Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Aktualności / Czy Europejczyk może zrozumieć Amerykanina?               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
23-06-2011

 

26-04-2011

 

19-04-2011

 

05-04-2011

 

29-03-2011

 

22-03-2011

 

08-03-2011

 

+ zobacz więcej

Czy Europejczyk może zrozumieć Amerykanina? 

25-11-2005

  Autor: Michał Protaziuk

Od 18 do 20 listopada odbył się na Uniwersytecie Warszawskim cykl wykładów organizowanych przez Collegium Invisible. Wykłady wygłaszane były przez nauczycieli akademickich z wielu krajów i mogły przybliżyć polskim studentom interesujące ich zagadnienia współczesnego świata. W tym roku tematem cyklu był: „Tocqevilla: O demokracji w Europie” , parafraza tytułu jednego z dzieł XIX-wiecznego pisarza. e-Polityka.pl wysłuchała wykładu prowadzonego był przez profesora Michaela Ledeena, a jego tytuł brzmiał „Religion of freedom: Tocqueville’s lessons of Europe" (Religia wolności: Tocqeville'a lekcja Europy).

 

 

Do zrozumienia wykładu nie była niezbędna dokładna znajomość dzieł francuskiego myśliciela. Profesor luźno tylko nawiązywał do lektury jego ksiązek, zazwyczaj tylko popierał swoje tezy odpowiednimi cytatami z twórczości Tocquevilla. Wkrótce okazało, się że prawdziwy tytuł wykładu powinien brzmieć: „Czy Europejczyk może zrozumieć Amerykanina?”. Mówca zaczął swoje wystąpienie od opisania charakterystyki Amerykanów i uwypuklenia różnic między nimi a Europejczykami. Zaznaczył wielkie szczęście USA: położenie geograficzne i sprzyjający klimat. Opowiedział o „Boskim przeznaczeniu” narodu amerykańskiego, który ma za zadanie zająć całą Amerykę i rozprzestrzenić tam demokracje.  Mówił o pasji amerykanów do podejmowania ryzyka, zdobywania niezdobytego i odkrywania nie odkrytego. Wynikała ona z podłoża historycznego - zasiedlania dzikiego zachodu. Europejczycy nie posiadali takowego i dlatego nie są tak przywiązani do wolności i samodzielności jak Amerykanie. Widoczne jest to np. w podejściu do gospodarki. W USA państwo opiekuńcze nie miałoby prawa bytu.

Wielkie poruszenie wśród słuchaczy wywołała teza na temat wojen prowadzonych przez Amerykanów. Profesor Ledeen dowodził, że USA nigdy nie prowadziły wojny agresywnej. Zawsze były w nią wciągane. Na pytania o inwazję na Irak, przypominał on o ataku Al-Kaidy na Nowy York. Mówił, że Amerykanie najbardziej na świecie nienawidzą wojny. Uważają, że pokój jest czymś naturalnym, a wojna to coś złego. Nie jak Europejczycy w XIX wieku. Natomiast jeśli już USA prowadziły wojnę, to zawsze musiała mieć określony cel. Dlatego wojna w Wietnamie spotykała się z takim oporem w społeczeństwie amerykańskim. Jednocześnie Ledeen wychwalał Tocquevilla za przewidzenie przyszłego konfliktu między USA a Rosją. Napisał że te dwa państwa są swoimi całkowitymi przeciwieństwami co do sfery swobód obywatelskich. Dla niego USA to oaza wolności i samodzielności, a Rosja to ostoja despotyzmu i służalczości. Konflikt tych dwóch światów musiał kiedyś nastąpić i nastąpił 100 lat po śmierci autora.

Po wykładzie nastąpiła seria pytań. Głównie skupiano się na polityce zagranicznej USA (wojna w Iraku). Micheal Ledeen niewzruszenie bronił motywów i celów wojny. Jednocześnie nie powstrzymał się przed złośliwością w stosunku do Europejczyków, którzy krytykują wojnę. Zaznaczył, że Europa miała być partnerem USA, ale nie ma dostatecznie dużo chęci ani dobrego wojska, żeby wspomóc Amerykanów w walce ze światowym terroryzmem. Druga seria pytań dotyczyła obecnej roli USA. Profesor zgodził się z tezą, że USA muszą się stać policjantem świata, nawet wbrew ich woli. Zaznaczył przy tym, że wtedy Europejczycy muszą zrozumieć działania Amerykanów, gdyż ci przyzwyczajeni są do działań szybkich i konkretnych. Odrzucają miękka dyplomacje preferowaną przez Europę na rzecz działań bezpośrednich, nawet wojen.

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl