Wolność prasy w Birmie

08-08-2006

Autor: Democratic Voice of Burma

Trzeciego maja opublikowano raport na temat wolności drukowanych mediów z okazji Światowego Dnia Wolności Prasy, w którym nowojorski Komitet Obrony Dziennikarzy określił birmański rząd wojskowy, Radę do Spraw Przywrócenia Ładu i Porządku Państw, jako jeden z najgorszych gwałcicieli wolności prasy od czasów Północnej Korei.


W podobny sposób paryscy Reporterzy Bez Granic skrytykowali birmańskich wojskowych za utrzymywanie kontroli przez wprowadzanie postępującej, bezlitosnej cenzury. Ale jak zwykle birmański reżim wojskowych zaprzecza wszystkim zarzutom w raportach. Prasa w Birmie prawie codziennie przedstawia materiały, które wskazują na to, że zewnętrzne środki przekazu wykorzystują lukę technologiczną, aby ingerować w sprawy wewnętrzne Birmy, dlatego też media wewnętrzne powinny się im przeciwstawić.

Na początek młody redaktor dobrze znanej gazety w Rangun w następujący sposób tłumaczy sytuację:

-Tak, widziałem raport. Wiadomość, że nie ma przypadków zachorowań na ptasią grypę, była nieprawdziwa. Jeśli chodzi o wnikliwe badanie materiału, to jest już bardziej elastyczne, nie tak sztywne jak kiedyś. Zdarzało się, że musieliśmy w ostatniej chwili wprowadzać jakieś zmiany i drukować materiał tuż przed publikacją, a oni na to pozwalali. Na przykład zezwolili na publikację informacji ze zdjęciami o wybuchach bomb czy o cyklonie. Zdarzenia miały miejsce dokładnie wtedy, gdy wszystkie gazety właśnie miały zostać opublikowane. Chcieliśmy uwzględnić te informacje od razu. Zwykle musielibyśmy stracić trochę czasu, ale kiedy poszliśmy i powiedzieliśmy im, że chcemy zamieścić te informacje, bez problemu zgodzili się na zamieszczenie ich wraz ze zdjęciami.

DVB: Czy chce Pan przez to powiedzieć, że skoro pozwolono na publikacje tych wiadomości od razu, to porzucono też praktykę wprowadzoną rok czy też kilka miesięcy temu polegającą na tym, że publikacje, włączając gazety, musiały być oddane do sprawdzenia tydzień przed opublikowaniem?

-Nie, to znaczy to jest standardowa praktyka, która dalej ma miejsce. Ale załóżmy, że chcę zamieścić informacje, które otrzymałem dziś, a moje czasopismo wychodzi jutro. Potrzebowałbym iść do nich, przedstawić je, a oni by wydali pozwolenie tam, gdzie by to było możliwe. Jak wcześniej powiedziałem, wiadomość o cyklonie, który uderzył 29 kwietnia, pojawiła się w prasie następnego dnia.

DVB: Informacje na temat klęsk żywiołowych oraz ptasiej grypy mogą być publikowane więcej niż wcześniej. Nie można natomiast o nich wcześniej donosić. Czy są jeszcze jakieś różnice?

-Tak, tak. Trzeba wcześniej przejść przez dokładne sprawdzenie. Postawili warunki - kazali oddać do rozpatrzenia każdą informację: czy będzie uznana za pożyteczną dla narodu, czy opinia publiczna powinna o niej wiedzieć i powiedzieli, że dadzą pozwolenia.

DVB: Więc czy osobiście ma Pan takie odczucie, że jest więcej wolności w tym roku? To znaczy teraz.

-Nie chciałbym posunąć się aż tak daleko, ale mogę powiedzieć, że nasza praca jest łatwiejsza niż wcześniej.

Z drugiej strony, Aung Naing, redaktor Network Media, które codziennie z Tajlandii zamieszcza wiadomości o Birmie w internecie, wyraził następującą opinię:

-Czy jest poprawa? Tak, w pewnym sensie można tak powiedzieć, ale ciągle istnieją restrykcje. Jakkolwiek to nazwać, ciągle nie można pisać prawdy o życiu i  prawdziwych zdarzeniach ludzi w Birmie. Ciągle trzeba przechodzić przez cenzurę. Informacje o cyklonie powinny być tak czy owak publikowane przez rząd. Nie można ich traktować jako wyznacznik tego, że istnieje tam teraz wolność prasy. Przestępstwa i klęski żywiołowe są tym, co można obecnie opisywać. Były nawet prośby ze strony władz, żeby o nich pisać, ale informacje trzeba zaprezentować w sposób narzucony przez rząd, nie można pisać zbyt swobodnie. Wiemy, że kilka artykułów o ptasiej grypie było odrzuconych. Informacje o ptasiej grypie czy AIDS/HIV nie są czymś, na co powinno się nakładać cenzurę. Dalej jesteśmy obwarowani restrykcjami, a gromadzenie informacji jest nawet bardziej nimi obwarowane i jeszcze trudniejsze. Restrykcje w internecie zostały zwiększone. Na podstawie takiego rozwoju sytuacji można powiedzieć, że problem wolności prasy w tym kraju się pogarsza. Na przykład birmańscy dziennikarze proszący o informacje od urzędników rządowych muszą je potwierdzać podpisem. Ich poczucie bezpieczeństwa zmniejszyło się też przez to, że nie mówi się im, w których dziedzinach nie wolno informować i pokazywać zdjęć.

Emerytowany birmański dziennikarz, Ludu Sein Win, przedstawił następującą ocenę podczas rozmowy w zeszłym miesiącu:

-Nie było wiele znaczących zmian, tylko niewielkie. Można teraz pisać o przypadkach kradzieży czy podpalenia, które były wcześniej zakazane. Ale jeszcze nie można pisać o polityce.  Zaproszenie przez władze wydawców publikacji i prasy informacyjnej na konferencje prasowe może również być znakiem postępów. W czasach Ma-Sa-La (Birmańska Partia o Programie Socjalistycznym) nikt nie śmiał nic powiedzieć. Teraz można mówić głośno, ludzie nawet zazwyczaj to robią. Na przykład Thakin Chan Tun (emerytowany polityk) robi to regularnie (w wywiadach radiowych) i nie podjęto przeciw temu żadnego działania. To postęp w porównaniu z czasami Ma-Sa-La. Jest również poprawa w porównaniu z czasami, kiedy Bo (Generał) Khin Nyunt dzierżył władzę. Jak często powtarzałem, źródłem wszystkich problemów typu narkotyki, analfabetyzm, handel ludźmi itd. jest polityka. Żeby rozwiązać problemy, trzeba sobie poradzić z główną ich przyczyną. Nie można odciąć gałęzi, kiedy problem tkwi w pniu. Aby podwyższyć poziom literatury, trzeba podnieść standardy życia ludzi, bo tylko wtedy ludzie będą mogli pozwolić sobie na zakup książek, a życie pisarzy się rozwinie.

Poza tym wspomniany już młody redaktor z Ragun dzieli się doświadczeniem w kwestii restrykcji narzuconych na internetowe środki przekazu w Birmie:

- Artykuły informacyjne, które zamieszczamy w internecie, zostały już zaakceptowane do druku, więc nie ma z nimi żadnych problemów. Nie ma żadnych restrykcji w związku z nimi. Pozwalają nam na to. Oczywiście blokują niektóre strony, ponieważ mogą być nie dopasowane z punktu widzenia kultury. Jeśli chodzi o politykę, to tak, blokują też niektóre strony. Ale oczywiście moglibyśmy używać innych środków... (zmienia temat) Umożliwiono nam czytanie informacji z innych źródeł i dostęp do dosyć dużej liczby zagranicznych agencji prasowych. Myślę, że mimo zmian w zarządzaniu MICT (Myanmar Information and Communication Technology), które zarządza informatyką i technologiami komunikacyjnymi, nic nie zmieniło się w kwestii restrykcji.

Jednakże U Aung Naing Z Network Media stwierdził, że pomimo tego, iż rząd usilnie próbował kontrolować internetowe środki przekazu, nie mógł tego zrobić, gdyż nie udało mu się nadgonić postępującej techniki. 

-Oczywiście bardzo się starali. Składali często wizyty w Chinach w związku z wiadomościami i informacjami, i wierzyli, że przyswajają technikę tego kraju. Wiadomości od oficjalnie uznanych adresów emailowych przesyłane wewnątrz państwa czasem docierają do adresata po kilku dniach, ponieważ są cenzurowane. Władze wykorzystują technikę do obserwowania emaili i blokowania stron spoza kraju, za wszelką cenę próbują narzucić kontrolę. Ale obywatele Birmy mają także swoje sposoby i postępującą technikę oraz oprogramowanie, które pobudza wolność prasy przez usprawnianie dostępu do zablokowanych stron. Więc władze ciągle nie są w stanie nadgonić rozwijającej się techniki.

Ale Ministerstwo Informacji w Birmie twierdzi, że zewnętrzne środki przekazu, włączając Network Media, wykorzystują lukę technologiczną, aby ingerować w sprawy wewnętrzne Birmy, dlatego też media wewnętrzne powinny się im przeciwstawić. Aung Naing powiedział:

-Bardziej wierzę w pozyskiwanie zaufania ludzi do mediów niż w użycie zaawansowanej techniki, ponieważ sukces czyichś mediów zależy od zaufania, którym ludzie je darzą. Kwestia uzyskania zaufania ludzi zależy od wiadomości, które dane media prezentują oraz wolności i niezależności tych mediów. Przeciwdziałać mediom za pomocą mediów – tutaj ważne jest, jak dużo zaufania mają ludzie do danych mediów i jak bardzo można wpłynąć na opinię publiczną. Zależy to również od tego, jak prawdziwie informacyjne i wolne są dane wiadomości. Dlatego właśnie jestem bardziej za pozyskiwaniem zaufania odbiorców niż za posługiwaniem się techniką.

Czy wolność prasy będzie większa w przyszłym roku, jeśli restrykcje dotyczące dostępu do internetu będą zniesione, a pisarze będą mogli pisać bardziej swobodnie? Oto kilka odpowiedzi udzielonych przez trzech dziennikarzy:

Redaktor: Tak, wierzę, że zajmą bardziej elastyczne stanowisko w zezwalaniu na wszystko, co tylko dopuszczalne. Z naszej strony, jeśli mamy pewność, że to, co przedkładamy, jest zgodne z ich wytycznymi i pozbawione kwestii spornych, wtedy oczekujemy, że dadzą nam pozwolenie tak dalece jak to możliwe.

Aung Naing: Najlepsza jest nieograniczona wolność prasy. Ludzie będą wtedy mieli wiadomości oparte na faktach. To, czy ludzie są w tarapatach, czy w obrębie rządu panuje korupcja, czy istnieją polityczne problemy – wszystko to powinno być napisane i zaprezentowane. Kiedy już ludzie dowiedzą się o tych sprawach, zmniejszą się kłopoty i korupcja, znajdą się także sposoby na rozwiązanie problemów politycznych. Zatem wolność prasy powinna obejmować nie tylko sferę gospodarczą, ale wszystkie obszary.

Ludu Sein Win: Mówimy o sprawach bardzo delikatnych. Nie ważymy się za bardzo zmieniać kierunku. Ponieważ po jednej stronie jest głęboka przepaść, a po drugiej las cierni. Czujemy, że stąpamy po bardzo cienkiej linii. To bardzo trudne. Birmańczycy usiłują kroczyć tym krętym szlakiem już od 40 lat. Bacznie przyglądają się polityce i ich wiedza w tym zakresie powiększyła się. Nawet porównując z Zachodem, ich świadomość polityczna jest dużo większa. To dlatego, że Zachód nie doświadczył tego, co Birma. Tak jak my kroczymy powoli między głęboką przepaścią i lasem cierni, nasi dziennikarze i pisarze wykorzystują wszystkie siły intelektu i fortele, żeby pisać na różne sposoby, aby uniknąć cenzury, tak i ich umiejętności osiągnęły nowy poziom. Głównym zagadnieniem jest usunąć najważniejszą przyczynę albo problem polityczny. Kiedy już to zostanie zrobione, otworzą się drogi rozwoju wszystkiego. Dlatego odpowiedzialność spoczywa w ludziach młodych w kraju i poza jego granicami, nowego pokolenia młodzieży i młodych dziennikarzy, by przede wszystkim domagali się politycznej wolności.

Tekst został po raz pierwszy opublikowany przez serwis Democratic Voice of Burma ( Demokratyczny Głos Birmy). Przedruk za zgodą redakcji. Tłumaczenie: Beata Sip.

Mapa Birmy pochodzi z serwisu Wikimedia Commons.


Copyright by © 2006 by e-polityka.pl - Pierwszy Polski Serwis Polityczny. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.