Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Ps. Po sprawie, czyli przemyślenia ryku (20.II.2008)               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
17-02-2008

  Wolne Kosowo i co dalej?

23-11-2009

  Pierwsze wybory

06-08-2007

 

24-07-2006

 

19-03-2006

 

13-11-2008

 

08-07-2008

 

+ zobacz więcej

Ps. Po sprawie, czyli przemyślenia ryku (20.II.2008) 

22-02-2008

  Autor: Robert Skwarkko
Praktycznie KAŻDE państwo współczesne powstało z czegoś tam komuś wcześniej zabranego i później scalanego. Tu wyłącznie kwestia - jak dawno. Historia pokazuje nader często, że i tylko scalanego, bo o scaleniu definitywnym (w społeczeństwie) zwykle słów żal.

 

 

Nie mówiąc o daninie krwi prostych ludzi, głównie dystyngowanym urzędasom pragnącym za wszelką cenę swych ogromnych apanaży i świętego spokoju. Pytam, które państwo nie zrodziło sie poprzez separatyzm?! Lub inaczej ile takich? Ameryka zyskała wolność dzięki powstańcom separatystom czy kaprysowi brytyjskiego króla? Kimże taka Rosja, dziś dalej największe światowe wiezienie narodów, jeśli nie byłym buntownikiem separatysta spod tatarskiej niewoli a zbrojne armie Iwanow mających juz dość tamtej miłości bez skrupułów zburzyły wielowiekowa integralność Złotej Ordy; co przecież ma być aktem tak niesprawiedliwym wręcz niemoralnym, jak teraz grzmi niejaki Putin - na innych (wiadomo nie swoi!). A  co, żeby nie szukać dalej, z nasza ukochana Polska? Marszalek Piłsudski przecież z punktu widzenia obłudy tegoż międzyplemiennego świętego spokoju nikim więcej niźli mega separatystą, który naruszył przenajświętszą integralność terytorialną do tego nie jakieś tam maleńkiej i biednej Serbii, ale trzech z największych potęg europejskich! Może dosyć tego prawa Kalego. Kalekiego. Nie ma separatystów, są tylko patrioci! Nie rzadko przeradzających w bandytów, ale to już inna piosenka. Dlaczego tak ciężko przebija sie w komentarzach po ogłoszeniu niepodległości przez owo maleńkie Kosowo, to co zdaje tu fundamentalnym, że przecież większość, powtarzam zdecydowana większość państw powstało właśnie dzięki ich aspiracjom separatystycznym? Matko, jak mi dziś obłudnie brzmią szczególnie te lamenty, iż niepodległość - innych! - to coś... niemoralnego. Zwłaszcza z tamtych ust, z Dzikiego Wschodu. Ni śmiać, ni płakać już. Można rzec, im dziadek okrutniejszym złodziejem tym dziś głośniej plują i wyją ich wnuczkowie nad obowiązkiem dzielenia się. Oddania, co zagrabione. Tak chce się ufać, że choć moja Polska w to bagno nie wlezie, nie wpisze śmiesznym (otępiałym) wahaniem wsparcia noworodka. Przemyśliwaniem! Ważeniem! Bo jacy to my nie mądrzy, ostrożni itd. Jeśli uznawanie prawa każdego do wolności na swoim jest populizmem to nieuznawanie sadyzmem.
Obecnie KAŻDE państwo rzeczywiście szanujące wole swych obywateli powinno być w naturalny sposób gotowym do podziału ze swoimi obywatelami ichnymi prawami, obowiązkami, majętnościami. Kosowo TAKŻE, oczywiście. Jeżeli część jego obywateli w odpowiednich procedurach wyrazi taką wolę. Ponieważ to narody, społeczeństwa tworzą państwo - nie na odwrót, ponieważ to państwo jest dla swoich obywateli - nie na odwrót, kiedy ktoś pragnie inaczej, a zawsze wówczas na siłę, skutki z reguły są opłakane. Bardzo. Morzami krwi sąsiedzkiej. Głównie dlatego, by realizować właśnie dyplomatycznie międzynarodowe (międzyzłodziejskie) zasady posady. A myślę, że chodzi nie tyle o pokój na teraz, co na daleko niż dłużej. Wyjątki jakiejś szczęśliwszej pstrokacizny wieloszczepowej w jednym np. Szwajcaria, przy dotychczasowej wulkanicznej regule niczego nie zmieniania na mapach świata, bo może kiedyś sie ułoży i reszcie a dziś dajmy sobie spokój, są przede wszystkim tylko wyjątkami. Zresztą głownie dlatego, że tam akurat wszystko opiera na referendach, czyli naprawdę wspólnie uzgadnianych dobrowolnościach, przy równości odmienności, czyli uszanowaniu decyzji mniejszego.

Kończąc szepnę jeno, iż odmawianie komuś niepodległości jest czymś niepojętym dla Polaka. Dla Polaka znającego i szanującego historię swojego kraju. Nade wszystko.

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę
  Wasze komentarze
 

  DNO! [ 2 ]

(~mp, 22-02-2008 21:46)

Opis:

  znowu?

(~Kacper Szulecki, 22-02-2008 17:01)

Opis:

 

(~grzegorz, 22-02-2008 16:04)

Opis:

 

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl