Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Świat / Co się dzieje w Oaxace?               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
23-08-2010

 

22-12-2009

  Meksyk przyjazny homoseksualistom

02-05-2009

 

30-04-2009

  Meksyk: apel o pozostanie w domach

25-04-2009

  Nowy wirus grypy atakuje w Meksyku

30-07-2007

 

18-07-2007

 

+ zobacz więcej

Co się dzieje w Oaxace? 

30-11-2006

  Autor: Katarzyna Baran
Barykady na ulicach, wojsko, policja, tłumy protestujących, nieugięty gubernator… Takie obrazy docierają z meksykańskiego stanu Oaxaca. Jakie są przyczyny trwającej od kilku miesięcy napiętej sytuacji? Czy mamy do czynienia ze zwykłymi zamieszkami czy z ruchem, który podobnie jak powstanie zapatystów, przejdzie do historii? Jedno można powiedzieć na pewno, problem z Oaxaca jest bardzo złożony.

 

 

Oaxaca – biedny stan na południu Meksyku i jego stolica o tej samej nazwie, jak dotąd niewyróżniający się specjalnie niczym, może poza bieda i sporym odsetkiem ludności indiańskiej, od kilku miesięcy jest scena dość dramatycznych wydarzeń.

Konflikt rozpoczął się w maju. Do Oaxaki przybyli nauczyciele z całego stanu, aby jak co roku żądać podwyżek pensji i większych nakładów na edukację. Tradycja tych protestów sięga ponad dwudziestu lat i jest spowodowana tragiczną sytuacją szkolnictwa. W Oaxace szkoły nie mają podstawowego wyposażenia. Brakuje tablic, ławek, krzeseł, pomocy dydaktycznych. Pensje nauczycieli również są bardzo niskie. Pracownicy sektora edukacji zgrupowani w organizację o nazwie Sekcja 22 (Sección 22) również i w tym roku postanowili domagać się wyższych wynagrodzeń. Każdego roku ich protest przynosił efekty w postaci niewielkich podwyżek, tym razem jednak stało się inaczej. Gubernator stanu Oaxaca Ulises Ruiz Ortiz odmówił zwiększenia wydatków na edukację.

Protestujący nie pogodzili się jednak z decyzją gubernatora i ogłosili strajk we wszystkich szkołach publicznych Oaxaki. W formie protestu zajęli także historyczne centrum stolicy. Odpowiedź Ulisesa Ruiza była stanowcza: członkowie Sección 22 zostali potraktowani gazem łzawiącym i gumowymi pociskami. Policja skutecznie rozpędziła protestujących, jednak nie na długo. Te wydarzenia miały miejsce 14 czerwca 2006 roku.

3 dni później, 17 czerwca, w obronie nauczycieli powstało Zgromadzenie Popularne Ludów Oaxaki (Asembleo Popular de los Pueblos de Oaxaca, APPO). Tak oto protest nauczycieli zyskał znacznie szerszy kontekst społeczny. APPO to swego rodzaju forum, w którego skład wchodzą przedstawiciele ponad 360 różnych grup społecznych, przedstawiciele poszczególnych regionów stanu Oaxaca, związków zawodowych, organizacji pozarządowych,  w tym także reprezentanci grup indiańskich i chłopskich.

W mieście rozpoczęły się manifestacje, ludzie wyszli na ulice, zaczęli stawiać barykady i coraz głośniej domagać się odejścia Ulisesa Ruiza. Gubernatorowi zarzucają nie tylko zbrojną pacyfikację protestu nauczycieli, ale także malwersację funduszy publicznych, naruszanie wolności prasy, represjonowanie przeciwników politycznych. Oskarżany jest również o korupcję i sfałszowanie wyników wyborów, dzięki którym objął stanowisko gubernatora.

Demonstranci przejęli niektóre budynki publiczne i środki komunikacji, np. rządowy kanał 9 oraz, za zgodą rektora, radio lokalnego uniwersytetu. Universidad Benito Juárez przez długi czas był jednym z ważniejszych punktów oporu rebeliantów, aż do czasu, kiedy to policja wtargnęła na teren uczelni gwałcąc tym samym jej autonomię.

Od czasu kiedy demonstracje przerodziły się w starcia z lokalnymi siłami porządku konflikt stał się bardziej poważny. To nie jest już sprawa tylko i wyłącznie Oaxaki. APPO zyskało poparcie zapatystów, którzy w imię solidarności z mieszkańcami Oaxaki ogłosili blokadę dróg. Postulaty demonstrantów popiera także niedoszły (lub, jak kto woli – alternatywny) prezydent Meksyku López Obrador.  Również sami protestujący postanowili wyjść poza granice stanu, czego wyrazem miał być marsz protestu, który 9 października dotarł do Ciudad de México. Wobec takiego obrotu spraw, wobec nasilenia się protestów wymierzonych w osobę gubernatora, do konfliktu zmuszony był ustosunkować się prezydent Meksyku, Vincente Fox.

Fox po nieudanych próbach przywrócenia spokoju poprzez apelowanie do ludności Oaxaki, zdecydował się na użycie siły. 29 października oddziały policji federalnej wkroczyły do stolicy stanu. Interwencja wiąże się z ofiarami. Jak podaje APPO, do tej pory zginęło 17 osób, ponad 200 zostało rannych, 36 osób zaginęło i 105 zostało zatrzymanych. Do tego dochodzą tortury. Jeden z mieszkańców Oaxaki opowiada co spotkało jego syna: „bicie kijem po nogach, polewanie stóp benzyną, przypalanie, tortury trwały trzy godziny”; inny mężczyzna opisuje wymyślną torturę polegającą na biciu przy akompaniamencie bardzo głośnej muzyki dobiegającej z głośnika postawionego tuż przy uchu torturowanego.

Można sobie zadać pytanie, czy prezydent Fox musiał uciekać się do tak drastycznych środków, skoro protestujący utrzymywali, że ustąpienie z urzędu znienawidzonego gubernatora doprowadzi do uspokojenia rozruchów. Czy nie łatwiej byłoby zatem odwołać jedną osobę niż wysyłać oddziały policji? Jaką logiką kierował się prezydent decydując się na taki krok?

Być może odpowiedź na to pytanie przyniesie analiza sytuacji politycznej w Meksyku. Otóż prezydent Fox, podobnie jak jego następca Felipe Calderón wywodzą się z Partii Akcji Narodowej (Partido Acción Nacional, PAN). Partia nie ma jednak większości parlamentarnej, musi więc wchodzić w układy z innymi. Oprócz PAN, istnieją dwie inne liczące się partie: Partia Rewolucji Demokratycznej (Partido de la Revolución Democrática, PRD) oraz Partia Rewolucyjno-Instytucjonalna (Partido Revolucionario-Institucional, PRI). Współpraca PAN z PRD wydaje się niemożliwa, zwłaszcza po ostatnim starciu kandydatów obu partii w wyborach prezydenckich. Naturalnym sojusznikiem partii Foxa jest zatem PRI.

Ponieważ Ulises Ruiz cieszy się poparciem swojej partii (PRI) sytuacja prezydenta Foxa jest dosyć patowa. Czy jednak chęć uchronienia koalicji jest wystarczającym powodem, aby siłą pacyfikować protestujących, zwłaszcza jeśli wiąże się to z ryzykiem ofiar śmiertelnych? Póki co gubernator ani myśli rezygnować z urzędu, ignorując tym samym rezolucję senatu wzywającą go do rozważenia takiego kroku.

Konflikt w Oaxace jest złożony i ma szeroki wymiar społeczny. Nie chodzi tylko o wsparcie dla nauczycieli i poprawę warunków nauki, nawet najważniejsze żądanie rebeliantów czyli odejście z urzędu gubernatora Ulisesa Ruiza nie rozwiąże oaxakańskich problemów. Aby oddać trudności z jakimi zmaga się ludność tego stanu pozwolę sobie zacytować fragment deklaracji politycznej APPO.

„Kiedy kończy się ten 6-letni okres [rządów Vincenta Foxa] kraj pogrążony jest w głębokim kryzysie. Niepewność wciąż rośnie, przestępcy pozostają bezkarni,  handel narkotykami kwitnie i dzieje się to za przyzwoleniem rządu; rośnie bezrobocie i nielegalna działalność gospodarcza. Zwiększa się zadłużenie zagraniczne, korupcja i bieda. Obniża się poziom dochodów klasy średniej […] podczas gdy coraz większa ich część trafia w posiadanie niektórych rodzin i kapitału zagranicznego. Kraj jest podporządkowany imperium Stanów Zjednoczonych, a Vincente Fox pełni rolę lokaja.

Na terenie Oaxaki znajduje się 42% z najbiedniejszych gmin Meksyku. Nie mają dostępu do pitnej wody, kanalizacji i energii elektrycznej. 20% mieszkańców stanu Oaxaca to analfabeci. Zajmujemy ostatnie miejsce, jeśli chodzi o wskaźniki rozwoju społecznego, zdrowia, edukacji, zatrudnienia i dochodów.”
 
Tak mówi ludność Oaxaki o swoich problemach. Przemawia przez nich frustracja i niezadowolenie z obecnych rządów i polityki państwa wobec ich stanu.  Jedna z uczestniczek protestu mówi, że głosowała na Foxa, gdyż liczyła na poprawę sytuacji, tymczasem prezydent wysyła wojsko przeciwko ludowi, który domaga się swoich praw.

Jak zakończy się konflikt? Prawdopodobnie Calderón, który 1 grudnia przejmie władzę w Meksyku będzie kontynuował politykę zbrojnej pacyfikacji. Mandat Ulisesa Ruiza wygasa w 2010 roku, zanosi się zatem na to, że manifestacje zostaną stłumione, nie wygasną raczej w sposób pokojowy, skoro gubernator kurczowo trzyma się swojego urzędu.

A co stanie się z APPO? Póki co organizacja przygotowuje projekt nowej konstytucji Oaxaki, jest forum wymiany poglądów, forum protestu, za pomocą internetu rozprzestrzenia informacje na temat tego co dzieje się w Oaxace. Jak długo to potrwa? Biorąc pod uwagę żywotność podobnych ruchów, jak choćby zapatystów, APPO ma być może większe perspektywy przetrwania niżby się to mogło wydawać… A wydarzenia ostatnich miesięcy, które rozegrały się w Oaxace z pewnością będą miały wpływ na sytuację w Meksyku.

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl