kandydatów, ale wśród analizowanych mediów zagranicznych opinię tę podziela tylko Agencja Reutera.

A oto pozostali kardynałowie, którzy pojawiali się na listach poszczególnych redakcji, ale łącznie uzyskali mniej niż 5 wskazań:

- kard. Norberto Rivera Carrera (Meksyk), arcybiskup miasta Meksyk
- kard. Dario Catrillon Hoyos (Kolumbia), prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa
- kard. Nicolas de Jesus Lopez Rodriguez (Dominikana), arcybiskup Santo Domingo
- kard. Jose da Cruz Policarpo (Portugalia), patriarcha Lizbony
- kard. Walter Kasper (Niemcy), przewodniczący Papieskiej Rady Promowania Jedności Chrześcijan
- kard. Camillo Ruini (Włochy), zastępca watykańskiego sekretarza stanu
- kard. Carlo Maria Martini (Włochy) - emerytowany arcybiskup Mediolanu
- kard. Jean-Marie Lustiger (Francja) - emerytowany arcybiskup Paryża
- kard. Wilfried Fox (RPA) - arcybiskup Durbanu


Na koniec wypada jeszcze dodać, że w głosowaniu weźmie udział czterech polskich kardynałów, choć tylko dwóch z nich pracuje obecnie w naszym kraju. Żaden z nich nie ma raczej szans na wybór, ale mimo to warto przypomnieć sobie ich nazwiska, zwłaszcza że dwaj ostatni nie są powszechnie znani:

- kard. Józef Glemp, arcybiskup warszawski, prymas Polski
- kard. Franciszek Macharski, arcybiskup krakowski
- kard. Marian Jaworski, arcybiskup lwowski obrządku łacińskiego
- kard. Zenon Grocholewski, prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego 


Choć proces wyboru nowego papieża objęty jest najściślejszą tajemnicą, wszelkie dostępne informacje znajdą Państwo na bieżąco w e-Polityce.pl

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl