Rosyjskie władze określiły jako "szantaż" sprzeciw Polski wobec nowej umowy o współpracy między Rosją i Unią Europejską.
Doradca prezydenta Putina do spraw kontaktów ze wspólnotą Siergiej Jastrzembski wyraził nadzieję, że Unia przezwycięży wewnętrzne różnice zdań i zajmie wspólne stanowisko. Zaznaczył, że nie stanie się nic złego, jeśli do tego nie dojdzie, ponieważ dobecne porozumienie może być automatycznie przedłużane. Nawiązując do stanowiska Polski Jastrzembski zwrócił jednak uwagę, że nie do przyjęcia jest sytuacja, gdy "niektóre kraje stawiają swoje problemy w stosunkach z Rosją na forum europejskim i wciągają Unię w rozwiązywanie dwustronnych sporów.
Wczoraj Polska nie zgodziła się na tak zwany mandat negocjacyjny, bez którego Unia Europejska nie może rozpocząć rozmów na temat nowej umowy o współpracy z Rosją. Swoją zgodę w tej sprawie Warszawa uzależnia od pomyślnego rozwiązania sporu handlowego z Moskwą.Polska domaga się, by Rosja zniosła zakaz importu polskich produktów spożywczych, wprowadzony w ubiegłym roku. Oprócz rozstrzygnięcia problemów w handlu z Rosją, Polska chce też, by Moskwa zagwarantowała dostęp europejskich inwestorom do swych sieci przesyłowych i energetycznych.
Negocjacje w sprawie nowej umowy Brukseli z Moskwą miały się rozpocząć za dwa tygodnie, na szczycie Unia-Rosja w Helsinkach. Jutro polski sprzeciw będzie tematem posiedzenia ambasadorów Unii Europejskiej.