Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Świat / Afryka / Kraj utraconej szansy               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
Kraj utraconej szansy 

06-01-2004

  Autor: Ewa Dryjańska

Były sobie trzy archipelagi na wschód od wybrzeży Afryki. Kiedyś były koloniami, teraz rządzą się same. Dwa stały się rajem dla turystów z całego świata i zarabiają na tym krocie, jeden jest wciąż biedny jak mysz kościelna. Nazywają się Seszele, Mauritius i Komory. Życie mieszkańców tego ostatniego to wcale nie bajka. Czemu Komory zmarnowały swoją szansę ?  

 

 

Dziewiętnastego grudnia w Instytucie Krajów Rozwijających się wysłuchałam ciekawego wykładu dr Nowaczyńskiego zatytułowanego „ Komory – kraj straconej szansy?”, który był jednocześnie relacją i prezentacja z jego pobytu na Komorach.
Komory to archipelag czterech wysp: Majotty, Wielkiego Komora, Mohéli i Anjouan, leżących pomiędzy Mozambikiem a Madagaskarem.

Nazwa „Komory” pochodzi od arabskiego słowa El – Komor, co oznacza Księżyc. Niegdyś były one częścią francuskiego imperium kolonialnego i podlegały administracji na Madagaskarze. Przełomowy był dla nich rok 1975, kiedy to ich mieszkańcy mieli okazję wypowiedzieć się w referendum za zniesieniem lub utrzymaniem zależności od Francji. Tylko Majottończycy 64 % - ami głosów opowiedzieli się za utrzymaniem statusu quo, natomiast pozostałe wyspy utworzyły Republikę Komorów. Obecnie przemianowane w 2001r. na Unię Komorów państwo ma 1862 km? powierzchni zamieszkałe przez 509 200 ludzi. PKB jest dramatycznie niski w porównaniu z innymi wyspiarskimi krajami regionu: wynosi 380 $, podczas gdy odpowiednio na Mauritiusie jest to 3850 $, a na Seszelach 6530 $. Jest to kraj, w którym praktycznie nic się nie produkuje ani nie uprawia; nawet woda mineralna jest importowana. Dwie trzecie dochodów budżetu pochodzą z ceł, a brak jakiejkolwiek produkcji powoduje, że praktycznie każdy towar jest oclony. Jedyna elektrownia w kraju, która znajduje się na Wielkim Komorze co dwa dni generuje prąd – w powszechnym użyciu są lampy naftowe. Unia Komorów eksportuje jedynie goździki, wanilię i esencję perfumeryjną z drzewa ylang – ylang. Jedyny przemysł w kraju to właśnie przetwórstwo kwiatów z tego drzewa. Sytuacja miejscowej ludności odzwierciedla stan gospodarki. Deficyt wody zmusza ludność do korzystania z wody deszczowej (opady w skali rocznej wynoszą 1000 – 3000 mm na 1 m?). Zacofana gospodarka stwarza możliwości co najwyżej sezonowego zatrudnienia: średnio 6 na 10 osób w wieku produkcyjnym pozostaje bez pracy. Komoryjczycy spędzają czas przesiadując na ulicach. Nie wróży poprawy sytuacji wysoki 2,6 ‰ – owy przyrost naturalny. Choć jest on niższy niż w innych krajach afrykańskich, to na tak małej powierzchni grozi przeludnieniem. Według prognoz ekspertów ONZ w 2030 wyspy zamieszkiwać będzie około 1 300 000 ludzi. Niska, 55 % - owa alfabetyzacja społeczeństwa i brak szkół wyższych nie stwarzają perspektyw rozwoju kraju. Te wszystkie niedogodności zmuszają Komoryjczyków do emigracji ( przeważnie na sąsiednią Majottę, a także do Mozambiku). Ponad stutysięczna diaspora stanowi często główne źródło utrzymania dla pozostałych na wyspach Komoryjczyków. Napływających pieniędzy nie przeznaczają oni jednak na inwestycje ani „podkręcanie” lokalnego biznesu, a wydają je jednorazowo na rozbudowę domu lub poprawę warunków życia. Ani brak wykształcenia ani tym bardziej brak chęci nie jest powodem, dla którego Komoryjczycy nie próbują wystąpić z Unii. Przyczyną jest destabilizacja polityczna, która hamuje rozwój gospodarczy. Od czasu uzyskania niepodległości na wyspie doszło do ponad dwudziestu zamachów stanu, niekiedy krwawych. Częsta zmiana rządów i korupcja nie pozwalają skutecznie wdrożyć programu sanacji ekonomicznej. Rolnictwo na tych górzystych, wulkanicznych wyspach nie ma szans rozwoju bez wsparcia rządzących: czynniki takie jak słaba, podatna na erozję gleba i deficyt słodkiej wody znacznie zawężają możliwości upraw i marginalizują ten dział gospodarki. Na Komorach nie występują także surowce mineralne. Cennym źródłem dochodu mogłoby być dla kraju rybołówstwo, ale brak jest środków z których można je dofinansować. Statki, którymi dysponuje państwo są „odziedziczone” jeszcze po Francuzach; pomiędzy wyspami kursują raz na cztery dni.

Wulkaniczna rzeźba wysp, ich nieznacznie ucywilizowane, na wpół dziewicze tereny skutecznie utrudniają rozwój przemysłu i rolnictwa, jednakże stwarzają doskonałe warunki dla rozwoju turystyki. Piaszczyste, zadbane plaże z palmami kokosowymi; ciepłe i płytkie morze, tropikalna roślinność (lasy palmowe, paprocie drzewiaste, baobaby, namorzyny); urozmaicony krajobraz, jeziora powulkaniczne, endemiczna fauna (lemury, zielone żółwie, nietoperze mające swe gniazda na drzewach kokosowych), duże skupiska delfinów; orientalna architektura – na Komorach jest co oglądać i co podziwiać. Fakt ten w latach 90-tych chcieli wykorzystać inwestorzy z RPA-właściciele sieci hoteli Sun Holidays. Zawarli oni z władzami komoryjskimi umowę: wybudowali na wyspach dwa hotele i zobowiązali się do postawienia następnych trzech w ciągu trzech lat. Niestety kolejny zamach stanu zmusił inwestorów do ewakuowania turystów z kraju i zaniechania budowy następnych hoteli. Ponieważ przedsiębiorcy z RPA nie dotrzymali umowy, władze przeprowadziły nacjonalizację hoteli (poprzednio dokonano tego w 1975r. na własności francuskiej) i zagraniczni inwestorzy utwierdzili się w przekonaniu że w kraju tak niestabilnym politycznie kapitał zagraniczny nie jest w żaden sposób objęty ochroną prawną. Właściciele hoteli zapewne uratowaliby je przed nacjonalizacją gdyby zdecydowali się na danie łapówki, co jest powszechnie stosowaną praktyką na Komorach. Jednak biorąc pod uwagę niepewną sytuację polityczną w tym kraju i związane z tym zmiany kadry rządzącej można przypuszczać, że cykliczne dawanie łapówek stałoby się niezbędnym elementem funkcjonowania Sun Holidays na wyspach.

Korupcja, częste zamach stanu – obywatele Komorów żyją jakby w ciągłej walce o władzę i o byt, co doprowadza ich państwo do ruiny. Niski poziom kultury politycznej i ciągła destabilizacja mają swą genezę w historii powstawania narodu komoryjskiego. Początkowo wyspy zasiedlone były przez ludność pochodzenia malajsko – polinezyjskiego. W VIII w. z Czarnego Kontynentu napłynęli osadnicy z ludu Bantu. Od XI w. Komory były obiektem ekspansji arabskiej, której oprócz nazwy zawdzięczają panującą tam religię – 99 % obywateli to muzułmanie. Napływ ludności perskiej w XIV w. był skutkiem najazdu na Persję Mongołów. Fala wielkich odkryć geograficznych pociągnęła za sobą kolonizację wysp: najpierw przez Portugalczyków, później aż do 1975r. przez Francuzów. Powiązania z byłą metropolią są nadal bardzo silne. Francja obok Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich stanowi dla Unii Komorów główne oparcie finansowe. [Odzwierciedleniem mieszanki kulturowo – etnicznej jaką stanowią mieszkańcy wysp jest język komoryjski, będący połączeniem arabskiego i bantu z wieloma francuskimi słowami, zapisywany w alfabecie łacińskim]. To właśnie etniczne zróżnicowanie oraz różne okresy napływania na Komory fal ludności sprawiły, że ich mieszkańcy od wieków rywalizowali ze sobą a nawet zwalczali się. Brak było jakichkolwiek tradycji unitarystycznych. W XVII w. na samym Wielkim Komorze istniało dwanaście sułtanatów, a w XVIII w. na Anjouan dwa. Mieszkańcy poszczególnych wysp nie posiadają także silnej świadomości wspólnotowej z mieszkańcami innych wysp. Funkcjonującą od 1975r. Republikę Komorów cechowała centralizacja i uprzywilejowanie Wielkiego Komora, z niego wywodzili się gubernatorzy dwóch pozostałych wysp.

Ta ewidentna dyskryminacja doprowadziła do secesji Anjouan i Mohéli, które to w latach 1997 – 2001 funkcjonowały samodzielnie. W 2001r. kraj ponownie się zjednoczył, tym razem pod nazwą „Unia Komorów”, co miało podkreślać równouprawnienie wysp. Każda z nich ma obecnie własny rząd i własnego prezydenta, oprócz tego urzęduje federalny gabinet i prezydent. W rezultacie państwo obejmujące 1862 km? ma około sześćdziesięciu ministrów. Konstytucyjnie ustanowiona unia istnieje jedynie na papierze, gdyż system jest totalnie nieefektywny, wystarczy chociażby wspomnieć o tym, że nie ma kontroli paszportowej. Mieszkańcy różnych wysp są nadal względem siebie nieufni. Większość przywódców politycznych ugruntowuje status quo, który dostarcza im obfity dochód. Żądza władzy popycha ich często do mordu (trzej poprzedni prezydenci federacji zostali zabici). 

Niestety niekorzystne warunki naturalne oraz destabilizacja życia politycznego na Komorach skutecznie paraliżują gospodarkę i turystykę ,w istocie czyniąc z nich kraj straconej szansy.

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl