Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Świat / Polityka Pekinu wobec tybetańskiej diaspory               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
22-10-2007

 

08-10-2007

  Aresztowanie mnicha w Lithangu (ChRL)

03-10-2007

 

17-09-2007

  Zatrzymanie lhaskich sklepikarzy

05-09-2007

 

01-09-2007

 

23-08-2007

 

+ zobacz więcej

Polityka Pekinu wobec tybetańskiej diaspory 

09-03-2007

  Autor: Namlo Jak

Polityka Pekinu wobec tybetańskiej diaspory to kwestia złożona i nie ma zgody co do jej interpretacji. Osobiście uważam, że przedstawiona tu analiza dwóch perspektyw jasno pokazuje strategię władz ChRL wobec tybetańskich uchodźców.

 

 

Klasyfikacja tybetańskich uchodźców

W Departamencie Pracy Frontu Jedności istnieją dwa biura, które odpowiadają za „prowadzenie badań i analiz w celu przedstawiania rekomendacji w sferze polityki religijnej i etnicznej, utrzymywanie kontaktów z przedstawicielami grup mniejszościowych i wyznaniowych, wspieranie odpowiednich departamentów w rekrutacji i szkoleniu kadr mniejszościowych, koordynowanie działań poszczególnych departamentów w walce z separatystycznymi poczynaniami kliki Dalaja i innych wrogich ruchów separatystycznych w kraju i za granicą, oraz współpracę z tybetańskimi ziomkami za granicą". Ten podział zadań nie pozostawia żadnych wątpliwości.

Dwa kluczowe pojęcia w tym zdaniu - to „klika Dalaja i inne wrogie ruchy separatystyczne w kraju i za granicą" oraz „tybetańscy ziomkowie za granicą". „Wrogie siły" są celem ataku, „tybetańskich ziomków" należy natomiast zjednać. Innymi słowy, Pekin chce zlikwidować mniejszość i przeciągnąć na swoją stronę większość. Tyle że osiemdziesiąt pięć procent rozrzuconych po całym świecie tybetańskich uchodźców dobrowolnie płaci podatek tybetańskiemu rządowi na wychodźstwie, który Pekin nazywa właśnie „kliką Dalaja". Dlatego też od czterdziestu lat polityka Departamentu Pracy Frontu Jedności Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin nie przynosi żadnych rezultatów; co więcej, jeśli idzie o Tybetańczyków, strategia „frontu jedności" nie ma w ogóle żadnych perspektyw.

Zawężanie i poszerzanie problemu

Przesłanki te wyznaczają rytm przerywanych stosunków Pekinu z Dharamsalą. Ich znaczenie sprowadza się do półoficjalnego przyznania przez Chiny, że „problem Tybetu" istnieje i że nie zniknie sam z siebie. Jednocześnie obie strony walczą to o „zawężenie", to o „poszerzenie" jego wymiaru. Pekin uparcie mówi więc o „rozwiązaniu problemu statusu Dalaja", a Dharamsala równie konsekwentnie odpiera, że „nie istnieje kwestia statusu Dalajlamy, tylko autentycznej, szerokiej autonomii". Ostatnio doszła do tego jeszcze zażarta, publiczna debata o „następcy" obecnego Dalajlamy.

Z perspektywy Pekinu „rozwiązanie problemu statusu Dalaja" obejmuje rozwiązanie kwestii powrotu Tybetańczyków, którzy opuścili Chiny. Na wieść o planach przesiedlenia części tybetańskich uchodźców z Nepalu do Stanów Zjednoczonych Chińska Republika Ludowa zareagowała na przykład presją polityczną. Część radykalnych przywódców politycznych z Dharamsali również stara się zablokować ów projekt i pod tym względem w gruncie rzeczy niedaleko im do Pekinu. Obie strony pomyliły się jednak w swoich kalkulacjach. Im bardziej sabotują, tym bardziej ludzie chcą emigrować, bo katalizuje to ich zwykłą zapalczywość i podświadome reakcje. Tybetańscy uchodźcy - z wyjątkiem, być może, idealistów - wydają się na tym tylko korzystać.

W międzyczasie Pekin mnoży warunki wstępne: „Tybet był od wieków nieodłączną częścią Chin", „Tajwan jest prowincją Chin", „Władze ChRL są jedynym prawowitym rządem Chin" i tak dalej. Każdy myślący człowiek na pierwszy rzut oka widzi sedno sprzeczności. Gdyby rzeczywiście szło tylko o „rozwiązanie problemu statusu Dalaja", wszystkie te obwarowania były najzwyczajniej zbędne. W gruncie rzeczy to właśnie one najlepiej pokazują, czym w istocie jest „kwestia Tybetu". I tak, choć polityka Pekinu wobec tybetańskiej diaspory nie zmieniła się na jotę, Departament Pracy Frontu Jedności Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin zaczął podejmować „tybetańskich ziomków" nie należących do kliki Dalaja, którzy publicznie lub prawie publicznie na wyliczone warunki przystają.

Moim zdaniem, nie musi być to posuniecie złe, bo mimowolnie podkreśla status „kwestii Tybetu". Chińczycy, którzy wracają zza granicy, nie czują żadnej potrzeby publicznego potakiwania w takich sprawach, najwyżej bąkną coś o Tajwanie albo „jednych Chinach". „Tybetańskich ziomków" od „Chińczyków zza granicy" różni tylko jedno - „kwestia Tybetu". Jeśli rząd Chin nie wycofa się ze strategii „zawężania", wcześniej czy później ten strategiczny błąd przyniesie opłakane konsekwencje.

Dlaczego teraz?

Z analizy tej wynikają ciekawe wnioski. Celowo czy nie, chińska definicja tybetańskiej diaspory i polityka wobec niej doprowadziły do śmiertelnie niebezpiecznej utraty kontroli i kierunku oraz postaw typu „prędzej śmierć niż kapitulacja" oraz działań pod tytułem „wyjdzie w praniu" bądź „wal mocno i przyj naprzód". Czy znaleźliśmy się w ślepej uliczce?

Opowiem wam anegdotę. Pewnego razu w bibliotece doszło do sprzeczki między dwoma czytelnikami. Jeden chciał otworzyć okno, drugi stanowczo protestował. Po godzinie jałowej sprzeczki w sali pojawiła się bibliotekarka i zapytała o źródło sporu. Okazało się, że rzecznikowi otwierania brakowało świeżego powietrza, podczas gdy jego adwersarz nie chciał siedzieć w przeciągu. Bibliotekarka odwróciła się na pięcie, przeszła do sąsiedniej sali i otworzyła w niej okno. Po chwili nasi bohaterowie dostali to, czego chcieli: oddychali świeżym powietrzem, a przy tym wcale im nie wiało.

Kto jest bibliotekarką? Pożyjemy, zobaczymy.

* Namlo Jak pochodzi z regionu Amdo, który przyłączono do chińskiej prowincji Qinghai. Po ukończeniu studiów podjął pracę w lokalnym Departamencie Oświaty. W 1993 roku aresztowano go (wraz z dwoma kolegami) i skazano za „prowadzenie działalności szpiegowskiej" oraz „założenie organizacji kontrrewolucyjnej". Wśród „wykradzionych" - zdaniem sądu - „tajemnic państwowych" były chińskie roczniki statystyczne. Namlo Jak odbywał karę w czterech różnych więzieniach. Wiersze pisał na pudełkach po papierosach przeszmuglowanym do celi wkładem do długopisu. Zwolniono go w listopadzie 1997 roku. Dwa lata później uciekł z Tybetu.

China Rights Forum, nr 4, 2006. Artykuł opublikowano pierwotnie na portalu internetowym China Information Center we wrześniu 2006 roku.

Źródło: Helsińska Fundacja Praw Człowieka

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

  Dodaj komentarz
 
Autor:
Tytuł:
Treść:

Przepisz kod z obrazka:    
+ powrót
 

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl