Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Świat / Mniej aroganckie USA?               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
23-06-2011

 

26-04-2011

 

19-04-2011

 

05-04-2011

 

29-03-2011

 

22-03-2011

 

08-03-2011

 

+ zobacz więcej

Mniej aroganckie USA? 

31-01-2005

  Autor: Marcin Giec

W przemówieniu inaugurującym swoją drugą kadencję w Białym Domu, George W. Bush dokonał poważnej modyfikacji swojej doktryny. Mimo że zabrakło w nim szczegółów, można domniemywać, że na skutek m.in. doświadczeń irackich Ameryka postanowiła złagodzić swój kurs w globalnej polityce.

 

 

Element ciągłości

W swoim wystąpieniu Bush położył szczególny nacisk na słowo "wolność" oraz wiążące się z nim wartości demokratyczne. Wizja świata i cel zasadniczo się nie zmieniły od czasów koncepcji przedstawionej 1 czerwca 2002 w West Point, kiedy prezydent dokonał sformułowania tzw. doktryny Busha. Wolność to cel nadrzędny i uniwersalny, ku któremu nieuchronnie zmierzają dzieje ludzkości. Prezydent zadeklarował, że USA nikomu niczego nie będą narzucać, ale skoro wolność to "nieustanna nadzieja rodzaju ludzkiego", "nieokiełznany ogień", który kiedyś "obejmie nawet najciemniejsze zakątki naszego świata", amerykańska wizja zostanie zrealizowana, bo po prostu jest dobra.

W tym, podobnie zresztą jak i w wielu poprzednich przemówieniach, podkreślone zostały historyczne wysiłki USA na rzecz szerzenia wolności i demokracji. W ostatnich dekadach doprowadziły one do upadku komunizmu. Potem wspierały procesy demokratyzacyjne zachodzące po roku 1989, dzięki czemu, zdaniem prezydenta USA, wolność stała się udziałem kilkudziesięciu milionów ludzi na całym świecie. Ameryka, świadoma swej misji, nie zaprzestanie więc wysiłków na rzecz wyzwalania od ucisku  reszty świata, czyniąc uniwersalne wartości czynnikiem determinującym stosunki z innymi państwami.

Zmiana metod

Mianem głównego zagrożenia określone zostały współczesne tyranie - najwięksi wrogowie wolności i pokoju. Kontrowersyjny i wieloznaczny termin "wojna z terroryzmem" nie został użyty. Podobnie jak nie wspomniano nic o możliwości dokonania samowolnego "wyprzedzającego uderzenia" na państwa stwarzające potencjalne zagrożenie dla pokoju  i stabilizacji. Wskazuje to na znaczne umiarkowanie w stosunku do poprzednich koncepcji Busha, który w polityce globalnej tym razem docenił znaczenie międzynarodowej współpracy. Znaczące jest tu stwierdzenie, iż "wpływ Ameryki nie jest nieograniczony, ale na szczęście dla uciskanych, wpływ Ameryki jest spory, i z pewnością użyjemy go na rzecz wolności". Środkami oddziaływania na wrogie reżimy ma być popieranie dysydentów i wspieranie reform oraz wywieranie pozamilitarnych nacisków. Bush zapowiedział konsekwentne i zdecydowane działanie na rzecz "ekspansji wolności na całym świecie". Priorytetem Ameryki będzie utrzymywanie jedności wśród krajów demokratycznych, aby wspólnie radzić sobie z globalnymi zagrożeniami i wyzwaniami dla bezpieczeństwa.

O konkretach mówi Rice

Ogólne zamysły George'a Busha stają się bardziej czytelne i konkretne dzięki wygłoszonemu niemalże równolegle przemówieniu nowej szefowej amerykańskiej dyplomacji, Condoleezzy Rice. Najbliższa współpracowniczka prezydenta zapowiedziała przekształcenie metod i środków polityki zagranicznej USA stosownie do nowej sytuacji i nowych wyzwań otoczenia międzynarodowego. Wyciągnęła rękę do poniżonego w czasie drugiej wojny w Zatoce ONZ i innych instytucji międzynarodowych, doceniając ich rolę w tworzeniu międzynarodowych ram prawnych. Zadeklarowała wolę zarzucenia monologu na rzecz dialogu - nie tylko politycznego, ale i kulturowego. Rice podkreśliła potrzebę zjednoczenia światowej wspólnoty demokratycznej, wzmocnienia instrumentów zwalczania zagrożeń oraz rozszerzenia wolności i obszaru ekonomicznej prosperity na całym świecie. Zagrożeniem bezpośrednim są nie tyrani, lecz choroby, bieda i korupcja - zjawiska generujące destabilizację, która sprzyja powstawaniu dyktatorskich rządów i jest pożywką dla ekstremistów. Celem USA będzie wyzwolenie "społeczeństw strachu", zwłaszcza w sześciu krajach, wśród których wymienione zostały m.in. Białoruś, Iran i Kuba. Jednym z poważniejszych zadań waszyngtońskiej administracji będzie zaprowadzenie pokoju w Ziemi Świętej oraz zakorzenienie demokracji w Afganistanie i Iraku.

Czy współpraca się powiedzie

Modyfikacja "doktryny Busha" nastąpiła na kilka tygodni przed lutową podróżą prezydenta do Europy. Zważywszy że rękę do zgody wyciągnęła nawet Francja, która zadeklarowała, iż Irak nie jest już kwestią sporną w jej relacjach z Waszyngtonem, zmiana podejścia Ameryki do spraw międzynarodowych następuje w sprzyjających okolicznościach. Obecnie w stosunkach USA z resztą świata brakuje kontrowersji o znaczeniu fundamentalnym. Sprawa słabego dolara i innych zatargów na tle ekonomicznym pozostaje do negocjacyjnego uzgodnienia.

Są za to wspólne cele i interesy. Cały świat zachodni (i nie tylko) mówi jednym głosem w sprawie nuklearnych aspiracji Iranu, czy postępowania reżimu północnokoreańskiego. W interesie wszystkich leży pokój i stabilizacja na Bliskim Wschodzie (tak w Iraku, jak
i w Ziemi Świętej). Wszystkie mocarstwa chcą walczyć z terroryzmem. Pozostaje tylko kwestia metod w fazie szczegółowej realizacji tych zamierzeń. Czy w przypadku pojawienia się rozbieżności zdań USA szczerze zechcą rozmawiać z partnerami jak równy z równym? Wszystko będzie zależało od ich zdolności oparcia się pokusie wykorzystania swojej ogromnej (politycznej i ekonomicznej) przewagi nad pozostałymi państwami.

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl