Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Świat / Europa Zachodnia / Szef FDP mówi prawdę o sobie               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
27-12-2011

 

18-11-2011

  Manifestacje w Niemczech

03-07-2010

  Christian Wullf nowym prezydentem Niemiec

06-06-2010

 

22-05-2010

 

10-05-2010

  Poparcie Angeli Merkel spada

04-01-2010

 

+ zobacz więcej

Szef FDP mówi prawdę o sobie 

12-08-2004

  Autor: Łukasz Siudak z Berlina

Do dziś dnia nie milkną echa szokującej wypowiedzi przewodniczącego liberalnej Demokratycznej Partii Wolności Guido Westerwelle, który w ubiegłym tygodniu na łamach Der Spiegel otwarcie i bez żadnych skrupułów opowiedział o swoich skłonnościach do partnerów tej samej płci. "Nigdy nie ukrywałem swoich skłonności do facetów. I tak też pozostanie" - powiedział. "Dla mnie to jest zupełnie oczywiste. Nie widzę w tym nic złego, przecież to jest moje życie" - tłumaczył.

 

 

O Westerwelle zrobiło się głośno, gdy publicznie pokazał się w towarzystwie niejakiego Micky’ego, na imprezie z okazji 50 - tych urodzin przewodniczącej Chrześcijańskiej Unii Demokratycznej (CDU) Angeli Merkel. Tajemniczy„kolega” szefa FPD w rzeczywistości nazywa się Michael Mronz        i podobno, kiedyś bardzo pomógł Guido Westerwelle, gdy ten poważnie ucierpiał w wypadku.

W wywiadzie dla Der Spiegel Westerwelle zapowiedział, że będzie walczył o poszanowanie praw par homoseksualnych oraz o większe prawa dla nich. Niewykluczone, że będę starał się o przyznanie nam prawa do adopcji - zapowiedział. Zapytany o to, co sądzi na temat tradycyjnej instytucji małżeństwa stanowczo odpowiedział: Obecny zapis, który znajduje się w konstytucji musi pozostać niezmieniony. Jak wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie gazety Blid am Sonntag oraz telewizji RTL, 88 procent Niemców nie zamierza zwracać uwagi na to, jakie skłonności seksualne mają ich politycy. Takie informacje wzbudzają sensację i stanowią temat do żartów i niewybrednych komentarzy, ale ważniejsze jest to, jak będzie wyglądała nasza przyszłość - mówi zgodnie większość mieszkańców Berlina. 

Niemiecka prasa bulwarowa dużo miejsca poświęciła ostatnio niemieckim politykom. Na łamach Bild’a kilka dni trwała akcja, której efektem było ujawnienie prawdy o zarobkach najbardziej znanych polityków.

Absolutnym rekordzistą okazał się sekretarz generalny CDU Laurenz Meyer, który zarabia 23 243, 67 euro brutto miesięcznie. Tylko 3 tysiące euro mniej zarabia jego szefowa, a tym samym przewodnicząca całej partii Angela Merkel. Dla porównania kanclerz Gerhard Shroder dostaje co miesiąc ponad 21 tys. euro, minister spraw zagranicznych Joshka Fischer z partii Zielonych ma co miesiąc 17 272, 75 euro. Tyle samo w niemieckim rządzie zarabiają ministrowie spraw wewnętrznych Otto Schily, obrony narodowej Peter Struck, finansów Hans Eichel, zdrowia Ulla Schmidt i ochrony środowiska Jurgen Trittin. Jedynym outsiderem jest minister gospodarki Wolfgang Clement, który dostaje 13 767, 75 euro. Dla porównania rzecznik rządu Bela Anda zarabia niewiele ponad 11 tys. euro. Co ciekawe prezydent Niemiec Horst Kohler ma co miesiąc 17 750 euro. O kilka tysięcy euro mniej zarabiają deputowani do Bundestagu. W większości przypadków płace wahają się w okolicach od 7 do 10 tysięcy euro.

Trochę mnie zarabiają niemieccy urzędnicy. Z pośród ponad 2 milionów funkcjonariuszy państwowych tylko około 30 procent zarabia więcej niż 10 tysięcy euro miesięcznie. Są to głównie ludzie na wysokich stanowiskach kierowniczych, czy też urzędnicy administracji publicznej. Średnie zarobki prawników wahają się w granicach 6 - 8 tysięcy euro. Lekarze zarabiają około 4 - 5 tysięcy euro, plus to co dorobią prywatnie. Często zdarza się tak, że na własną rękę są w stanie zarobić dwa razy tyle co w państwowych zakładach opieki medycznej. Ogromna przepaść dzieli urzędników od tych pracujących np. w Deutsche Bundesbahn (Niemieckie Koleje Państwowe). Tam kierownicy pociągów zarabiają niewiele ponad 2 tysiące euro.

Obecnie w Niemczech trwa poważna dyskusja nad zmianami w całym systemie finansowym państwa. Tak duży kraj, który boryka się z poważnymi problemami ekonomicznymi nie może pozwolić sobie na tak ogromne marnotrawienie pieniędzy. Niestety, każde  „zaciśnięcie pasa” odbywa się kosztem tych najbiedniejszych, zwykłych obywateli Niemiec, którzy jak łatwo tutaj zauważyć wcale nie mają kokosów.

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl