Niewielu Polaków pojawiło się na manifestacji 8 marca w pierwszą rocznicę zabójstwa prezydenta Iczkerii Asłana Maschadowa. Na Placu Zamkowym w Warszawie obecni byli przede wszystkim czeczeńscy uchodźcy, którzy prezentowali obecnym zdjęcia zabitych na rozkaz Moskwy czeczeńskich prezydentów oraz zdjęcia z wystawy „Czeczenia – ostateczne rozwiązanie” dokumentującej tortury i mordy dokonywane na swoim narodzie.
Manifestacji przewodził Adam Borowski – przewodniczący Komitetu Polska-Czeczenia, który zainaugurował ją hymnem Czeczenii i modlitwą za prezydentów i ofiary wojny. W swojej emocjonalnej wypowiedzi obwiniał Rosję i personalnie prezydenta Putina za ludobójstwo w kaukaskiej republice: w czasie obu wojen ocenia się, że zginęło lub zaginęło bez śladu 200-250 tysięcy spośród miliona Czeczenów: dzieci, kobiet, starców. Ci, którzy pozostali, nie mogą być pewni swojego losu – rosyjskie oddziały bez przeszkód mordują, niszczą i gwałcą, nikt nie kontroluje ich poczynań. Borowski potępił także zabicie przez stronę rosyjską trzech kolejnych, niezależnych od Moskwy prezydentów republiki: Dżochara Dudajewa, którego zabiła rosyjska rakieta w czasie, gdy przygotowywał się do rozmów pokojowych z Kremlem; Zelimchana Jandarbijewa – zabitego przez rosyjskich agentów w Katarze – i Asłana Maschadowa.
Do warszawiaków przemówił także Przedstawiciel Republiki Iczkeria w Polsce – Ali Ramzan Ampukajew: „To jest nasz krzyk. Jeżeli ludzie nie zobaczą, nie zrozumieją, nie będą mogli pojąć tego, co się u nas dzieje. W Polsce jesteśmy bardzo dobrze przyjmowani, ale staramy się, aby usłyszał nas także Zachód. (…) To, co się dzieje w Czeczenii, można nazwać jednym słowem: to ludobójstwo. To, co się tam dzieje, całą wojnę, można również zatrzymać jednym słowem, ale Putin wcale nie chce, żeby tak się stało. To prezydent Putin rozpoczął tę wojnę, a teraz całą winą obarcza Czeczenów. My nie jesteśmy terrorystami, choć tak nas nazywają. Kto chociaż raz był w Czeczenii doskonale wie, jakim jesteśmy narodem: gościnnym i pokojowym.”
Adam Borowski skierował też zarzuty pod adresem władz Polski. Zarzucił im łamanie Konwencji genewskiej o statusie uchodźcy 1951 roku. Wedle tekstu konwencji uchodźca to osoba, która „…na skutek uzasadnionej obawy przed prześladowaniem z powodu swojej rasy, religii, narodowości, przynależności do określonej grupy społecznej lub z powodu przekonań politycznych przebywa poza granicami państwa, którego jest obywatelem, i nie może lub nie chce z powodu tych obaw korzystać z ochrony tego państwa…”. Państwo, które podpisało konwencję, nie może zawrócić uchodźcy do granicy terytoriów, gdzie jego życiu lub wolności zagrażałoby niebezpieczeństwo z wymienionych wyżej przyczyn.
W myśl konwencji praktycznie każdy Czeczen uciekający z republiki, który znalazłby się na terytorium Polski, powinien otrzymać status uchodźcy. „…my Polacy możemy zrobić jedną bardzo ważną rzecz, a jej nie robimy. Czeczeni uciekają przed tym piekłem na swojej ziemi. Ci, którym udaje się stamtąd uciec, docierają do Polski i w Polsce nie otrzymują statusu uchodźcy. Polska od 12 lat łamie prawo, łamie konwencję międzynarodową. Jako społeczność, cywilizacja zachodnia mamy usta pełne praw człowieka, ale jak przyjeżdżają Czeczeni do Polski, to im nie dajemy statusu uchodźcy. (…) W zeszłym roku o status uchodźcy wystąpiło 2.344 Czeczenów, a otrzymało go 305. Gdyby przyjąć standardy naszego urzędu, to gdyby tak się zdarzyło, że jakiś Żyd wydostałby się z getta, to ci nasi urzędnicy nie daliby mu statusu!…” – grzmiał Adam Borowski.
Ponad 90% Czeczenów nie dostaje statusu uchodźcy. A ich starania kończą się tak, jak w przypadku Asłana Akmadowa: „Kiedy byłem na wywiadzie, opowiadałem: – Bomba zburzyła mi dom, okaleczyła syna. Cztery lata spałem w ubraniu, bałem się wychodzić. Dlaczego? – pytali. – Bo ludzie giną. Ja nie chcę. Wyjeżdżał pan z kraju? Ile razy? Nie pamiętałem dat. Podałem mniej więcej. Kazali podpisać. Podpisałem. Nie czytałem, po polsku było. Na drugi wywiad już się przygotowałem. Recytowałem po kolei. Nie dali statusu. Powód? ‘Różnice w zeznaniach’.” (fragment reportażu Anny Fostakowskiej „Spuść oczy, płacz” „Gazeta Wyborcza” z 20.08.2003 r.).
Za sytuację Czeczenów w Polsce Adam Borowski obwiniał polskie władze oraz personalnie dyrektora generalnego Urzędu do spraw Repatriacji i Cudzoziemców Jana Węgrzyna: „Dlaczego utrzymujemy na tym stanowisku Węgrzyna i Filaszkiewicza? Dlaczego oni to robią? Zmienia się władza: był AWS, potem SLD, teraz jest PiS i nic…”.
Dlaczego Czeczeni nie dostają statusu, choć powszechnie dostępne są informacje o tym, że na terytorium Federacji Rosyjskiej ich życie jest zagrożone? Bez przeszkód można przecież się o tym przekonać, wchodząc na strony chociażby Amnesty International. Decyduje o tym biurokracja. Ubiegający się o status musi udowodnić, że w ojczystym kraju jego życie jest zagrożone. Trudno jednak spodziewać się, że ludzie z ogarniętego wojną regionu, którzy nie bez ogromnych przeszkód pokonali tysiące kilometrów, przybędą z pewnym zestawem dokumentów… Niestety dla urzędników mają one kluczowe znaczenie między innymi dlatego, że uchodźcy nie zawsze mówią prawdę: „Musimy sprawdzić, czy mówią prawdę. Po to tu jesteśmy. Z obserwacji wiem, że uciekają zazwyczaj najbogatsi, najmniej potrzebujący. Tylko ich stać na opłacenie podróży. Pokrzywdzeni zostają.” – stwierdził Jan Węgrzyn („Spuść oczy, płacz”).
Uwieńczeniem zebrania na Placu Zamkowym było odczytanie apelu do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, marszałków: Senatu – Bogdana Borusewicza i Sejmu – Marka Jurka oraz premiera Kazimierza Marcinkiewicza o przestrzeganie konwencji genewskiej w stosunku do czeczeńskich uchodźców. Demonstrujący złożyli go wraz z katalogiem z wystawy na ręce pracowników Kancelarii Prezydenta a następnie Kancelarii Premiera.
Ostatnim miejscem, przed którym zebrali się manifestujący, była ambasada rosyjska. „Hańba Rosji! Putin na stryczek!” – krzyczeli. Ponownie rozległ się hymn republiki, po czym Adam Borowski zabrał głos: „Putin i jego zgraja zgotowali Czeczenom piekło na ziemi: bombardują, mordują, strzelają. My przygotowaliśmy dla pana ambasadora specjalne życzenia, które mu puścimy”. Równocześnie Borowski włączył nagranie – przez pięć minut słychać było tylko ogłuszające odgłosy bombardowań.
„Skromne audycje radiowe w radiostacjach o małym audytorium, które informują o Czeczenii natychmiast spotykają się z protestami tych bandytów z tego budynku. Będziemy im stale przypominać o tym, co robią w Czeczenii. Dopóki będą mordować, dopóki się stamtąd nie wycofają, my będziemy protestować…” – nie przebierając w słowach krzyczał prezes Komitetu.
Przez cały czas manifestacji towarzyszyła pieśń Leszka Czajkowskiego, która lapidarnie ujęła postawę decydentów wobec konfliktu w Czeczenii:
Jak potępić i poprzeć to powstanie, ten bunt –
Myślą siwi od trosk dyplomaci.
Zginie naród? Nie szkodzi! Pokój z Rosją to grunt.
Dla pokoju się wszystko opłaci…
Z tym, że w tej zwrotce słowo „pokój” można by zastąpić słowem „interes”…
Fotografie autorki.
Wczoraj w e-Polityce.pl opublikowaliśmy wywiad z przewodniczącym Komitetu Polska-Czeczenia i konsulem honorowym Czeczeńskiej Republiki Iczkerii Adamem Borowskim autorstwa Ewy Dryjańskiej. Zapraszamy do lektury!