Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Świat / Irlandia Północna - kraina nienawiści               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
29-11-2010

 

30-10-2010

 

19-09-2010

 

20-06-2010

 

16-10-2009

 

04-10-2009

 

02-10-2009

 

+ zobacz więcej

Irlandia Północna - kraina nienawiści 

01-06-2006

  Autor: Kacper Szulecki

W ostatnich dniach znów zrobiło się w Polsce głośniej o Irlandii Północnej. W warunkach polskich mediów, mówienie ‘głośniej’ na ten temat oznacza krótki materiał filmowy w jednym wydaniu telewizyjnego dziennika komercyjnej stacji oraz kilka niezbyt eksponowanych notek prasowych w gazetach. W rodzimej świadomości konflikt w Północnej Irlandii albo wygasł albo jest wiązany tylko i wyłącznie z działalnością Irlandzkiej Armii Republikańskiej. Obie opinie są błędne. Konflikt trwa, bucha coraz gwałtowniejszym płomieniem, być może najgorętszym od lat poprzedzających.

 

 

Porozumienie Wielkopiątkowe z 1998 roku. A strona republikańska, z oficjalnie rozbrojoną IRA na czele, stanowi tylko tło dla coraz bardziej brutalnych działań protestanckich lojalistów – o czym boleśnie przekonują się nasi mieszkający w „Ulsterze” rodacy. Ten tekst jest początkiem serii kilku artykułów mających za zadanie przybliżyć naszym Czytelnikom ten ignorowany w mediach konflikt.

22 maja około trzeciej w nocy trzech zamaskowanych mężczyzn wdarło się do domu zamieszkanego przez rodzinę polskich imigrantów przy Emerson Street w protestanckiej dzielnicy Derry. Mieli ze sobą łomy, którymi zdemolowali cały segment. Mieszkańcy – w tym matka z dwuletnim synkiem – zabarykadowali się w jednym z pokoi. Napastnicy próbowali wedrzeć się do środka, co na całe szczęście im się nie udało. Wszystkie miejscowe gazety opisujące zajście podkreślają jego religijne i nacjonalistyczne podłoże, a odpowiedzialnością obarcza się protestanckich ekstremistów, prawdopodobnie członków lojalistycznych bojówek. Rodzina została zmuszona do wyprowadzenia się z dzielnicy.

Był to drugi tego typu atak na polski dom w Derry w ciągu tygodnia. Dwóch Polaków musiało opuścić swoje mieszkanie po tym jak zostali pobici, gdy próbowali przepędzić grupę bandytów demolujących ich samochód.

16 maja Belfast Telegraph informował, iż polski imigrant pobity kilka dni wcześniej w dzielnicy Waterside w Derry przez miejscowy gang rozważa powrót do Polski.

Są to tylko majowe doniesienia z rejonu Derry. Ataki na Polaków według wielu źródeł nasilają się w ostatnim czasie. Polsat w zeszłotygodniowym materiale pokazał wymalowane na żaluzjach w oknach sklepów w lojalistycznych dzielnicach napisy POLES OUT! (Polacy won!) z symbolem swastyki. Tym razem nie chodziło już tylko o Derry, ale także o zamieszkany przez tysiące polskich imigrantów Belfast. Polonia stała się, nagle i gwałtownie, trzecią siłą w Północnej Irlandii. Ta sytuacja zaskoczyła miejscowe władze i zwykłych obywateli. Choć można było przewidzieć tak duży napływ Polaków do Sześciu Hrabstw, fala imigrantów runęła jak tsunami. To oczywiście nieadekwatna metafora, bowiem odbiór Polaków jest wciąż dość pozytywny – wszędzie podkreśla się ich sumienność, etos pracy, szybką asymilację, otwartość i absolutny brak zainteresowania żerowaniem na brytyjskich świadczeniach socjalnych. Jednak wyrośniecie jak spod ziemi w ciągu zaledwie 12 miesięcy wielodziesięciotysięcznej (być może stutysięcznej) społeczności etnicznej w półtoramilionowej Irlandii Płn. szokuje wszystkich z mieszkającymi tam od dłuższego już czasu Polakami włącznie. Niektórzy zwietrzyli w tym swoje szanse – wielkie przegrany ostatnich wyborów Unionistyczna Partia Ulsteru (UUP) wita teraz odwiedzających swą witrynę internetową także po polsku (choć przetłumaczenie Welcome na Szanowni Państwo jest dość niefortunne...). Inni (większość) traktuje Polaków z sympatią przemieszaną z dystansem – jak witać można pozytywny choć nowy i nieoswojony jeszcze element w życiu.

Niestety dla dość znacznych grup Polacy są intruzami. Głównie dla lojalistów. Już w pierwszej połowie zeszłego roku dochodziło do rozmaitych incydentów na linii Polacy – lojaliści. Przybywającym coraz liczniej do „Ulsteru” Polakom osiadli już na miejscu rodacy zwykle odradzali wynajem mieszkań w dzielnicach protestanckich radykałów – takimi dzielnicami-symbolami są przede wszystkim Shankill, East Belfast oraz okolice Sandy Row, Donegal Pass czy stadionu Windsor Park w Belfaście. Rady radami, ale każdy wie swoje a decydują zwykle pieniądze – dzielnice lojalistyczne, jako rejony podwyższonego ryzyka, charakteryzują się, oprócz unionistycznej symboliki, także niskimi czynszami.

Z czasem przybywało więcej Polaków i narastało napięcie. Mieszkający w dzielnicach lojalistów lub po prostu przez nie przechodzący imigranci (nie tylko z Polski) byli często straszeni, wyzywani, bici lub obrzucani kamieniami. Zdecydowana większość tych incydentów nie jest zgłaszana do miejscowej policji – PSNI. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że kontakty z policją generalnie nie nalezą do przyjemnych. Po drugie – bo większość imigrantów zna angielski na poziomie bardzo podstawowym. Po trzecie – skuteczność północnoirlandzkich konstabli jest taka jak naszych rodzimych stróżów prawa – mała. A wsparcie ze strony ludności jeszcze mniejsze.

Incydenty robiły się coraz groźniejsze – zaczęły się podpalenia polskich domów i grożenie bronią. Trzeba pamiętać, że w dzielnicach lojalistycznych oprócz zwykłych młodocianych chuliganów działają też „profesjonaliści” – bojówkarze z formacji takich jak Ulster Volunteer Force czy Ulster Freedom Fighters, dla których metody terrorystyczne to chleb powszedni. Taktyka demolowania czy podpalania domów,  a także zastraszania, ma długą tradycję – przez dziesiątki lat była domeną protestantów dokonujących czystek etniczno-religijnych w swoich dzielnicach – gdy katolicka mniejszość urosła w siłę (przez wielodzietność płynąca także z zakazu antykoncepcji...) odpowiedziała pięknym za nadobne.

Polacy są często sami sobie winni – wielokrotnie napady były wynikiem wcześniejszych działań imigrantów – kradzieży, bójek czy prowokacji. Wspomniana na wstępie polska rodzina została zaatakowana prawdopodobnie dlatego, iż jakiś rodak, niekoniecznie mieszkający w tym domu, był widziany w okolicy w koszulce Celtiku Glasgow – klubu katolickiego, irlandzkiego, nacjonalistycznego. To gest mniej więcej tak rozsądny jak przechadzanie się w koszulce z gwiazdą Dawida po północnych przedmieściach Paryża lub z portretem Hitlera po Tel Awiwie.

Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, ze wśród lojalistów dominują poglądy rasistowskie (jak wśród Irlandczyków generalnie) i ksenofobiczne, ocierające się o neonazizm (vide wspomniana swastyka). Zaś Polacy jadący do Północnej Irlandii powinni szybko nauczyć się kilku zasad przetrwania w tej krainie nienawiści, gdzie zła krew wciąż krąży w żyłach.

Na zdjęciu: Wjeżdżających do dzielnicy Sandy Row w Belfaście wita napis na ścianie hotelu "Wjeżdżasz do lojalistycznego Sandy Row, serca Bojowników o Wolność Ulsteru [nazwa organizacji - przyp.red.] z południowego Belfastu".
Źródło: John Patrick Ribochaud / flickr / Wikimedia Commons


Mówiąc o Irlandii Północnej, niczym mantrę powtarzamy słowo "unionizm". Ale co to pojęcie tak naprawdę dzisiaj znaczy? O tym w drugim z cyklu artykułów Kacpra Szuleckiego na temat tego ciągnącego się od 80 lat konfliktu. Już jutro w e-Polityce.pl!

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę
  Wasze komentarze
 

  opinia

(~Kacper Szulecki, 31-01-2008 19:58)

Opis:

  Przesada

(~Lukas, 24-07-2007 12:25)

Opis:

  Wyssane z palca? [ 15 ]

(~Wicek, 28-08-2006 12:56)

Opis: Czyli autor wyssal sobie wszystko niby z palca, tak? Widze, ze panstwu nie przydazylo sie w tej okolicy nic zlego ze strony tutejszych mieszkancow - oby tak pozostalo na przyszlosc. Nie mam bynajmniej na mysli jakiegos zwyklego napadu na ulicy lub "mordobicia" w jednym z barow. Chodzi mi o rzeczy typu podpalenie domu w srodku nocy, o wywazenie drzwi i wtargniecie do domu kilku zamaskowanych bandziorow z pistoletem skierowanym prosto w Twoja glowe. Chodzi mi o malowane swastyki na scianach domow z napisami "Poles out!". O dziwo nie trabia o tym lokalne media; o podpaleniu 12 Sierpnia temu domu moich kolegow na Castlereagh Road w Belfascie przeczytacie wylacznie w Internecie. Ja sam do tej pory nie wiem jak reagowac na wielokrotne zaczepki typu "polish bastard" moich sasiadow. I zareczam, ze nie robie imprez do pozna w noc, nie krzycze glosno i nie staram sie kogokolwiek prowokowac. Jak do tej pory moje dziecko budzi jedynie odglos roztrzaskiwanej butelki o sciane domu w ktorym mieszkam, mam nadzieje, ze nigdy nie bedzie to dzwiek alarm instalacji przeciwpozarowej. Dlaczego nie przeniesiesz sie w inne miejsce? - zapyta ktos z pewnoscia. Wlasnie sie przenioslem. Nic nie pomoglo. Czesto slysze komentarze moich rodakow: Polacy sa sobie sami winni , nie potrafia sie dostosowac. "Jezeli ich ktos podpalil to nie za darmo" - czasami nie moge uwierzyc wlasnym uszom.

  Co to za autor?

(~Mariusz, 12-08-2006 21:20)

Opis: Chcialbym sie krotko odniesc do powyzszego textu. Co prawda nie mieszkam w Irlandii Polnocnej, tylko w hrabstwie Donegal, ktory jest jednak czescia Ulsteru. Scislej piszac mieszkam rok czasu w Letterkenny.Do Derry, czy jak wola lojalisci Londonderry mam 35 km i dosyc czesto tam bywam. Zarowno w protestanckich czesciach miasta m.in. WaterSide jak i tych czysto katolickich jak BogSide. Nigdy nie spotkal mnie ani moja Zone ani jeden akt wrogosci ze strony zamieszkujacych tam autochtonow. Jedyna roznice jaka dostrzegla moja Malzonka, to ta, ze w dzielnicach katolickich jest brudno, by nie powiedziec, ze jest syf... A wjezdzajac do Bogside wszystkich odwiedzajacych wita identyczny napis z ta roznica, ze teraz "Wjezdzasz do Wolnego Derry". To w BogSide mialy miejsce slynne wydarzenia z 30 stycznia 1972, ktore przeszly do historii jako "Krwawa Niedziela", a Bono napisal pozniej slynny utwor "Sunday Bloody Sunday". Nie wiem skad autor czerpie wiedze na temat charakterystyki Irlandczykow zarowno tych z Polnocy jak i tych z Republiki, ale nazywanie ich wszystkich nacjonalistami, a nawet rasistami jest potwarza dla tego Narodu! W swoim dotychczasowym zyciu nie zdarzylo mi sie doswiadczyc tyle gestow dobroci, przyjazni i wszelakiej pomocy od Irlandczykow, co wlasnie na Zielonej Wyspie. Moze Autor skleci artykul na temat zachowania Polakow wobec wlasnych wspolziomkow przebywajacych w Irlandii??? Rzecz o polskiej polonii? Tam gdzie pracuje jest sporo Polakow, Brazylijczykow i Irlandczykow i musze Panu powiedziec, ze z tych pierwszych lubie bardzo - kiedy ich nie widze! Reasumujac - na studiach historycznych w Warszawie prof. P. P. Wieczorkiewicz nauczyl mnie zasady "Sine ira et studio" - mam nadzieje, ze autor wezmie sobie do serca stara maxyme Starozytnych Rzymian i nie bedzie juz wiecej wypisywal podobnych bzdur.

  co za brednie....

(~n_ka, 02-08-2006 12:23)

Opis:

 

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl