Co za dużo to niezdrowo

09-12-2006

Autor: Kacper Szulecki z Oslo

Choć może to brzmieć paradoksalnie – nadchodzą ciężkie czasy dla europejskiego systemu praw człowieka. Nie dlatego, że brakuje traktatów czy instytucji, lecz raczej dlatego, że jest ich zbyt wiele. Wzrostu przypadków łamania podstawowych praw raczej nie doświadczymy – jednak bezkarność państw znanych ze swobodnego podejścia do prawa, takich jak Białoruś czy Rosja, może się jeszcze powiększyć. Europejski Trybunał Praw Człowieka przestaje sobie radzić z natłokiem spraw, a wszystkiemu winna jest…Unia Europejska.

W ostatnich latach, a zwłaszcza w ostatnich miesiącach, główny organ sądowniczy europejskiego systemu ochrony praw człowieka – Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu – zajmował się sprawami prawdziwych zbrodni, autentycznych naruszeń praw podstawowych – takich jak prawo do życia. Przez wiele lat, kiedy do Rady Europy – organizacji, której organem jest ETPC – należały jedynie państwa Europy „Zachodniej”, przez Trybunał przewijało się stosunkowo mało spraw, większość z nich, powiedzmy szczerze, nie największego kalibru.

Dopiero kiedy Rada Europy powiększyła się o nowych członków z dawnego bloku wschodniego i kiedy obywatele owych państw nauczyli się, nie bez pomocy aktywistów organizacji pozarządowych, pozywać swoje kraje, sędziowie Trybunału zaczęli orzekać w sprawach o prawdziwe zbrodnie.

W październiku wyrokiem skazującym zakończyła się sprawa Estamirowów przeciw Federacji Rosyjskiej – Trybunał uznał Moskwę odpowiedzialną za masakrę dokonaną przez rosyjski OMON na przedmieściach Groznego w lutym 2000 roku. W zorganizowanej zbrodniczej akcji zginęła prawie cała rodzina Estamirowów – jak podają Rosyjskie i środkowoeuropejskie grupy walczące obrońców praw człowieka – ciała pięciorga członków rodziny znaleziono na podwórku ich domu, częściowo spalone i z ranami postrzałowymi. Zamordowana została matka – Toita Estamirowa – postrzelona w klatkę piersiową i brzuch. Była w ósmym miesiącu ciąży. Znaleziono także jej roczne dziecko zabite strzałem w głowę.

Trybunał uznał Moskwę za odpowiedzialną za wskazanie wykonawców i postawienie ich przed sądem, pozywającym członkom rodziny Estamirow przyznano 100 000 euro odszkodowania. Teraz piłeczka jest po stronie Rosji, od woli której zależy czy bezpośrednio winni zostaną ukarani oraz czy odszkodowanie zostanie wypłacone. Wiązało by się to jednak z przyznaniem do winy w bardzo drażliwej sprawie.

Tego dnia na przedmieściach Groznego w podobny sposób zamordowanych zostało ponad sześćdziesiąt osób. Gdyby udało się powiązać wszystkie te przypadki i udowodnić, że była to zorganizowana akcja rosyjskich mundurowych, Moskwa stanęła by wreszcie przed zarzutem ludobójstwa.

Wątpliwym jest by tak się stało – nie tylko dlatego, że Rosja zrobiłaby dużo, by nie dopuścić do takiego obrotu spraw. Możliwe jest, że ETPC po prostu nie poradzi sobie z kolejną ciężką sprawą, w natłoku pozwów, które spływają zwłaszcza ze Wschodu.

9. listopada zapadł wyrok w sprawie Lulujewa i innych przeciw Rosji – władze w Moskwie znów zostały uznane odpowiedzialnymi za porwanie i bezprawna egzekucję w Czeczenii w 2000 roku. Tego samego dnia podobny wyrok zapadł w sprawie Imakajewej przeciw Rosji – o uprowadzenie i zamordowanie dwóch mężczyzn oraz tuszowanie sprawy. W obu przypadkach zasądzono wysokie odszkodowanie. Listę spraw pomiędzy obywatelami Rosji a Federacją można znaleźć na stronie Rosyjskiej Inicjatywy Sprawiedliwości.

Jak podaje Jeffrey Chekel w krótkim raporcie PONARS, liczba spraw trafiających przed Trybunał wzrosła od 1998 do 2001 roku o ponad 130 procent. Większość spraw dotyczy poważnych naruszeń praw człowieka w Europie Wschodniej – w Rosji i na Ukrainie. Sprawy są trudne, z prawnego i politycznego punktu widzenia. Możliwe, że Trybunał wkrótce „zapcha się”, przekroczywszy swoje coraz bardziej wątłe możliwości i wyczerpawszy środki finansowe. Głównym winowajcą jest inna organizacja – Unia Europejska.

Unia Europejska także ma swój sąd – Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Wcześniej nie zajmował się on sprawami z dziedziny praw człowieka – jest głównie organem sądowniczym organizacji, wydaje wyroki w jej wewnętrznych sprawach, takich jak np. opóźnienia lub niedociągnięcia w implementacji europejskich dyrektyw. Od 1953 roku Europa ma własny, paneuropejski w założeniu, dokument – Europejska Konwencje Praw Człowieka. Unia Europejska postarała się o własny – na szczycie w Nicei, w roku 2000, przyjęto Kartę Fundamentalnych Praw i Wolności. Aby zwiększyć jej moc prawną, KFPW miała być częścią Konstytucji dla Europy i podstawą dla ETS w do sadzenia w sprawach naruszania praw człowieka. Jak jednak wiadomo, po wetach Francji i Holandii, proces konstytucyjny został wstrzymany na czas nieokreślony, a wraz z nim budowanie owej prawnej podstawy..

Kłopot w tym, że członkowie UE, będący jednocześnie członkami RE, nie są skłonni finansować dwóch trybunałów zajmujących się tym samym. UE ma większą siłę przebicia i to raczej jej Trybunał stanie się tym głównym – tak przynajmniej wynika z zakulisowych wypowiedzi osób związanych z ETPC w Strasburgu. Niektórzy komentatorzy oraz wysłannicy państw członkowskich – jak podaje Checkel – mówią wprost, że zwiększone finansowanie RE jest bezsensowne, skoro najważniejsze rzeczy dzieją się w Brukseli. Strasburski Trybunał RE przeżywa kryzys finansowy, a zwiększenie składek wydaje się niemożliwe. Państwa spoza UE, z których większość figuruje bardzo często w aktach spraw w rubryce ‘oskarżony’, nie są chętne do wsparcia organu, będącego dla nie przysłowiowym batem. Członkowie UE z kolei nie zamierzają łożyć dwa razy na ten sam cel – i myślą raczej o ograniczeniu wydatków na ETPC.

Część europejskiego systemu instytucji chroniących prawa człowieka stanowi jeszcze OBWE, jednak można odnieść wrażenie, że ta organizacja nie znajduje dla siebie miejsca w obecnym europejskim układzie i jest coraz mocniej marginalizowana. Jej siła leży głównie w tradycji KBWE i moralnej perswazji, która okazała się skuteczna w sprawach ochrony praw mniejszości rosyjskiej w trzech republikach bałtyckich, jednak tam gdzie dochodzi do autentycznych zbrodni OBWE ma mało do zaoferowania.

Sytuacja wygląda więc tak: ETPC, mający długoletnia tradycję sadzenia w sprawach praw człowieka i wreszcie mogący wydawać wyroki w naprawdę najpoważniejszych kwestiach - „zaciera się” z braku ludzi i funduszy. ETS z kolei zaczyna wydawać wyroki w sprawach łamania praw człowieka, ale wyroki te dotyczą tylko państw UE, i w dodatku mają wątłą podstawę prawną, co wiąże się z konstytucyjnym patem. OBWE z kolei spychane jest na margines. Taka sytuacja jest faktycznie niebezpieczna, zwłaszcza ze dodatkowo wszystkie trzy przepychają się łokciami w swojej ciasnej niszy, starając się zagarnąć niektóre sprawy dla siebie, by podwyższyć swój prestiż, co zwykle nie wychodzi na zdrowie ofiarom łamania praw człowieka.

Najpilniejszego wsparcia wymaga Europejski Trybunał Praw Człowieka, który powinien w tym momencie być centralnym punktem uwagi państw, organizacji pozarządowych i społeczeństw, bowiem to tam dzieją się najważniejsze rzeczy, rozstrzygane są precedensowe sprawy. Tylko wyraźnie mówiąc o konieczności wsparcia tej instytucji możemy zapobiec zbliżającemu się kryzysowi w dziedzinie ochrony praw człowieka w Europie. Tylko sygnalizując ten problem i opisując go możemy wywołać niezbędną dyskusję.
Na zdjęciu: Sesja parlamentarna Rady Europy. Źródło: strona internetowa Rady Europy


Copyright by © 2006 by e-polityka.pl - Pierwszy Polski Serwis Polityczny. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.