Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Świat / Afryka / Angola - ku stabilności (cz.1)               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
05-09-2008

 

20-01-2006

 

19-01-2006

 

19-10-2004

 

+ zobacz więcej

Angola - ku stabilności (cz.1) 

18-01-2006

  Autor: Kacper Szulecki

Tekst ten ma na celu przedstawienie współczesnej sytuacji wewnętrznej Republiki Angoli – kwestii militarnych, wraz ze szkicem historycznym sięgającym wstecz po to, by przybliżyć burzliwe i ważkie wydarzenia ostatnich trzech lat, przełomowych dla historii tego zmęczonego i wyniszczonego wojną domową kraju; oraz kwestii społecznych, z zawarciem, opartych na analizie sytuacji obecnej, prób prognoz na przyszłość. Jest to więc szkic dotyczący problemów „embrionicznej demokracji” na drodze ku stabilności. Czy już demokracji? Czy rzeczywiście ku stabilności?

 

 

Działania wojenne przeciw UNITA
 
W sierpniu 2002 roku minister obrony Angoli ogłosił oficjalnie, po tym jak opozycyjna Uniao National para a Independencia Total de Angola (UNITA) zlikwidowała swoje ramię zbrojne, że trwająca z przerwami od prawie trzydziestu wojna domowa dobiegła końca. Siły państwowej armii FAA oraz partyzantka UNITA podpisały 4 kwietnia zawieszenie broni, kolejne już, ale tym razem mające realne szanse przetrwać i doprowadzić do trwałego pokoju. Sześć tygodni wcześniej, w zasadzce FAA, zginął przywódca UNITA Jonas Malheiro Savimbi. Jego śmierć spowodowała rozpad struktur dowodzenia sił zbrojnych UNITA, oraz z dnia na dzień osłabiła ich wolę walki. Jego śmierć nie jest jedyną przyczyną zakończenia wojny – trzy lata poprzedzające to zdarzenie obfitowały w sukcesy armii rządowej, co należy uważać za bardzo ważny czynnik. Wykażemy jednak dalej, iż śmierć Savimbiego była punktem krytycznym, miała znaczenie kluczowe i prawdopodobnie gdyby przywódca UNITA nie zginął, na pokój w Angoli musielibyśmy czekać co najmniej kilka lat dłużej.

Wojna domowa w Angoli rozpoczęła się na krótko przed uzyskaniem niepodległości z rąk portugalskich kolonizatorów. W 1975 roku trzy partie stworzyły oddziały zbrojne i stanęły do walki o władzę w nowotworzonym państwie. MPLA, pod przywództwem Agostinho Neto, wspierana przez portugalskich komunistów, ZSRR, Kubę i inne państwa bloku socjalistycznego, mająca oparcie w Kimbundu, ale także wielorasowej społeczności Luandy oraz proto-inteligencji, stawiała czoło połączonym siłom FNLA Holdena Roberto, wywodzącego się z Bakongo, tym samym silnie powiązanego z reżimem Mobutu Seseseko, i podobnie jak on wspieranym przez USA. To właśnie prozachodnie FNLA było największym przeciwnikiem MPLA w 1975 roku. Mająca bazę w najliczniejszej grupie etnicznej Angoli – Ovimbundu – partia UNITA, Jonasa Savimbiego, wspierana przez Chiny i RPA, nie miała jeszcze tak wielkiego znaczenia. Miała za to potężnego sojusznika w postaci armii południowoafrykańskiej, toteż aż do interwencji kubańskiej odnosiła wielkie sukcesy na południowym froncie wojny. Wspomagana przez Zair koalicyjna FNLA poniosła wiele porażek na północy, nie miała wystarczającego poparcia społecznego co w konsekwencji doprowadziło do jej marginalizacji. Historia wojny domowej 1975-2002 to historia walki rządu MPLA z opozycją w postaci partyzantki UNITA .

Śmierć Jonasa Savimbiego – szansa na trwały pokój?

Gdy na ekranach telewizorów w Luandzie, w lutym 2002, pokazano zwłoki Savimbiego, tłumy tańczyły ze szczęścia na ulicach. Byli jednak i tacy, którzy nie okazywali radości, twierdząc, że oto zginął ostatni prawdziwy opozycjonista w Angoli, ostatni człowiek, który mógł powstrzymać kompletna monopolizację sceny politycznej przez MPLA i prezydenta Dos Santosa. 

Savimbi zginął jako polityk/bojownik zupełnie izolowany, parias. Trudno sobie wyobrazić jak ważną był jeszcze pod koniec lat 80tych postacią na arenie międzynarodowej, jak wielu miał potężnych sojuszników i wspólników. U szczytu kariery, w roku 1986, Ronald Reagan przyjął ‘doktora’ Savimbiego w Białym Domu. Był wtedy ‘bojownikiem o wolność’, UNITA przyjmowała ogromną pomoc finansową ze strony USA. Wtedy był wielkim zwolennikiem wolnego rynku, demokracji i zachodniego modelu rządów. Wcześniej, gdy prosił o pomoc rząd ChRL, deklarował się jako zapalony maoista. Współplemieńcom Ovimbundu przedstawiał się jako król, który chce panować, by przywrócić im dawną świetność, a komunistów i mesticos, którzy rządzą Angolą, zepchnąć do morza. Ci którzy go znali, jakkolwiek przyznają, że był postacią bardzo charyzmatyczną, mówią wprost o jego pazerności na władzę. Kiedy zabrakło politycznych sojuszników, została tylko walka diamentów z interioru, bo tak finansowała się UNITA, przeciw rządowej ropie z wybrzeża .

Rządził UNITA nieprzerwanie od jej ukonstytuowania się w Muangai w 1966 roku. Kiedy wreszcie udało się podpisać zawieszenie broni w roku 1989 (zerwane wkrótce potem, kolejna runda negocjacji przyniosła pokój w Lizbonie w maju 1991) i przeprowadzić wolne (uznane przez komisję ONZ ) wybory prezydenckie, po pierwszej rundzie prowadził Jose Eduardo Dos Santos, przywódca MPLA, które przejął po zmarłym na raka w 1979 roku Neto. Zdobył 47% głosów. Savimbi uzyskał 40%, co powodowało konieczność przeprowadzenia drugiej tury. Do tego jednak nie doszło, Savimbi ogłosił, że nie uznaje wyborów, gdyż zapewne były sfałszowane i wkrótce potem wznowił działania wojenne i zamachy terrorystyczne . W tym momencie jego i tak słabe notowania na arenie międzynarodowej po raz kolejny spadły. Prezydent USA Bill Clinton uznał oficjalnie rząd MPLA w 1993 roku – w tym samym roku ONZ nałożyło pierwsze sankcje na UNITA . To zmusiło Savimbiego do podjęcia rozmów pokojowych zakończonych Protokołem z Lusaki w 1994 roku. Kiedy wydawało się, ze wszystko zmierza ku pokojowi, gdy rozmowy z 1996 roku zaowocowały rok później utworzeniem dwupartyjnego rządu, szef UNITA nie stawił się na jego inauguracji. Partyzanci wznowili ataki w 1998 roku, by zakończyć je dopiero wraz ze śmiercią Savimbiego.

Gdy zabrakło wojowniczego, żeby nie powiedzieć skrajnie agresywnego lidera, siły UNITA zaniechały działań wojennych prawie natychmiast. Podpisane 4 kwietnia 2002 w Luenie Memorandum Porozumienia (Memorandum of Understanding – MOU ) było tylko uznaniem de iure faktycznego zawieszenia broni, wraz ze zobowiązaniem do przestrzegania postanowień Protokołu z Lusaki.
Według zasad UNITA następcą Savimbiego powinien zostać generał Antonio Dembo, jednakże przez długi czas nie udawało się nawiązać z nim kontaktu, ogłoszono, iż prawdopodobnie nie żyje. Przypuszczenia wkrótce się potwierdziły – zginął niedługi czas po swym dowódcy. Następny w kolejce do władzy generał Paulo Lukamba, znany jako General Gato (Kot), również zaginął na krótko gdzieś w Moxico, odnalazł się jednak i przejął oficjalnie zwierzchnictwo pogrążonej w chaosie organizacyjnym UNITA. Rząd wykorzystał dezorganizację przeciwników, by szybko narzucić im pokój na własnych warunkach. W maju Gato ogłosił, że 85% sił partyzanckich zebrało się w wyznaczonych obozach demobilizacyjnych (warunek demobilizacji lub włączenia do struktur FAA był jedną z podstaw Protokołu z Lusaki). Po rozwiązaniu sił zbrojnych w  sierpniu 2002, w czerwcu następnego roku UNITA przekształciła się w partię stricte polityczną, zaś jej liderem został Isaias Samakuva.

Jak pisze komentator BBC: „ J. Savimbi walczył z rządzącą MPLA, głównie dlatego, że nie był sam jej przywódcą. Jego żołnierze podążali za nim głównie z plemiennej lojalności. USA i apartheidowy reżim RPA dostarczały mu gotówki, broni i wsparcia głównie dlatego, ze MPLA było marksistowskie i wspierane przez Kubę i ZSRR. (...) Jego popularność rozwiała się jednak, gdy taktyka jaką obrał stała się bardziej drastyczna. Rozkazał swoim ludziom postawić miliony min na żyznych polach Angoli, plądrować wioski i pędzić tysiące uchodźców do miast , gdzie, jak liczył, staną się ciężkim brzemieniem dla rządu. Z obawy, że któryś z jego wyższych oficerów będzie chciał zająć jego miejsce, większość wymordował, wraz z rodzinami. Innych palił żywcem jako czarowników lub więził w przysypanych ziemią dołach.(...) Savimbi nie był jedyną przyczyną wojny domowej w Angoli, ale był prawdopodobnie głównym sprawcą tego, że trwała tak długo. Gdy jeden casus belli się wyczerpywał, zawsze znalazł kolejny.”

Sytuacja po zawieszeniu broni

Działania wojenne na dużą skalę zostały zakończone. Blisko sto tysięcy żołnierzy UNITA znajduje się obecnie, lub znajdowało do niedawna w obozach demobilizacyjnych i koszarach, oraz innych placówkach, w których czekają na reintegrację społeczną i resocjalizację. Zaczynają stopniowo powracać do dawnych miejsc zamieszkania, do pracy na roli lub w innych gałęziach gospodarki. Te czasochłonne procesy wiążą się jednak z ogromnymi problemami społecznymi i ekonomicznymi, a także potencjalnym zagrożeniem militarnym ze strony nie dających się zdemobilizować oddziałów. Pomóc w tym mogą organizacje międzynarodowe, na czele z ONZ, które w sierpniu 2002 powołało UNMA (Misja Narodów Zjednoczonych w Angoli ), na jej szefa zaś wybrało zastępcę Sekretarza ds. Afryki Ibrahima Gambari’ego.

   ‘Mieszkańcy Angoli nie są jeszcze gotowi, by przebaczyć’
           
 Wysoki hierarcha kościoła angolańskiego

Zgodnie z postanowieniami MOU, wcześniej zapisanymi w Protokole, plan demontażu sił zbrojnych UNITA jest następujący:

  •  wszystkie przestępstwa, których dopuszczono się w czasie trwania wojny domowej podlegają amnestii.
  •  siły UNITA po zawarciu zawieszenia broni zostaną zgromadzone w punktach demobilizacyjnych.
  • zostaną rozbrojone.
  • generałowie, starsi oficerowie, kapitanowie i niższa kadra oficerska, podoficerowie i szeregowi zostaną wcieleni do FAA, w takim stopniu, w jakim wymagają tego braki kadrowe.
  • pozostali generałowie i oficerowie zostaną przesunięci do policji państwowej.
  • reszta żołnierzy zostanie zdemobilizowana, struktura oddziałów zlikwidowana.
  • zdemobilizowani zostaną objęci programem reintegracji społecznej i przywróceni do normalnego życia w cywilu. 



Postanowienia te są efektem negocjacji oficerów FAA i UNITA bez udziału państw trzecich – choć USA, Portugalia, Rosja (Troika) i ONZ były zaproszone w roli obserwatorów.

Do koordynacji procesu powołano Połączoną Komisję Wojskową (Joint Military Comission – JMC), złożoną z szefów sztabów obu stron, jedenastu obserwatorów wojskowych ONZ oraz przewodniczącego – reprezentanta rządu. Utworzono także Grupę Techniczna (Technical Group – TG), jako grupę specjalistów mających na celu wspieranie JMC oraz zajmowanie się szczegółowym planowaniem i przeprowadzaniem procesu przewidzianego w MOU. JMC otrzymuje od rządu środki finansowe na przeprowadzenie demilitaryzacji UNITA tak szybko jak to możliwe.

MOU przewidywało 80 dni na zgrupowanie, rozbrojenie i demobilizację sił UNITA, szacowanych na 50.000  ludzi. Przygotowano 27 ośrodków demobilizacyjnych, wraz z przylegającymi kwaterami dla rodzin żołnierzy. Jednakże liczba kombatantów i członków rodzin jaka stawiła się w wyznaczonych punktach zaskoczyła wszystkich z Komisją Zarządzającą UNITA włącznie . Do 27 czerwca, czyli w 114 dni od podpisania MOU, 85,585 żołnierzy było zakwaterowanych w 35 ośrodkach w 16 prowincjach. Liczba członków rodzin wyniosła 280,261 .

Tak niespodziewany zalew żołnierzy i cywilów, przy kompletnym braku przygotowania na taką ewentualność ze strony rządu i organizacji humanitarnych, spowodował ogromne problemy logistyczne i niemożność zapewnienia im odpowiedniego poziomu życia. W lutym 2003 łączna liczba osób zgrupowanych w obozach i osiedlach dla rodzin wynosiła już 435.000, czyli o 85 tysięcy więcej niż planowano. Członkowie rodzin przybywali dalej, należy się spodziewać, iż ta liczba jeszcze wzrosła .
Gromadzenie kombatantów zakończyło się 21 czerwca – oficjalnie, gdyż w rzeczywistości ostatni żołnierze przybyli do ośrodków w sierpniu. Według JMC operacja rozbrajania kosztowała 44 miliony dolarów, była finansowana z budżetu Angoli. Zebrano prawdopodobnie 90% całego arsenału jakim dysponowała UNITA. Część z pozostałej broni została ukryta, część zniszczona, jednak podejrzewa się, iż kilka tysięcy sztuk przeszło w ręce cywilów oraz zbuntowanych zbrojnych grup, które zajęły się działalnością kryminalną i łupieżczą.

Początkowe plany JMC zakładały wcielenie pięciu tysięcy kombatantów UNITA w szeregi FAA i policji – taka deklaracja została wydana jeszcze w trakcie zbierania się byłych rebeliantów w ośrodkach demobilizacyjnych. Pod koniec lipca 2002 rzecznik rządu Carvalho ogłosił, iż demobilizacja zostaje wstrzymana na czas nieokreślony, podczas gdy ekipy specjalistów udają się do ośrodków by zdać sprawę z sytuacji. Jednak już 2 sierpnia 2002 JMC ogłosiła, że demobilizację zakończono, siły UNITA oficjalnie przestały istnieć, którą to informację hucznie świętowano. Faktem było jednak to, iż do owego dnia żołnierze UNITA nie skończyli się jeszcze zbierać w obozach, co dopiero mówić o przeprowadzonej zgodnie z założeniami i przepisami demobilizacji. Misja Banku Światowego wykazała ogromne dysproporcje w przygotowaniu poszczególnych ośrodków. Tworzenie bazy danych, list kombatantów, statystyk w 24 z 35 obozów dopiero się rozpoczynało – FAA w sierpniu zleciła wykonywanie kombatantom fotografii do dokumentów wojskowych. Jeszcze w styczniu 2003 roku nie wszyscy przebywający w ośrodkach żołnierze  otrzymali wszystkie konieczne dokumenty , choć rząd wyznaczył ostateczny termin na 31 grudnia 2002.

Żołnierze UNITA zostali w ośrodkach zamknięci na czas nieokreślony – opieszałość w wydawaniu dokumentów i demobilizacji, połączona z fatalnymi warunkami humanitarnymi powodowała ogromne niezadowolenie kombatantów i rodzin. Oderwani od swoich pól przez powołanie (wcielenie) do UNITA chłopi, zamiast pracować przy żniwach zostali zmuszeni do siedzenia bezczynnie w obozach. W listopadzie i grudniu 2002 około 45.000 byłych żołnierzy i członków rodzin zostało przeniesionych z ośrodków, podczas gdy 3.700 opuściło je nieoficjalnie, z własnej inicjatywy. Rząd podawał, że do lutego 2003 22.643 kombatantów i 70.694 członków rodzin zostało przeniesionych do miejsc zamieszkania. Na początku drugiego kwartału 2003 roku w ośrodkach pozostawało wciąż blisko 80% zebranych tam byłych partyzantów. W marcu 2003 Bank Światowy ogłosił, iż jest gotów wesprzeć program demobilizacji i reintegracji (Angola Demobilisation and Reintegration Programme – ADRP). Warunkiem było przeprowadzenie do końca procesu rejestracji kombatantów. Cały projekt ma kosztować około 180 milionów dolarów – Bank Światowy ma dostarczyć 33 miliony, pozostali wspierający wpłacą 70 milionów $ (w tym United States Agency for International Development ma dostarczyć przez rozmaite organizacje pozarządowe 54 miliony $) zaś rząd Angoli dołoży z budżetu resztę. Docelowo program demobilizacji ma obejmować także kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy FAA  – nie zostały jednak poczynione żadne oficjalne kroki w tej kwestii, poza deklaracją rządu Angoli, że istnieje taka możliwość już w najbliższym czasie. Część sponsorów programu stawia też za warunek pomocy zwiększenie transparentności rządu i administracji angolańskiej . Fakt wsparcia tej kosztownej operacji przez BŚ i inne organizacje jest bardzo istotny, gdyż, paradoksalnie, od śmierci J. Savimbiego zainteresowanie wspieraniem procesu pokojowego w Angoli drastycznie spadło.

 


Aby przeczytać drugą część tekstu, prosimy kliknąć tutaj.  

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

  Dodaj komentarz
 
Autor:
Tytuł:
Treść:

Przepisz kod z obrazka:    
+ powrót
 

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl