 |
..:: Podobne Tematy |
 |
|
| 26-03-2008 |
|
|
| 04-11-2011 |
|
|
| 30-09-2011 |
|
|
| 30-09-2011 |
|
|
| 12-08-2011 |
|
|
| 19-12-2010 |
|
|
+ zobacz więcej
|
 |
Dziennik "Sowietskaja Biełorussija" napisał, że protesty w Mińsku są "dyrygowane z Warszawy". O finansowanie ich oskarżył organizacje pozarządowe, rozdzielające pieniądze z USA i "niektórych państw Unii Europejskiej".
Dowodem na to ma być zapis dwóch rozmów telefonicznych, nadanych w środę w białoruskim dzienniku telewizyjnym. "Sowietskaja Biełorussija" w całości przytacza słowa rozmówców, twierdząc, że są to Wiktar Karnijenka, wiceszef kampanii wyborczej kandydata sił demokratycznych Aleksandra Milinkiewicza oraz Paweł Kazanecki, szef Wschodnioeuropejskiego Centrum Demokratycznego.
W rozmowach tych Kazanecki miał doradzać wątpiącemu Karnijence, żeby nie kończyć protestu na Placu Październikowym, lecz zwiększać liczbę stojących tam namiotów i domagać się powtórzenia wyborów prezydenckich.
Teraz wszystko jasne, kto płaci, kto zamawia muzykę i kto dyryguje z Warszawy mińskimi "patriotami" i "bojownikami walczącymi z reżimem" - podkreśla "Sowietskaja Biełorussija, organ administracji prezydenckiej Aleksandra Łukaszenki.
W artykule, zajmującym niemal całą pierwszą stronę, gazeta nazywa Kazaneckiego "kombinatorem i oszustem". Twierdzi, że zajmuje się on rozdzielaniem "finansowych potoków", płynących z USA i "niektórych państw UE", wydzielających rządowe środki "na organizację destrukcyjnych działań na Białorusi".
Sam protest na placu dziennik nazywa "opłaconym cyrkiem". Twierdzi, że "wchodzi on w program rozliczenia się ambasadorów przed swoimi rządami". "Każdy bojowy +obrazek+ z Placu Październikowego służy jako raport z wykonanej pracy, swego rodzaju finansowe sprawozdanie, a wizyta na placu niektórych ambasadorów UE też nie była spacerem w plenerze, lecz kontrolą finansową" - ocenia dziennik.
|