Siła hiszpańskiego głosu w wyborach prezydenckich USA

22-08-2008

Autor: Piotr Czubowicz

Organizacje bez przynależności politycznej, jak Rock the Vote, Democracia USA, czy Declare yourself, mają na celu zwiększenie elektoratu wśród młodych Amerykanów, w szczególności pochodzenia latynoskiego. Organizacje te trafiają do młodych Latynosów za pomocą środków przekazu, spotykają ich w instytutach, na uniwersytetach, w kościołach i centrach socjalnych. Powstają piosenki, strony internetowe, publikacje z Jessicą Albą, czy Juanesem. Wszystko służy temu, by 4 listopada 2008 roku doprowadzić do urn ponad 5,5 mln młodych poniżej 30 roku życia, hiszpańskojęzycznych mieszkańców Stanów Zjednoczonych z prawem do głosowania, mogących wybrać nowego prezydenta. Przedstawiciele organizacji rozmawiają z młodymi o pracy, mieszkaniach, cenach ropy i sytuacji w Iraku.


Niektórzy z młodych Latynosów będą głosowali po raz pierwszy. Co miesiąc 50.000 z nich kończy w Stanach Zjednoczonych 18 rok życia. To populacja, która rośnie najszybciej. Najważniejszym zadaniem jest zachęcenie ich do zarejestrowania się jako wyborców – krok niezbędny w USA, by móc udać się do urn.

„Jest duże zainteresowanie tymi wyborami” mówi Jorge Mursuli, prezydent Democracii USA i dodaje: „nastroje antyimigracyjne w ostatnich latach były bardzo silne. Tych młodych prawa migracyjne nie dotyczą, ponieważ są już obywatelami, ale przejmuje ich nieprzyjazna atmosfera wobec ich bliskich, dyskryminacja”.

„Chcemy zaszczepić w młodych stałą świadomość cywilną” – tłumaczy Jaime Chávez z organizacji Su Voto es Su Voz. „Dlatego chodzimy do szkół, by wytłumaczyć im, że mogą zmieniać otaczający ich świat”.

Jak wykazują badania Uniwersytetu w Maryland Latynosi nie chodzą licznie na wybory. Połowa białych obywateli, a jedna trzecia obywateli czarnoskórych w przedziale wiekowym 18-29 zarejestrowało się w roku 2004, przy stosunku jeden na sześciu wśród Latynosów. Tendencja ta jednak się zmienia, jak zauważono w prawyborach. W stanie California głosowało dwa razy więcej mieszkańców hiszpańskojęzycznych niż w poprzednich wyborach.

Gdy już się zarejestrują, na kogo zagłosują? W sondażu zaprezentowanym przez Rock the Vote 51% pytanych przed 30 rokiem życia wybrałoby Baracka Obamę i tylko 21% Johna McCaina. 8 z 10 badanych opiniowało również, iż będą to najważniejsze wybory w historii Stanów Zjednoczonych Ameryki.

„Nowa generacja młodych Latynosów identyfikuje Obamę ze zmianą” – zaznacza Riordan Roett, politolog Uniwersytetu Johna Hopkinsa. „McCain jest przedstawicielem białej wysokiej klasy, Obama jest młodszy, dynamiczny i oferuje wizję kraju, z którą młodzi Latynosi mogą się identyfikować”.

„Wzorce są bardzo ważne” – mówi Astrid Beltron, 22 lata, urodzona w Illinois córka Kolumbijczyka i Hiszpanki. „W tym roku do kandydatury konkurowali kobieta i ciemnoskóry mężczyzna. Już nie tylko biali mężczyźni mogą rządzić krajem i to zachęca do udziału w wyborach. Wojna również nam doskwiera. W Iraku stacjonuje wielu Latynosów, ale widzimy, że to też można zmienić”.

Dla obydwu partii jest jasnym, że Latynosi będą mieli zadanie kluczowe w wyborach. Demokraci z Obamą na czele przekażą 20 mln dolarów, by pozyskać ich głosy, a na Konferencji zaczynającej się 25.08.2008 roku poświęci się im specjalną uwagę. Republikanin McCain rzuca hasła w języku hiszpańskim i zarzuca swojemu rywalowi zapomnienie o Ameryce Łacińskiej w swoim zagranicznym turnee


Copyright by © 2006 by e-polityka.pl - Pierwszy Polski Serwis Polityczny. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.