Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Świat / Sprawy globalne / Po co Ameryka przejmuje się opinią świata?               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
Po co Ameryka przejmuje się opinią świata? 

29-02-2004

  Autor: Andrzej Kaniewski

Przygotowania do wojny w Iraku i argumentowanie konieczności jej wywołania zajęły USA więcej czasu niż sama wojna! "Irak ma broń chemiczną! Irak chce jej użyć ! Musimy temu zapobiec!"- tak Amerykanie przekonywali świat. Wszyscy pamiętamy spory o poparcie inwazji przez ONZ i słynne wystąpienie Powella, podczas którego amerykański sekretarz stanu zasypywał nas "dowodami" na istnienie broni chemicznej w Iraku.

 

 

Jednak po kilkumiesięcznej okupacji Iraku, Amerykanie znaleźli jedynie ślady programów budowy broni chemicznej i biologicznej, nieco dokumentów i rdzewiejący, nieużywany od lat sprzęt.  Prezydent Bush i przedstawiciele jego administracji już nie powtarzają:     " Broń biologiczna była w Iraku. Jej znalezienie jest kwestią czasu".  Już tak nie mówią, bo niemal pewne jest że broni tej nie ma!
 
Bush okłamał świat! Przeciwnicy zarzucają mu, iż zrobił to celowo. Zwolennicy szukają winnych w CIA , która miała wprowadzić prezydenta w błąd. Jakoś trudno mi uwierzyć , iż Bush został oszukany przez własny wywiad. Gdyby tak było to nie wybierał by ludzi do komisji mającej to wyjaśnić. Zależało by mu by byli tam jego przeciwnicy, którzy znaleźli by dowody , że CIA-pod egidą Busha- kłamało. Wtedy mógł by się jeszcze jakoś bronić.
 
Pytam jednak po co?!

Po co Bush tracił tyle czasu na pozyskiwanie sojuszników w Europie i przekonywanie do wojny samych Amerykanów ?!  Teraz kiedy wiadomo, iż główne argumenty za wojną były kłamstwem i tak większość Amerykanów nie ma za złe prezydentowi, że ich oszukał.
"idziemy na wojnę z Irakiem , by obalić tyrana, dać Irakijczykom wolność jaką sami mamy i by walczyć z terroryzmem"- to by wystarczyło. Bush mógł się ograniczyć do takiego oświadczenia i ruszyć na wojnę. bez kłamstw i podchodów.

Po co przejmował się Europą? Na pewno nie potrzebował jej wsparcia militarnego będącej "100 lat" za USA jeśli chodzi o możliwości militarne. Nie mógł się też bać o kontakty gospodarcze na linii Europa-USA. Przedsiębiorcy nie potrzebują usprawiedliwień moralnych. Poza tym dzięki wojnie gospodarka USA wyszła z recesji i znów prze do przodu.

Po co zabiegał o mandat ONZ- organizacji, która już dawno się nie liczy , (czy kiedykolwiek się liczyła ?) jako suwerenny zarząd świata?

Bushowi poparcie świata potrzebne było chyba tylko ze względów moralnych. Chciał kontynuować politykę , w której można zniszczyć przeciwnika, z "Bóg z nami " na ustach. A do tego nie wystarczyło wskazać, że Hussajn morduje , zniewala, tyranizuje Irakijczyków. Przecież to samo dzieje się w Chinach, Korei Północnej, Rosjanie mordują  Czeczenów, Żydzi-Palestyńczyków, a z nimi nikt nie walczy. Dlatego Bush musiał się tłumaczyć. Teraz wie ,że niepotrzebnie. Bez tego  jego obecna sytuacja, i sytuacja USA nie byłaby obecnie gorsza, a pewnie nawet lepsza.

Dlatego apeluję do Busha: "Walcz ze złem bez zbędnych usprawiedliwień. Nawet ,gdy będziesz podbijał Koreę, Chiny czy styranizowane kraje afrykańskie z żądzy władzy, "będę z Tobą". I na pewno nie będą Cię za to przeklinać ludzie uwolnieni w tych krajach z obozów koncentracyjnych. Ludzie, którym dasz amerykańską "wolność", bo będzie im o niebo lepiej niż bez niej"

USA stać na taki krok. Stać ich na kolejną wojnę już bez żadnej argumentacji-bo nikt im nie jest w stanie w tym przeszkodzić. Zrozumiał to Kadaffi, poszedł na ustępstwa względem USA. Względem USA a nie świata! bo tylko USA, bez reszty świata mogły go obalić.

Podczas wojny w Iraku zginęło wielu Irakijczyków, o wielu więcej niż Amerykanów. Nie jestem Irakijczykiem, to nie moi rodzice, rodzeństwo, ukochani zginęli. Nie mogę za nich stwierdzić, że było warto. Wierzę jednak, że TAK !

 

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl