Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Aktualności / Czechy znowu \'\'prezydenckie\'\'               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
06-01-2012

  Azyl w Czechach?

22-05-2010

 

10-04-2010

  Havel o umowie START

15-11-2009

 

03-11-2009

 

17-10-2009

 

13-10-2009

 

+ zobacz więcej

Czechy znowu ''prezydenckie'' 

09-03-2003

  Autor: Krzysztof Garczewski

Jeśli nie Havel to kto? To pytanie dręczyło czeskich polityków tygodniami. Problem prezydentury okazał się dla rządzącej koalicji na tyle niezręczny, że „pozwoliła” ona wybrać w końcu głowę państwa ... opozycji. Gdy 2 lutego bieżącego roku wygasła kadencja urzędującego przez 10 lat prezydenta Republiki Czeskiej Vaclava Havla, zaszła oczywista potrzeba wyboru nowej głowy państwa. Jednak brak co do tej sprawy parlamentarnego konsensusu spowodował wśród jego członków spore zamieszanie. W kraju naszych południowych sąsiadów zapachniało politycznym kryzysem. I nie chodzi tu wcale o sam problem wyboru głowy państwa (która formalnie nie posiada dużych uprawnień), lecz okoliczności, w jakich została ona wybrana.

 

 

Dopiero po kilkutygodniowych perypetiach, związanych z wyborem czeskiego prezydenta, 28 lutego parlamentarzyści zdecydowali się na jednego z kandydatów.

Nowym prezydentem Czech został wybrany konserwatysta, Vaclav Klaus. Dotychczasowe trudności, związane z obsadzeniem opróżnionego przez Havla miejsca, spowodowane były rozkładem sił politycznych w parlamencie. Rządzący wraz z liberałami i ludowcami socjaldemokraci, posiadają zaledwie 101 posłów w 200 – osobowym parlamencie. Będący w opozycji konserwatyści oraz komuniści długo nie mogli dojść do porozumienia w sprawie wyboru nowej głowy państwa. Wybrany na prezydenta, dzięki zaledwie jednemu głosowi ponad wymaganą większość Klaus, zawdzięcza zwycięstwo przede wszystkim izolowanym dotychczas przez Havla komunistom, którzy – jak deklaruje nowy prezydent – będą teraz chętnie zapraszani na praski Hrad. Vaclav Klaus jako jedyny z kandydatów, podchodził do wyborów we wszystkich trzech próbach. Ku zaskoczeniu rządzących socjaldemokratów, głosy na konserwatystę oddała część własnych członków. Jego rywal, były minister oświaty, z wykształcenia filozof, Jan Sokol, został na to stanowisko zgłoszony przez 97 ze 101 posłów rządzącej koalicji.

Jednak podobnie jak w pierwszych dwóch próbach i tym razem część  parlamentarzystów socjaldemokracji zagłosowała przeciwko swemu kandydatowi.Spośród socjaldemokratów, którzy głosowali na Klausa przeważali zwolennicy byłego premiera Milosza Zemana. Ta „zbuntowana” przeciwko rządom Szpidli grupa, zarzuca obecnemu premierowi, że nie kontynuuje on współpracy z konserwatystami, opierając się na niestabilnej większości. Vladimir Szpidla , tworząc w grudniu zeszłego roku rząd, nie zaprosił do niego silnej jak nigdy dotąd po ostatnich wyborach partii komunistycznej. W dodatku Szpidla postanowił całkowicie odciąć się od tych osób z własnej partii, które za rządów Zemana wplątały się w różne polityczne niejasności.

Czy powstała po wyborze nowego prezydenta niezdrowa w rządowej koalicji sytuacja oznacza koniec jej istnienia? Szpidla stwierdził, że to tylko wewnętrzny kryzys z parlamentarnym klubie. Kryzys – jak się okazało – bardzo poważny. Już 4 marca całe kierownictwo parlamentarnego klubu socjaldemokratów podało się do dymisji. Z pewnością przetrwanie centrolewicowego rządu w kohabitacji z konserwatywnym prezydentem nie będzie teraz łatwe.

Sam Vaclav Klaus, odniósł z pewnością największy triumf w swojej dotychczasowej karierze politycznej. Przez wielu uważany jest on za nacjonalistę i izolacjonistę. Nigdy nie był członkiem Komunistycznej Partii Czechosłowacji. Jest on uważany za eksperta w dziedzinie finansów. Na przełomie lat 80 – tych i 90 – tych działał w opozycyjnym Forum Obywatelskim. Później został ministrem finansów, a następnie wicepremierem. W 1992 roku został szefem czeskiego rządu, doprowadzając wraz z jego słowackim odpowiednikiem Mecziarem, do rozpadu Czechosłowacji w 1993 roku. Nie był on też nigdy wygodnym partnerem dla pozostałych członków Grupy Wyszehradzkiej. Zawsze twierdził, że Czechom uda się znacznie szybciej doprowadzić do finiszu negocjacje z UE i z NATO, niż „ciągnącym się” z tyłu Węgrom czy Polakom. Stanowisko premiera utrzymał jeszcze do 1997 roku, kiedy to wybuchła afera dotycząca nielegalnego finansowaniapartii. Na scenę polityczną powrócił jednak już rok później, pełniąc do 2002 roku funkcję szefa czeskiego parlamentu (wtedy to premierem był socjaldemokrata – Zeman). Po przegranych przez jego partię ostatnich wyborach parlamentarnych, wycofał się z jej kierownictwa, zostając jej honorowym przewodniczącym. Nowy szef państwa nigdy nie należał do euroentuzjastów. Mimo to najpewniej poprze wejście Czech do UE. Jest w końcu realistą i rozumie, że Czechy nie mogą pozostać w izolacji.

Klaus nie jest z pewnością lustrzanym odbiciem swego poprzednika. Z jednej strony wielki humanista Havel, przesiąknięty idealistycznymi poglądami, a z drugiej Vaclav Klaus, stuprocentowy pragmatyk, często narażający się na krytyczne uwagi ze strony swego poprzednika. Teraz, gdy w końcu zastąpił odwiecznego rywala, stwierdził, że „czuje się... jak w bajce”.

Czas pokaże, jak długo potrwa ta bajkowa dla niego atmosfera.

 

Autor: Krzysztof Garczewski

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl