Sunniccy bojownicy wydają dekrety religijne w Mosulu

15-12-2006

Autor: Yasmin Ahmed z Mosulu

Przerażeni mieszkańcy zmuszeni są do przestrzegania purytańskich praw islamu w obliczu „zaciskania kleszczy” nad miastem przez powstańców.

Skruszone kamienie to jedyna pozostałość słynnego pomnika, który stał na placu Mosulu, w północno-wschodniej części miasta. Rzeźba w dzielnicy al-Zihour przedstawiała grupę kobiet niosących słoje na barkach, zanim w zeszłym miesiącu nie została obrócona w pył przez powstańców.

Kampania przeciw okazywaniu tego, co uważają za nieislamskie jest częścią szerszej operacji sunnickich powstańców, mającej na celu ustanowienie w Iraku państwa islamskiego. Stolicą tzw. Emiratu Islamskiego, ma być Mosul – twierdza sunnickich powstańców, położona około 400 km na północ od Bagdadu, a w jego skład maja także wchodzić prowincje Salahaddin, Anbar, Diyala, Bagdad oraz cześć prowincji Wasit i Babel.

By zrealizować swój cel ekstremiści ustanowili, jak sami mówią ministerstwo wojny, które wydaje ulotki i ogłasza kampanie, jak tę z listopada przeciwko publicznym pomnikom, które uważają za symbole pogańskie.

W czasie ostatnich miesięcy Mosul był najmniej stabilnym miastem w Iraku. Bojownicy dokonywali ataków samobójczych, podkładali na drogach bomby przeciw irackiej i amerykańskiej armii, mordowali policjantów, dziennikarzy, tłumaczy. Lokalne władze zmuszone były wprowadzić godzinę policyjną.

Zagrożone pomniki zostały wzniesione w mieście w latach 70-tych i przedstawiały zarówno antycznych artystów jak poeta Abi Tammam czy śpiewak pieśni religijnych Mullaha Othmana al-Mosulli.

Prokurator Ahmed al-Juburi, rzecznik policji mosulskiej, powiedział Institut for War and Peace Reporting, że “grupa zagranicznych terrorystów” podłożyła bomby pod zniszczonymi statuami, w czasie godziny policyjnej. Dodaje on, iż zniszczenia wprawiają go w osłupienie. “Czy te pomniki współpracują z policją? Czy są amerykańskimi tłumaczami albo członkami Ba’athu ?” – pyta. “Ci terroryści to banda idiotów.”

Ekstremiści zaczynają być obecni we wszystkich aspektach życia w Mosulu. Ostatnio ich ulotki wzywały właścicieli sklepów z ubraniami do nakrycia głów manekinów wystawowych.

Wielu wypełnia żądania, nakrywając figury plastikowymi torbami. Właściciel sklepu Mutaz Ahmed, lat 30, protestuje: “Nie wiem skąd te grupy pochodzą. Chcą nas cofnąć o 1400 lat. Jeśli jednak chcesz żyć, musisz wypełniać ich rozkazy.”

Publiczne łaźnie musiały zostać zamknięte po tym jak ekstremiści zabronili używania mydła, argumentując, że nie istniało za czasów proroka Mahometa 1400 lat temu.

Ulotki w szczegółach opisują jak żyć, jeść, zachowywać się zgodnie ze skrajnie konserwatywnymi zasadami islamu. Niektóre z nich wydaja się wprost absurdalne, jak np. zakazanie restauracjom przyrządzania sałatek, w których używa się zarazem pomidorów i ogórków, ponieważ jedne z nich są rodzaju męskiego a drugie żeńskiego.

Jednak ludzie ze strachu, biorą je poważnie. Khalaf Khalid, który prowadzi restaurację, zaczął kłaść ogórki i pomidory na osobnych naczyniach. “Jesteśmy posłuszni, gdyż zagrozili nam wysadzeniem restauracji i zabiciem nas wszystkich” – tłumaczy.

“Dyktują nam nawet sposób jedzenia. Jutro powiedzą nam pewnie jak mamy spać z własnymi żonami. To nie do zniesienia i rząd powinien coś zrobić w sprawie Mosulu”.
Nawet mniejszość chrześcijańska nie jest wolna od nakazów ekstremistów. Kobiety należące do niej musza nosić długie islamskie ubiory i nakrycia głowy.

Chrześcijańska prawniczka Elizabeth Ramon, lat 30, opowiada jak ekstremiści zatrzymali jej krewną i oblali jej sukienkę żrącym kwasem. Ciągnęli ją za włosy i zagrozili ścięciem głowy, jeśli jeszcze raz spotkają ją nie będącą w długiej sukni. “Sytuacja ze złej staje się coraz gorsza” – mówi  Ramon. “Wszyscy moi krewni opuścili Irak, i dołączymy do nich zanim stracimy życie z rąk tych ekstremistów.”

Mohammed Taha, aresztowany w sierpniu wraz z innymi 68 bojownikami, za próbę obalenia lokalnych władz, powiedział IWPR, że główne cele jego grupy to zakończenie amerykańskiej okupacji, obalenie obecnego rządu i wprowadzenie szariatu.

Azhar Abdul-Hamid, asystent na uniwersytecie w Mosulu uważa, iż ekstremiści to w większości ludzie niewykształceni, ignoranci nie rozumiejący Koranu i islamu. “Nigdy nie przeczytali książki, a islamu używają, by potępiać dobrych muzułmanów” – mówi Abdul-Hamid.

W mieście, najwyraźniej już zarządzanym przez ekstremistów, Uniwersytet Mosulski zdaje się być ostatnia enklawą wolności. To tam studenci obu płci dyskutują swobodnie ze sobą, bez żadnej przemocy czy zastraszania.

Mayada Akram, studentka Kolegium Ekonomii i Administracji, nazywa ekstremistów “twardogłowymi radykałami” (“stone-headed Islamists”), którzy chcą ubrać kobiety w hidżab, trzymać w domach, by wychowywały dzieci. “Co dzień wykonujemy setki kroków w tył” - mówi.

Dla Salima Abdul-Baqi, badacza społecznego w centrum kobiecym w Mosulu, ekstremiści “Wierzą w islam jako miejsce, gdzie ludzie żyją w jaskiniach” i nie mogą sprostać nowoczesnemu światu. Oskarża ich o stosowanie podwójnych standardów: „dlaczego jeżdżą nowymi samochodami zamiast jeździć na wielbłądach – używanych w czasach Proroka?”.

Khalid Ahmed, oficer policji śledzący przestępstwa bojowników mówi, iż zamierzają oni wysadzić słynny minaret Al-Hadba, jeden z najbardziej znaczących miejsc w Mosulu. Podczas ostatniej wizyty w Mosulu wicepremier Iraku - Salam al-Zawbai ostrzegł ich, by nie ważyli się go tknąć. Obiecał mieszkańcom, że rząd użyje “żelaznej pięści” przeciw tym, którzy spróbują zdestabilizować Irak.


Artykuł został po raz pierwszy opublikowany przez Institut for War and Peace Reporting.

Tłumaczenie: Andrzej Kaniewski

Na zdjęciu: Minaret Al-Hadba w Mosulu - jeden z symboli miasta oraz atrakcja turystyczna. Źródło: Wikimedia Commons.


Copyright by © 2006 by e-polityka.pl - Pierwszy Polski Serwis Polityczny. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.