Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Świat / Cień nad Karabachem               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
12-05-2007

 

01-09-2007

 

21-07-2007

 

18-03-2006

 

11-10-2009

 

10-03-2008

  Kronika wyborcza: luty 2008

02-03-2008

 

+ zobacz więcej

Cień nad Karabachem 

14-08-2006

  Autor: Institute for War and Peace Reporting

Ujawnienie faktów dotyczących najnowszej umowy pokojowej pozostawia skłócone strony w konflikcie. Każda ze stron konfliktu jest pesymistycznie nastawiona do kwestii procesu pokojowego w Górskim Karabachu pomimo wizyty nowo wybranego negocjatora amerykańskiego, która miała na celu odświeżenie negocjacji.

 

 

Matthew Bryza, który w czerwcu został mianowany współprzewodniczącym Grupy Mińskiej OBWE d/s Karabachu, złożył w zeszłym tygodniu wizytę w Karabachu, Armenii oraz Azerbejdżanie. Po swoich spotkaniach niewiele mówił publicznie, ale jego podróż jest dla wielu znakiem, że Waszyngton w końcu zdecydował się wznowić prace nad procesem pomimo ostatnio napotykanych komplikacji.

Nie towarzyszył mu ani francuski ani rosyjski współprzewodniczący Grupy Mińskiej. Przyjechał miesiąc po dostarczeniu przez trzech przewodniczących na ręce OBWE (która przewodniczy negocjacjom w debacie karabachskiej) niezwykle jałowego raportu sygnalizującego, że obecny proces pokojowy utknął w miejscu.

Oświadczyli oni, iż są u granic kreatywności i przekazują ciężar kontynuacji procesu na liderów Armenii i Azerbejdżanu.

“Pozostajemy w gotowości do wsparcia”, brzmiało oświadczenie. „Jednak jako mediatorzy nie możemy podejmować trudnych decyzji za strony konfliktu. Uważamy, że na tym etapie krajom dobrze by zrobiło pozwolenie ich opiniom publicznym włączyć się w zdrową wymianę poglądów w tych kwestiach.”

Zanim Bryza przybył do regionu, uczynił precedens w postaci udzielenia niezwykle szczerego wywiadu stacji radiowej Liberty, w którym wyjawił szczegóły umowy pokojowej, nad którą obie strony debatowały od 2 lat. Obaj prezydenci, Ilham Alijew i Robert Kocharian, odrzucili umowę na dwóch spotkaniach w tym roku.

Dyskutuje się nad stopniowym wycofaniem wojsk Armenii z terytoriów Azerbejdżanu dokoła Górskiego Karabachu, referendum w sprawie statusu Karabachu oraz nad rozmieszczeniem sił pokojowych.

W raporcie dla OBWE negocjatorzy surowo ostrzegli przed ryzykiem, jakie trzeba będzie ponieść, jeśli proces zakończy się fiaskiem, a ugoda nie zostanie zaakceptowana. „W ostatecznym rozrachunku to właśnie te dwie strony zostaną rozliczone przez swoje narody i społeczność międzynarodową, jeśli ich czyny przyniosą wojnę, a nie pokój.”

Wielu komentatorów wyraziło pogląd, iż wypowiedzi te świadczą o  nie zauważalnym dotychczas poziomie irytacji tej trójki.

“Można zaobserwować, jak ten nowy sposób emfazy wytwarza rodzaj presji na prezydentach”, jak przekazał IWPR drogą mailową Gerard Libaridian, negocjator Armenii w sprawie Karabachu za kadencji poprzedniego prezydenta Levona Ter-Petrosiana, a obecnie profesor historii na Uniwersytecie w Michigan.

Ale Libaridian wątpił, że ta presja daje jakieś efekty. „Trzeba więcej niż dyskomfort, który wywołują te wypowiedzi na prezydentach, aby poczynili oni odpowiednie ustępstwa. Głównym źródłem energii, jak mniemam, jest Mathew Bryza, dla którego proces nie jest nowością”, wyznał.

Jeśli chodzi o liderów Armenii i Azerbejdżanu, jak zwykle uderza różnica ich stanowisk.

W przeddzień spotkania z Bryzą, Alijew powiedział na spotkaniu rządu, że jest zwolennikiem stopniowego rozwiązywania konfliktu. Jednak dodał, że nie dopuszcza dyskusji nad integralnością terytorialną Azerbejdżanu - „nie dziś, nie jutro, nigdy i w żadnych okolicznościach”.

Akif Nagi, przewodniczący radykalnej prowojennej Organizacji Wyzwolenia Karabachu, wypowiedział się w bardziej agresywnym tonie, że Azerbejdżan powinien teraz zakończyć kontakt z Grupą Mińską. „Głównym celem wizyty Bryzy w Azerbejdżanie jest próba wymuszenia na nas ugody pokojowej, która zupełnie rozmija się z naszymi potrzebami”, powiedział.
W Azerbejdżanie pomysł referendum nad statusem Górskiego Karbachu spotyka się z niepokojem. Ale Mubariz Ahmedoglu, dyrektor Centrum Technik i Innowacji Politycznych, powiedział IWPR, że Azerowie powinni być dobrej myśli w związku z tym, że “współprzewodniczący nie wspominają, że powinno ono mieć miejsce tylko na obszarze Karabachu” – procedura ta prawie na pewno prowadziłaby do tego, że większość ormiańska w Karabachu głosowałaby za odłączeniem się od Azerbejdżanu.

Już wcześniej, podczas wizyty Bryzy w Armenii, minister spraw zagranicznych Vardan Oskanian obciążył winą za rozpad procesu pokojowego Baku, mówiąc, że Armenia uzgodniła dwie i pół strony dokumentu do dyskusji oraz że dokument ów powinien ciągle stanowić podstawę do rozmów.

“Dokument nie jest idealny, ale jeśli Azerbejdżan przystanie na przedłożone w nim argumenty, to myślę, że na tej podstawie możemy robić postępy w rozstrzyganiu sporu i próbować przekonać naród, który w obecnej sytuacji jest jedyną drogą rozstrzygnięcia konfliktu”, powiedział IWPR Oskanian.

Inni Ormianie uważają, że proces jest wadliwy, ponieważ Ormianie z Karabachu, będącego terytorium, o które toczy się spór, nie biorą w nim bezpośredniego udziału, ponieważ rząd w Baku nalega na negocjacje wyłącznie z rządem w Erewaniu.

”Nie będzie postępów dopóki nie uznawane a prawowite władze Republiki Górskiego Karabachu nie wezmą udziału w rozmowach jako pełnoprawny członek.” - powiedział Aram Sarkisian, lider opozycyjnej Partii Demokratycznej. „Strona ormiańska rezprezentowana przez Roberta Kochariana nie ma prawa podpisywać żadnych umów.”

Bryza wysłuchał tych argumentów ormiańskich urzędników Karabachu, kiedy składał tam wizytę w zeszłym tygodniu.

Po spotkaniu z Bryzą minister spraw zagranicznych Karabachu Giorgy Petrosian również wyraził wątpliwości dotyczące najnowszego planu. Powiedział: „Propozycje złożone przez współprzewodniczących przewidują jako pierwszy etap ustępstwa ze strony Republiki Górskiego Karabachu, które mogą mieć negatywne skutki dla bezpieczeństwa republiki i jej ludności, gdyż nie dają wystarczającej gwarancji, że w strefie konfliktu nie zostaną wznowione działania wojenne.”

Libaridian zidentyfikował pięć przeszkód blokujących drogę do ostatecznego rozstrzygnięcia sporu, ponad 12 lat po tym, jak konflikt został wstrzymany zawieszeniem broni.

Po pierwsze, mówi, problemy wewnątrz kraju, z jakimi borykają się obaj liderzy, prowadzą do „deficytu w kapitale politycznym”, który nie pozostawia im nic innego, jak akceptacja kompromisów i sprzedanie ich swoim narodom. Po drugie, obaj byli przekonani, że czas jest po ich stronie, co utwierdziło ich przy swoich stanowiskach. Po trzecie, argumentuje, nieobecność Ormian karabachskich przy stole negocjacyjnym „skutkuje niezdolnością mediatorów do pełnego wykorzystania niektórych dostępnych opcji”.

Według Libardiana czwarty problem wiąże się z odpowiedzialnością. „Strony sporu obmyśliły obszerne mechanizmy ucieczki, aby przerwać proces za każdym razem, gdy dochodzi on do punktu krytycznego, nie bacząc na ryzyko.”

Wreszcie twierdzi on, że mediatorzy nie “dzielili wspólnej wizji dla regionu”, a ich odmienne interesy „jechały w przeciwnym kierunku” i podważyły warunki niezbędne do rozwiązania konfliktu.

Artykuł został przygotowany dla Institute for War and Peace Reporting przez następujących autorów:
- Elshad Guliev (niezależny publicysta, Baku), Karine Ohanian (niezależna publicystka, Górny Karabach), Tatul Hakobian (Armeńskie Radio Publiczne, Erewań); współpraca: Shahin Rzayev (Baku), Thomas de Waal (Londyn).

Przedruk za zgodą Instytutu.

Tłumaczenie: Beata Sip

Na zdjęciu: Żołnierze z armii Górnego Karabachu
Źródło: Przedstawicielstwo Górnego Karabachu w USA / Wikimedia Commons

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl