Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Wywiady / Wirtualna demokracja               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
29-11-2012

  Nowy prezydent Chin

10-05-2011

 

30-10-2010

 

12-07-2010

 

13-06-2010

 

30-05-2010

 

03-05-2010

 

+ zobacz więcej

Wirtualna demokracja 

21-01-2004

  Autor: Agnieszka Rosa

Chiny. Właśnie tam, w kraju, w którym wolność wypowiedzi jest praktycznie niedostępnym luksusem, a cenzura szaleje we wszystkich mediach Internet stał się sposobem na wyrażanie opinii, często niezgodnych z oficjalnymi założeniami władzy.

 

 

Rozwój Internetu to z całą pewnością niezliczona ilość korzyści. Dzięki dostępowi do globalnej sieci mamy możliwość zdobywania informacji, poszerzania wiedzy, wyrażania własnych opinii. W wielu rozwiniętych krajach obywatele mają możliwość odwiedzenia wirtualnych urzędów i załatwienia całkiem realnych czynności za pomocą myszki i klawiatury. Nie wspominając o popularnych już na całym świecie wirtualnych zakupach. Dzięki sieci, nawet my, mieszkając w kraju znacznie zacofanym pod względem najnowszych technologii możemy zapłacić i dokonać przelewu w jednym z wirtualnych banków.

 Internet to jednak nie tylko możliwość łatwego dostępu do informacji. Coraz częściej wielu ludzi ocenia globalną sieć jako miejsce, w którym można wyrażać swoje opinie, oceniać postępowanie rządzących, wyrazić sprzeciw wobec niezrozumiałych i niesprawiedliwych decyzji. W krajach demokratycznych, gdzie tak naprawdę zwykły obywatel może wykorzystywać swoje prawo głosu dosyć rzadko, Internet umożliwia nam realizowanie swojej potrzeby aktywnego ( ale anonimowego- a to dla wielu jest podstawowa zaleta) uczestniczenia w najważniejszych wydarzeniach. Służą temu różnego rodzaju listy dyskusyjne, strony gdzie zainteresowani mogą wyrazić swoje, nawet najbardziej radykalne opinie. Internauci mogą komentować wszystkie zawarte w sieci artykuły, dzięki czemu czasem pod kilkoma linijkami tekstu znajduje się kilka stron opinii. Tak więc sieć to już nie tylko bierne zbieranie informacji. To także wyrażanie własnych opinii, miejsce polemik i zażartych sporów.

 Te znane od dawna w krajach zachodnich zalety dostępu do Internetu zaczynają oddziaływać również na życie i jakość rządzenia ( przynajmniej w niewielkiej części) w krajach, które z demokracją maja niewiele wspólnego. We wtorkowym wydaniu Gazety Wyborczej znalazł się bardzo ciekawy artykuł Julie Chao, który ocenia potęgę Internetu we współczesnych Chinach. Właśnie tam, w kraju, w którym wolność wypowiedzi jest praktycznie niedostępnym luksusem, a cenzura szaleje we wszystkich mediach Internet stał się sposobem na wyrażanie opinii, często niezgodnych z oficjalnymi założeniami władzy. Chińczycy z upodobaniem odwiedzają listy dyskusyjne, gdzie mogą oceniać ( w zasadzie poddawać miażdżącej krytyce) poczynania swoich władz. A te ostatnie, pod naciskiem coraz ostrzejszych ocen zaczynają respektować internetową opinię publiczną. Dobrym przykładem może być przytaczana przez Julie Chao sytuacja, w której chiński sąd prowincjonalny zawiesił wykonanie kary śmierci na jednym z mafijnych bossów. Oczywiście oficjalnie nikt nie przyzna, że na przywrócenie pierwszego wyroku kilka tygodni później miała wpływ niesamowicie żywiołowa reakcja obywateli Chin, którzy tłumnie wypowiadali się na temat braku poszanowania prawa i niekompetencji wymiaru sprawiedliwości. Oficjalnie nikt tego nie potwierdzi. Ale pojawiają się opinie, że przywódcy Chin muszą się zacząć liczyć z głosem swoich rodaków. A jest on coraz bardziej donośny. Chińczycy masowo uczestniczą w internetowych dyskusjach i wymianie poglądów. Zdają sobie z tego sprawę rządzący. Być może Internet, jego powszechność i anonimowość ośmielają ludzi i ożywiają w nich chęć oceny rządzących. Dzięki temu kraje takie jak Chiny mają swoją namiastkę demokracji. Na razie tylko wirtualnej.

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl