Prezydent Gruzji wkrótce ustąpi. Zmierzch boga

12-11-2007

Autor: Piotr Trzaskowski

Mniej niż cztery lata temu Micheil Saakszwili był bohaterem. Przywódca pokojowego przewrotu nazwanego „rewolucją róż” w najbardziej demokratycznych wyborach prezydenckich w historii państwa zdobył 96 proc. głosów. W Gruzji takiego kredytu zaufania nie dostał od dawna nikt. To go zgubiło. Pewny swego i zapatrzony w misję poprowadzenia kraju na Zachód nie słuchał słów krytyki ze strony inteligencji i organizacji pozarządowych. Nie krył też pogardy dla słabej opozycji. Przekonanie, że każde wystąpienie przeciw jego planom ma źródło we wrogiej mu Moskwie, popchnęło go do kroków, których nie powinien był uczynić.

W walce o miejsce Gruzji w Europie zapomniał o wartościach, które ta reprezentuje. Użył siły przeciw pokojowym demonstrantom, zamknął opozycyjne stacje telewizyjne, a w końcu wyprowadził wojsko na ulice. Niezależnie od tego czy podejrzenia o udział Rosji w niedawnych protestach okażą się prawdą nie powinien był tego robić. Błędów tych wystrzegł się poprzednik Saakaszwilego na stanowisku prezydenta, Eduard Szewardnadze. Pomny bratobójczych walk w Gruzji początku lat 90., pod naciskiem „rewolcji róż” pokojowo oddał władzę. Granic tych nie przekroczył również, Leonid Kuczma w trakcie ukraińskiej „pomarańczowej rewolucji” w 2004 r., kiedy kamery opozycyjnego Kanału 5 filmowały zmagania aż do momentu porażki obozu władzy.
 
Środki zastosowane przez Saakaszwilego potępiło nawet NATO. Dopiero wtedy przyznał się do błędu i w telewizyjnym przemówieniu zapowiedział przedterminowe wybory prezydenckie. Zbyt późno, czar bohatera prysł. Zgodnie z konstytucją dymisję złoży 45 dni przed przewidzianym na piątego stycznia głosowaniem. Będzie to 22 listopada, czwarta rocznica zwycięstwa „rewolucji róż”, kiedy demonstranci pod przywództwem Saakaszwilego wdarli się do parlamentu i zapoczątkowali najbardziej demokratyczny okres w historii Gruzji.


Copyright by © 2006 by e-polityka.pl - Pierwszy Polski Serwis Polityczny. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.