Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Aktualności / Spowiedź chuligana               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
31-05-2009

  Krajobraz dna

12-04-2007

  Comeback

29-03-2007

 

22-03-2007

 

08-03-2010

 

18-12-2009

  Miller i Oleksy "bogactwem SLD"

28-10-2009

 

+ zobacz więcej

Spowiedź chuligana 

13-04-2007

  Autor: Damian Wiśniowski

Rok 1989 przyniósł zmiany ustrojowe, transformację gospodarczą i społeczną, dał każdemu możliwość rozpoczęcia wszystkiego „od nowa”. Ludziom miało żyć się lepiej, dostatniej, sprawiedliwiej. Władza miała stać się bastionem nowej epoki, malowanej kolorowymi farbami. A przynajmniej tak zapowiadano. Dziś to wszystko zyskuje symboliczne znaczenie walenia młotkiem w krzywy gwóźdź. Byle by było. Okazało się, że kapitalizm, wolny rynek, co więcej prawa i swobody oraz inne delikatesy wcale lepiej nie smakują niż troskliwy socjalizm lat wcześniejszych. Metody funkcjonowania elit politycznych, strategii co ujawnić, kiedy i komu wręczyć „wilczy bilet” na odchodne mają swoje korzenie w przeszłości, której ni licho żadną „grubą kreską” nie da się oddzielić.

 

 

W Nowej Polsce byliśmy już świadkami afery Rywina (tzw. Rywingate), była afera starachowicka, afera FOZZ, Orlenu itp., itd. Kilka dni temu doszła kolejna, co prawda dużo mniejszego kalibru, ale z pewnością też ta, która na stałe zapisze się w historii III RP, nazwana dla odmiany taśmami Oleksego, choć i to u nas nie novum. Krótki opis tego co zaszło. Rozmowa odbyła się pod koniec października 2006 roku. Rozmawiali: Aleksander Gudzowaty, biznesmen i Józef Oleksy, polityk. Zarówno jeden jak i drugi od dawna zepchnięci na zawodowy margines, postanowili po przyjacielsku pogadać. Kiedy dwóch dorosłych ludzi spotyka się towarzysko w luksusowej restauracji, na dodatek rozumie co to tradycja, rzeczą niestosowną jest sobie „nie chlupnąć” po jednym dla zdrowia. W takiej atmosferze otoczenie zyskuje barwy, nabiera się przekonania, że świat wokół staje się bardziej sprawiedliwy i przyjazny. Powstaje wtedy przeświadczenie, że można wiele. Nawet nieskromnie i bez zażenowania poprosić znajomego o pomoc w uporządkowaniu własnego życia zawodowego, a wszystko w imię dawnej przyjaźni i sympatii. Z tym, że Gudzowaty nie miał do Oleksego żadnego interesu. Występował jako świadomie działający, wytrawny szpieg, którego zamiłowaniem stały się suto zakrapiane kolacje z ważnymi osobistościami i łapanie ich w zastawione przez nagrywających ochroniarzy pułapki. Dał się złapać Michnik, dał i Oleksy. Sypnął z rękawa kilkoma plotkami zasłyszanymi zza zakrętu korytarzy sejmowych, gdzie padły nazwiska jego byłych partyjnych kolegów: Aleksandra Kwaśniewskiego, Marka Borowskiego, Jerzego Szmajdzińskiego czy Wojciecha Olejniczaka. Dalej poszło gładko – ten to krętacz, ten narcyz, a ten to nawet buc nadęty. Tamten niby fałszował przy kampanii wyborczej, a ten z kolei ma taki majątek, że choćby nie wiem jak i ile pracował, nigdy by się go nie dorobił. Takie epitety z ust człowieka, który kilka lat temu zasiadał na wysokich urzędach państwowych to na pewno nie powód do dumy, ale też pytanie co z tych słów rzeczywiście wynika? Przecież prawo nie zabrania wolności myślenia i wyrażania własnego zdania, które wcale nie musi być daleko idącą opinią. Szczególnie kiedy rozmowa (a może właściwie już przesłuchanie?) toczy się na gruncie prywatnym. Wychodzi na to, że b. premier nie dopuścił się żadnego przestępstwa, co podejrzewa minister sprawiedliwości. W końcu nie wywlókł na światło dzienne żadnych rewelacji wagi państwowej, a to co powiedział ma nikłą wiarygodność, choćby dlatego, że nie istnieje żaden argument dowodowy na poparcie tych słów. Może to sprawdzić Urząd Skarbowy albo Komisja Wyborcza. To, że Józef Oleksy publicznie się ośmieszył i skazał na partyjną (i chyba polityczną też) banicję, jest oczywiste. Fakt, że będzie się musiał – być może, bo niezależnie od jego woli spowiadać w sądach w sprawach o zniesławienie tych, dla których plamą na honorze stały się słowa niesfornego polityka, nie powinno stanowić dla nikogo niespodzianki. Niektórzy urażeni powinni mu mimo wszystko, a może przede wszystkim po cichu podziękować, bo paradoksalnie pozwolił na pozbycie się ciążącego na lewicy balastu w postaci dawnych symboli partyjnych początku lat 90. i afer, które stały się udziałem tej formacji z nim w składzie już w nowym stuleciu w okresie sprawowania rządów. Biorąc pod uwagę kontekst stosunków panujących na dzisiejszej scenie politycznej, nieustające próby rozliczania i budowania potęgi PiS na grzechach epoki eseldowskiej, wykorzystanie szansy jaką przyniósł los leży w najszerzej pojętym interesie partyjnym, bo drugiej takiej może lewica już nie dostać.

Co skłoniło pewne osoby do upublicznienia nagrań? Teoria numer jeden mówi, że Gudzowaty za wszelką cenę chce przypodobać się prawicy, dając sygnał rządzącym o swojej lojalności. Inna znów, że po prostu stara się być zapobiegliwy, czuje za każdym razem przysłowiowy „nóż na gardle”. Kilka razy wszakże już mu grożono i teraz nie chce podkładać głowy pod gilotynę. Powoli, ale z lękiem, wkraczamy w świat niebezpiecznych narzędzi, gdzie rozwinięta technologia staje się elementem szantażu i gierek politycznych na krajowym podwórku, a to w oczach naszych unijnych partnerów i zwyczajnych obywateli budzi podejrzenia i nieufność w dobre intencje władzy. Coraz częściej dochodzi do sytuacji takich jak opisywana, kiedy ktoś kogoś podsłuchuje i nie wiedzieć czemu używa tego jako instrumentu do manipulowania opinią publiczną. A zapowiada się, że to nie koniec mydlanej opery z politykami w roli głównej. Czy nie cofniemy się do zachowań i metod charakterystycznych dla dawnego ustroju, zaprzeczając jednocześnie postulatom „okrągłostołowym”? Czy stwierdzenie „Czuję się podsłuchiwany”, wypowiedziane przez Aleksandra Kwaśniewskiego to już paranoja czy głos rozsądku dla rządzących?

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę
  Wasze komentarze
 

  oj, Damian !

(~Domestos, 16-04-2007 21:03)

Opis:

 

(~rado, 14-04-2007 14:54)

Opis:

 

(, 13-04-2007 21:13)

Opis:

 

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl