Północna Uganda: Kobiety - ofiary przemocy żądają sprawiedliwości

19-09-2007

Autor: Joe Wacha z Gulu

Kobiety, które były ofiarami porwań, gwałtów i okaleczeń z rąk rebeliantów żądają od ugandyjskiego rządu oskarżenia odpowiedzialnych za zbrodnie.

Kobiety – ofiary potworności popełnionych prawdopodobnie przez rebeliantów w północnej Ugandzie - żądają sprawiedliwości oraz ochrony przed zemstą, jeśliby zeznawały w sądzie.

Kobiety i dziewczęta, które były gwałcone, porywane czy okaleczane wzywają rząd Ugandy do wniesienia oskarżeń przeciw dowódcom Bożej Armii Oporu (Lord’s Resistance Army), LRA.

W 2005 Międzynarodowy Trybunał Karny (ICC) w Hadze wydał listy gończe przeciw liderowi LRA - Josephowi Kony’emu, jego zastępcy - Vincentowi Otti oraz dowódcom Okotowi Odhiambo, Raska Lukwiya’emu, i Dominicowi Ongwen. Lukwiya został zabity w walkach w ubiegłym roku. Pozostali nadal oskarżeni są o zbrodnie przeciwko ludzkości i zbrodnie wojenne popełnione podczas długotrwałego konfliktu.

Podczas niego lud Acholi z północnej Ugandy był celem LRA. Fala zbrodni, która rozpoczęła się w 1986 roku, kosztowała życie 100,000 osób, wygnanie 1700000 ludzi, skutkowała bezkresną ilością porwanych, okaleczonych i zgwałconych oraz rzeszą dzieci wcielanych do armii.

Chociaż prezydent Yoweri Museveni poprosił w 2003 roku ICC o przybycie i przeprowadzenie śledztw w północnej Ugandzie, zmienił następnie zdanie i wskazywał, że poprosi ICC o wycofanie oskarżeń jeśli liderzy LRA podpiszą traktat pokojowy w trwających właśnie negocjacjach. Jego rząd wskazywał, iż sprawiedliwość może być wymierzona przez postępowania przed lokalnymi sądami lub tradycyjnymi sądami plemiennymi mającymi zapewnić pojednanie.

Sprawa kobiet - ofiar została ostatnio podniesiona w serii spotkań organizowanych przez lokalnych członków parlamentu organizowanych w północnych dystryktach Gulu, Lira i Soroti.

Pokrzywdzone mówiły członkom Parlamentarnego Stowarzyszenia Kobiet Północnej Ugandy (Northern Uganda Women's Parliamentary Association) , że potrzebują także ochrony przed zastraszaniem ze strony oskarżanych i ich sprzymierzeńców. Zastraszaniem mającym na celu odwieść je od zeznawania i ujawniania obciążających dowodów.

“Kobiety i dziewczęta boja się, iż oskarżani mogą później zemścić się za ich zeznania” – mówi Betty Aol, członkini parlamentu z dystryktu Gulu.

W tym samym czasie, większość z przemawiających na spotkaniach zwracało uwagę, iż dzieciom, które zostały przymusowo wcielone do wojsk rebeliantów powinno odpuścić się popełnione przestępstwa.

Niektóre z ofiar uczestniczące w spotkaniach żądało finansowych rekompensat za traumę, której doznały.  Inne mówiły, iż rząd powinien robić więcej na rzecz rozwoju systemu socjalnego i infrastruktury na obszarach dotkniętych wojną.

Aol powiedziała, iż jest wiele do zrobienia, by pomóc tym społecznościom w odrodzeniu. “Niezbędne będzie, by rząd promował rozwój społeczny w tych regionach, poprzez budowę infrastruktury, jak na przykład szkół dla dzieci dotkniętych wojną w Laroo w okręgu Gulu."
Szkołą w Laroo jest domem dla 700 uczniów, którzy zostali uprowadzeni i siłą wcieleni do armii. Wielu z nich miało wtedy zaledwie 8 lat.
Aol przyznaje, że ze względu na ograniczenia czasowe konsultacje społeczne i spotkania w tej sprawie nie będą tak obszerne jak powinny. “Kiedy je rozpoczynaliśmy priorytetem były ofiary, przedstawiciele dzieci i organizacji kobiecych, lokalnych, religijnych i tradycyjni przywódcy – chcieliśmy zakończyć je przed wznowieniem rozmów w Jubie. W rezultacie nie byliśmy w stanie bardziej skupić się na konsultacjach ze zwykłymi ludźmi.”

LRA i rząd Ugandy rozpoczeli negocjacje pokojowe rok temu w Jubie, stolicy Południowego Sudanu, i zadeklarowali zawieszenie broni. Ostatnia runda miała rozpocząć się 30 lipca, lecz LRA nie zebrała wystarczających środków na pokrycie uczestnictwa swojej delegacji. 

Parlamentarzyści obecni na tym spotkaniu wyrazili obawę, że trudności w zgromadzeniu wiarygodnych dowodów mogą utrudnić postępowania przeciw oskarżonym o zbrodnie wojenne, czy to w systemie sadowym Ugandy czy też ICC.

Betty Amongi, członkini parlamentu dystryktu Apac i koordynator Parlamentarnego Stowarzyszenia Kobiet Północnej Ugandy mówi, iż czas jaki upłynął od momentu popełnienia zbrodni może utrudnić pozyskanie dowodów: “Niektóre z przestępstw zostały popełnione w latach dziewięćdziesiątych, a żeby udowodnić gwałt lekarz powinien zbadać ofiarę i potwierdzić, iż do niego doszło oraz określić wiek ofiary.”

Amongi mówi, iż w niektórych przypadkach nie widomo czy to rebelianci czy też wojska rządowe odpowiadają za okrucieństwa.

Ofiary uczestniczące w spotkaniach mówią, iż ze względu na charakter tych przestępstw wolałyby mieć kobiety za adwokatów, o ile liderzy LRA kiedykolwiek zostaną postawieni przed sądem. “Te okropne rzeczy wolisz raczej zachować dla siebie, niż opowiadać o nich mężczyźnie, który mógłby być twoim synem” - mówi Sylvia Akello, radna w dystrykcie Lira.

Wiele kobiet twierdzi, iż raczej nie wniosą oskarżeń niż wystawią się na upokorzenia dzieląc się okropnymi doświadczeniami z adwokatami – mężczyznami.

Większość mówi, iż pogodziła się ze swym losem i ma nadzieję, że dręczące ją wspomnienia z czasem znikną.

“Minęło ponad 10 lat odkąd zostałam porwana i zhańbiona w wieku 11 lat" - mówi pewna kobieta przerywając, by zebrać siły na dalsze wspomnienia. "Choć myślałam, że nigdy nie przeżyję po tym nawet jednego dnia, mija już kilka lat odkąd zostałam uwolniona [z niewoli LRA] – lecz za każdym razem kiedy o tym myślę, marzę by wymazać ten dzień z pamięci.”

Parlamentarzystki mają nadzieję, iż raport będący wynikiem tych dyskusji będzie dyskutowany podczas rozmów pokojowych w Jubie.


Joe Wacha jest współpracownikiem Institut for War and Peace Reporting w Ugandzie.
Tłumaczenie: Andrzej Kaniewski


Copyright by © 2006 by e-polityka.pl - Pierwszy Polski Serwis Polityczny. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.