Z tarczą czy na tarczy?

28-02-2004

Autor: Łukasz Siudak

Grudniowe doniesienia prasowe dzienników amerykańskich, głównie New York Times oraz Washington Post oraz jednej z najpopularniejszych stacji telewizyjnych na świecie - CNN, o decyzjach australijskiego i japońskiego rządu o przyłączeniu się do amerykańskiego planu budowy tarczy antyrakietowej, wywołały wiele spekulacji nad celowością i słusznością takich działań zarówno w państwach regionu Azji i Pacyfiku jak i w samych Stanach Zjednoczonych.


Decyzja australijskiego rządu wywołała niemałe zamieszanie w stosunkach Australii z Chinami oraz Koreą, które to oświadczyły oficjalnie, że polityczne posunięcia Canberry stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa w regionie. Dyplomacja chińska otwarcie przyznała, że australijski program budowy tarczy antyrakietowej, technologicznie i częściowo finansowo wspierany ze strony USA doprowadzi do destabilizacji sytuacji militarnej i wzrostu lokalnego wyścigu zbrojeń w tym niezwykle zapalnym regionie świata.

Australia, uważana przez społeczność międzynarodową za lokalnego szeryfa w rejonie Pacyfiku, jest krajem posiadającym duży potencjał wojskowo - strategiczny. Ponadto kraj ten jest bliskim sojusznikiem USA - Australijczycy biorą m.in. udział w misji w Afganistanie oraz udzielili wojskowego wsparcia US Army w czasie kwietniowych działań wojennych w Iraku w 2003r.

Konserwatywny, australijski rząd premiera Howarda, decyzję o włączeniu jego kraju do budowy tarczy antyrakietowej argumentuje poważnym zagrożeniem płynącym ze strony reżimu Koreańskiej Republiki Ludowo - Demokratycznej.

Identyczną argumentacją posłużył się japoński premier Junichiro Koizumi, odpowiadając na pytania dziennikarzy o sens tak kosztownego przedsięwzięcia. W przypadku Japonii sytuacja jest o tyle bardziej skomplikowana ze względu na bliskie sąsiedztwo ChRL. Pekin wyraził ogromne zaniepokojenie japońskimi działaniami. Dodatkowe zagrożenie dla ChRL niesie możliwość otoczenia w przyszłości parasolem ochronnym Tajwanu, który pomimo odwilży w politycznych stosunkach amerykańsko - chińskich, nadal jest popierany przez administrację prezydenta Busha, nawet wbrew ostatnim deklaracjom szefów dyplomacji USA i Chin dotyczącym przyszłości Tajwanu.

Wg planów Japońskiego Ministerstwa Obrony budowa japońskiej tarczy antyrakietowej pochłonie blisko 500 miliardów jenów ( około 4,62 miliarda dolarów). Cały system mają przygotować Amerykanie z wykorzystaniem japońskiej technologii precyzyjnej. System ma zacząć działać w 2007 roku, a całkowite zakończenie budowy tarczy planowane jest na 2011/2012 rok.

Na ile ambitne plany Japończyków i Australijczyków zostaną zrealizowane, czas pokaże. Nie ulega jednak wątpliwości, że projekt tarczy antyrakietowej budzi ogromne wątpliwości i emocje. Obecnie podejmowane decyzje militarno - strategiczne mają ogromny wpływ na przyszłości relacji politycznych poszczególnych państw. Istniej obawa, że zręczna dyplomacja w przyszłości nie wystarczy, a stworzone przez inżynierów systemy staną się głównym argumentem w walce o polityczne racje, co stwarza ogromne zagrożenie pogłębiania tendencji destabilizacyjnych w relacjach międzynarodowych.


Copyright by © 2006 by e-polityka.pl - Pierwszy Polski Serwis Polityczny. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.